oto jest pytanie, nie odpowiem na nie;)
każdy ma prawo w tym jakże WOLNYM KRAJU decydować o KAŻDYM SWOIM RUCHU...
na przyklad ruch na drodze-prawo lub lewostronny
ruch pieszych na czerwonym, zielonym lub pomarańczowym (sprint:)
ruch wskazówek zegara
ruch wahadla Foucault
ruch sruby prawoskrętnej
ruch Ziemi dookola Slonca i wlasnej lub cudzej osi...
Niech żyje WOLNOSĆ!!!:)))
Zawracamy sobie glowy zawracaniem biegu rzek i choć to nam owszem WYCHODZI, to nie wychodzi nam to NA ZDROWIE a wręcz przeciwnie, ale taki kierunek...
Wybór?
Mniejszego zla???
Nie ma czegos podobnego:))
Jak jesiotra drugiej swieżosci: WOLAND: "Ależ jest tylko jedna swieżosc jesiotra!"
Taaa...
Ale pójdę, no pójdę sobie skreslic...
Żeby nie gadali, że na wybory chodza tylko moherowe berety zgodnie z azymutem wyznaczonym przez toruńską rozglosnie i wszyscy, na ktorych rzucono zaklęcia podczas niedzielnych kazan jak Polska dluga i szeroka...
Tylko że żaden kandydat nie spelnia moich oczekiwan:((
Jeszcze się taki nie narodzil;))))
Bo ja bym chciala, zebysmy sie wycofali z EWG i NATO a pozostali w strefie SZENGEN:))
No i żeby sie ktos porzadnie zajal ochrona srodowiska i tego, co nam jeszcze pozostalo nieskazone w Polsce i zeby nie bylo 'wolnej amerykanki' w sypaniu nawozow sztucznych i uzywaniu calej tej niemiecko-amerykanskiej chemii gospodarczej, ktora nas zalewa i w koncu tez nam wszystko zniszczy, podobnie jak tam zniszczyla... Gdybysmy sie tak potrafili jednak uczyc korzystajac ze zlego doswiadczenia innych zamiast popelniac te same bledy zeby dochodzic do tych samych wnioskow 'po szkodzie' ...
Ale o Polakach przyslowie o 'nauce' nie wróżylo najlepiej...
Podobno przyslowia mądroscią narodu, sic!!!
No cóż...
Wiadomo, że powódź to przez bobry przecież.
A katastrofy lotnicze to kara za grzechy i przestroga, gdy trwoga...
Gdy trwoga to do psychologa:)
Na wybory Rodacy!
Sami się przywódcy nie wybiorą:)))
Poznasz kraj po przywódcach jego:)))
A zatem do urn, marsz!
sobota, 19 czerwca 2010
sobota, 8 maja 2010
TO BY FAIR OR NOT TO BE-THATS THE QUESTION
Jakos niespecjalnie przepadam za moim kolorem skóry, za moim kolorem oczu i owlosienia mojej glowy, choć wiem, że to ostatnie po tej stroie swiata zmienia się często i dowolnie, malo kogo tu na to nie stać...
Nie przepadam, bo mi nie odpowiada historia bialego czlowieka, mam ochote się z nią nie utożsamiać, mieć jakies inne geny, nie odczuwać żadnego 'związku' ani 'pokrewieństwa' z konkwistadorami, chrzescijanami, panami i wladcami, którzy musieli mieć czarnych niewolników, bo sami się okrzykiwali 'ludami wybranymi do jakichs wyższych celów'... Brzydzę się tym! Wolalabym nie czytać nigdy "Medalionów" jako lektury obowiązkowej, nie znać pojęcia 'holokaust' ani 'apartheid', nie zetknąć się z ludźmi o poglądach rasistowskich, nacjonalistycznych, homofobicznych...
A jednak.
"No one knows what it's like
To be the bad man
To be the sad man
Behind blue eyes(...)"
Dzis bylam na pokazach filmów dokumentalnych organizowanych przez Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu "Trzeci Swiat i My" na temat wyzysku ludzi z krajów Trzeciego Swiata przez międzynarodowe korporacje...
Już wszyscy ustalili, że swiatem 'rządzą' korporcje (Bauman, Żakowski, Kapuciński etc...) ale jakos nikt nie czuje, że może się jakos przeciwstawić dokonując codziennych prostych wyborów 'konsumenckich' (bo jakie my tu mamy inne dylematy prócz takich 'co kupić?' sic sic sic!!!)
I im więcej jemy, tym bardziej nam się nie chce... a apetyt rosnie w miarę jedzenia
A potem chorujemy na otylosc, cukrzyce, nadcisnienie, mamy zawaly serca i udary mozgu i wtedy juz nie tyle nam sie nic nie chce, co za bardzo niczego juz nie mozemy, bosmy sie sami zdegenerowali jak to tylko najglupsze stworzenie na swiecie potrafi: Homo wspólczesno niezbyt sapiens
Dzieci ludzi korporacji 'choruja' rzekomo na ADHD, sa uzależnione od gier komputerowych, uciekają w magiczne swiaty RPG lub są werbowane przez inne sekty stosujące 'manipulację w praktyce' czyli NLP i tworzące jakies 'oazy pozornego bezpieczeństwa opartego na WSPÓLNOCIE' bo tego wszystkim tu brak...
Dzieci w Nairobi:
Czarniutkie bose i bawiace się ze sobą oraz kamieniami (tam nie ma klocków, misiów pluszowych szytych przez dzieci ze spólki 'made in China' oraz lalek, które piją mleko, sikają i mówią 'mama')
Ale te dzieci-umiechnięte i trzymające się za ręce, bo jest ich pelno i są RAZEM
Tańczą w kólko i smieja się do siebie, bo jedyny problem to polożyć się od czasu do czasu spać z brzuchem wypelnionym jakims jedzeniem (wszystko jedno-troche kaszy, grochu, sorgo) jak sa glodne, to nie zatancza, tylko spia i juz nie maja sily sie usmiechać...
Ich rodzice pracuja czesto dla korporacji, ktore placa im tak malo, ze nie sa w stanie ich wyzywic... Garstka ludzi sie bogaci, a cala masa ubozeje, takie sa bezlitosne prawa wolnego rynku, taka jest EKONOMIA i taki jest KAPITALIZM
Te kraje sa bogate w surowce, bogate w zasoby, ale wszystko trafia na talerze bogatych amerykanskich konsumentow i bogatych europejskich konsumentow, krajow Unii Europejskiej i wszystkich należących do 'wspolnoty gospodarczej' bo rynek, który jest 'wolny' jest ex definitione niezależny od jakichkolwiek rządowych regulacji prawnych, nie ma w nim miejsca na żadną 'etykę' nikt się z nikim tu nie liczy...
Tam dzieci choruja i umieraja z glodu, a tu jedzenie jest wyrzucane, bo sie psuje na pólkach hipermarketów, a dzieci chorują na otylosć, cukrzyce, nadcinienie i choroby reumatyczne, tam na AIDS i infekcje, a tu z autoagresji-nowotwory, przewlekle zapalenia jelit, stawow, alergie...
Tamte dzieci nie maja alergii na mleko, PONIEWAŻ TAM PRAWIE NIE MA MLEKA
A jak jest-to jest od 'Swiętej krowy' która jest szanowana, bo jest pojedyncza, więc nikt jej nie szpikuje antybiotykami i sterydami i nie trzyma w obozie koncentracyjnym produkując 'mleko z paczki'
Dzieci nie są objęte żadnymi programami obowiązkowych szczepień profilaktycznych, muszą być silne, ich organizmy się bronią same, nikt im nie poda leku przeciwgorączkowego, antybiotyku, muszą sobie poradzić i jak tylko nie są glodne-TO SOBIE RADZA, ponieważ mają zajebiste geny i nikt ich nie psuje cala chemia spożywczą i chemią farmakologiczną, nie zatruwa pestycydami i substancjami wzmacniającymi smak i zapach oraz innymi konserwantami...
Dzieciom tym również na tzw.'wizus' nie przychodzą do glowy mysli samobójcze, mysli, żeby sobie lub komus zrobić krzywdę i wyciąc sobie jakies sznyty na skórze, nie potrzebują marihuany ani alkoholu, żeby się 'wyluzować' i stracić 'poczucie kontroli' PONIEWAŻ GO NIE MAJA!!!
Ponieważ nikt ich jeszcze nie kontroluje, nie sprawdza co pięć sekund, co robią i gdzie są, nie ma telefonów komórkowych, kamer i MONITORINGU, nie muszą czuć się wciąż 'OBSERWOWANE' i "OCENIANE'
ponad polowa dzieci w Nairobi (bo akurat ten film dokumentalny byl z Nairobi) to sieroty pod opieka innych doroslych lub starszego rodzenstwa, jest ich tyle, że nikt tego nie 'ogarnia' ONE MUSZA SIE SAME OGARNAC, one czuja, ze maja sobie radzic i tak sie dzieje jesli tylko moga cos zjesc codzienne i maja dostep do swieżej wody pitnej, a z tym jest coraz większy problem, czego nie poczuje nikt urodzony w swiecie hipermarketow pelnych plastikowych butelek z napojami różnokolorowymi oraz kąpiący się w jacuzzi lub wannie z hydromasażem:(
W filmie glównym bohaterem jest David Monari, który zbudowal sierociniec dla dzieci, żeby spróbować pomóc choć jakiejs częsci z tego morza potrzeb, organizuje jedzenie i edukacje (przyjeżdżają wolontariusze z bogatych krajów, uczą, leczą...) jest sam i organizuje tylko Osiedlowe Organizacje Samopomocy, ponieważ rząd jest skorumpowany i nie zainteresowany 'zmianą systemu' (jak każdy "rząd oficjany-zawsze totalitarny")
I on mówi w pewnym momencie, że nie rozumie-że byl kiedys w Europie i widzial, jak tam zyja ludzie-i on nie rozumie, jak mozna tak zyc i zastanawiac sie nad kupnem kolejnego samochodu, komputera, jeszce większego telewizora i jeszcze bardziej wypasionej komórki, jak tam jest tyle smutnych dzieci, które nie mogą się bawić, bo nie mają na to sily z glodu czy pragnienia... on nie rozumie
Nie tylko on nie rozumie
Racjonalizm jest tylko takim prądem umyslowym...
My tu tylko szpanujemy znajomocią Kartezjusza, jak ktos nie zna, to może być narażony na drwiny 'znawców'
Jestesmy tak bardzo wyksztalceni, że sami siebie nie rozumiemy
Znamy za dużo slów i wszystko się nam poplątalo
A w telewizji reklamy samochodów i kosmetyków
"Poczuj wolnosc"
"Jestes tego warta"
I serialowa sieczka jak wszyscy bardzo się nudzą, bo za dużo już widzieli wielkich produkcji kinowych i nie ma o czym gadać
Filmy w wymiarze 3D
Ubrania w wymiarze XXL
Ludzkie produkty prawie identyczne z naturalnymi
Jednak prawie czyni różnicę
http://www.ubostwo.pl/prawaczlowieka
Nie przepadam, bo mi nie odpowiada historia bialego czlowieka, mam ochote się z nią nie utożsamiać, mieć jakies inne geny, nie odczuwać żadnego 'związku' ani 'pokrewieństwa' z konkwistadorami, chrzescijanami, panami i wladcami, którzy musieli mieć czarnych niewolników, bo sami się okrzykiwali 'ludami wybranymi do jakichs wyższych celów'... Brzydzę się tym! Wolalabym nie czytać nigdy "Medalionów" jako lektury obowiązkowej, nie znać pojęcia 'holokaust' ani 'apartheid', nie zetknąć się z ludźmi o poglądach rasistowskich, nacjonalistycznych, homofobicznych...
A jednak.
"No one knows what it's like
To be the bad man
To be the sad man
Behind blue eyes(...)"
Dzis bylam na pokazach filmów dokumentalnych organizowanych przez Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu "Trzeci Swiat i My" na temat wyzysku ludzi z krajów Trzeciego Swiata przez międzynarodowe korporacje...
Już wszyscy ustalili, że swiatem 'rządzą' korporcje (Bauman, Żakowski, Kapuciński etc...) ale jakos nikt nie czuje, że może się jakos przeciwstawić dokonując codziennych prostych wyborów 'konsumenckich' (bo jakie my tu mamy inne dylematy prócz takich 'co kupić?' sic sic sic!!!)
I im więcej jemy, tym bardziej nam się nie chce... a apetyt rosnie w miarę jedzenia
A potem chorujemy na otylosc, cukrzyce, nadcisnienie, mamy zawaly serca i udary mozgu i wtedy juz nie tyle nam sie nic nie chce, co za bardzo niczego juz nie mozemy, bosmy sie sami zdegenerowali jak to tylko najglupsze stworzenie na swiecie potrafi: Homo wspólczesno niezbyt sapiens
Dzieci ludzi korporacji 'choruja' rzekomo na ADHD, sa uzależnione od gier komputerowych, uciekają w magiczne swiaty RPG lub są werbowane przez inne sekty stosujące 'manipulację w praktyce' czyli NLP i tworzące jakies 'oazy pozornego bezpieczeństwa opartego na WSPÓLNOCIE' bo tego wszystkim tu brak...
Dzieci w Nairobi:
Czarniutkie bose i bawiace się ze sobą oraz kamieniami (tam nie ma klocków, misiów pluszowych szytych przez dzieci ze spólki 'made in China' oraz lalek, które piją mleko, sikają i mówią 'mama')
Ale te dzieci-umiechnięte i trzymające się za ręce, bo jest ich pelno i są RAZEM
Tańczą w kólko i smieja się do siebie, bo jedyny problem to polożyć się od czasu do czasu spać z brzuchem wypelnionym jakims jedzeniem (wszystko jedno-troche kaszy, grochu, sorgo) jak sa glodne, to nie zatancza, tylko spia i juz nie maja sily sie usmiechać...
Ich rodzice pracuja czesto dla korporacji, ktore placa im tak malo, ze nie sa w stanie ich wyzywic... Garstka ludzi sie bogaci, a cala masa ubozeje, takie sa bezlitosne prawa wolnego rynku, taka jest EKONOMIA i taki jest KAPITALIZM
Te kraje sa bogate w surowce, bogate w zasoby, ale wszystko trafia na talerze bogatych amerykanskich konsumentow i bogatych europejskich konsumentow, krajow Unii Europejskiej i wszystkich należących do 'wspolnoty gospodarczej' bo rynek, który jest 'wolny' jest ex definitione niezależny od jakichkolwiek rządowych regulacji prawnych, nie ma w nim miejsca na żadną 'etykę' nikt się z nikim tu nie liczy...
Tam dzieci choruja i umieraja z glodu, a tu jedzenie jest wyrzucane, bo sie psuje na pólkach hipermarketów, a dzieci chorują na otylosć, cukrzyce, nadcinienie i choroby reumatyczne, tam na AIDS i infekcje, a tu z autoagresji-nowotwory, przewlekle zapalenia jelit, stawow, alergie...
Tamte dzieci nie maja alergii na mleko, PONIEWAŻ TAM PRAWIE NIE MA MLEKA
A jak jest-to jest od 'Swiętej krowy' która jest szanowana, bo jest pojedyncza, więc nikt jej nie szpikuje antybiotykami i sterydami i nie trzyma w obozie koncentracyjnym produkując 'mleko z paczki'
Dzieci nie są objęte żadnymi programami obowiązkowych szczepień profilaktycznych, muszą być silne, ich organizmy się bronią same, nikt im nie poda leku przeciwgorączkowego, antybiotyku, muszą sobie poradzić i jak tylko nie są glodne-TO SOBIE RADZA, ponieważ mają zajebiste geny i nikt ich nie psuje cala chemia spożywczą i chemią farmakologiczną, nie zatruwa pestycydami i substancjami wzmacniającymi smak i zapach oraz innymi konserwantami...
Dzieciom tym również na tzw.'wizus' nie przychodzą do glowy mysli samobójcze, mysli, żeby sobie lub komus zrobić krzywdę i wyciąc sobie jakies sznyty na skórze, nie potrzebują marihuany ani alkoholu, żeby się 'wyluzować' i stracić 'poczucie kontroli' PONIEWAŻ GO NIE MAJA!!!
Ponieważ nikt ich jeszcze nie kontroluje, nie sprawdza co pięć sekund, co robią i gdzie są, nie ma telefonów komórkowych, kamer i MONITORINGU, nie muszą czuć się wciąż 'OBSERWOWANE' i "OCENIANE'
ponad polowa dzieci w Nairobi (bo akurat ten film dokumentalny byl z Nairobi) to sieroty pod opieka innych doroslych lub starszego rodzenstwa, jest ich tyle, że nikt tego nie 'ogarnia' ONE MUSZA SIE SAME OGARNAC, one czuja, ze maja sobie radzic i tak sie dzieje jesli tylko moga cos zjesc codzienne i maja dostep do swieżej wody pitnej, a z tym jest coraz większy problem, czego nie poczuje nikt urodzony w swiecie hipermarketow pelnych plastikowych butelek z napojami różnokolorowymi oraz kąpiący się w jacuzzi lub wannie z hydromasażem:(
W filmie glównym bohaterem jest David Monari, który zbudowal sierociniec dla dzieci, żeby spróbować pomóc choć jakiejs częsci z tego morza potrzeb, organizuje jedzenie i edukacje (przyjeżdżają wolontariusze z bogatych krajów, uczą, leczą...) jest sam i organizuje tylko Osiedlowe Organizacje Samopomocy, ponieważ rząd jest skorumpowany i nie zainteresowany 'zmianą systemu' (jak każdy "rząd oficjany-zawsze totalitarny")
I on mówi w pewnym momencie, że nie rozumie-że byl kiedys w Europie i widzial, jak tam zyja ludzie-i on nie rozumie, jak mozna tak zyc i zastanawiac sie nad kupnem kolejnego samochodu, komputera, jeszce większego telewizora i jeszcze bardziej wypasionej komórki, jak tam jest tyle smutnych dzieci, które nie mogą się bawić, bo nie mają na to sily z glodu czy pragnienia... on nie rozumie
Nie tylko on nie rozumie
Racjonalizm jest tylko takim prądem umyslowym...
My tu tylko szpanujemy znajomocią Kartezjusza, jak ktos nie zna, to może być narażony na drwiny 'znawców'
Jestesmy tak bardzo wyksztalceni, że sami siebie nie rozumiemy
Znamy za dużo slów i wszystko się nam poplątalo
A w telewizji reklamy samochodów i kosmetyków
"Poczuj wolnosc"
"Jestes tego warta"
I serialowa sieczka jak wszyscy bardzo się nudzą, bo za dużo już widzieli wielkich produkcji kinowych i nie ma o czym gadać
Filmy w wymiarze 3D
Ubrania w wymiarze XXL
Ludzkie produkty prawie identyczne z naturalnymi
Jednak prawie czyni różnicę
http://www.ubostwo.pl/prawaczlowieka
czwartek, 6 maja 2010
zmiana kodu 3 z przodu;)
Rok 2010 dla rocznika 1980 oznacza taka niby nic nie znaczącą zmianę...
Trzydzieci lat brzmi conajmniej dziwnie i trudno do tego podejsć tak zupelnie zwyczajnie i się nie oglądać pomimo wszelkich mitologicznych przestróg zamiany w slupy soli czy jakie kamienie, w które dawno się już nie wierzy...
Już się troche soli każdy nalykal i przestaje sie wierzyc w basnie...
Mamy trzydziesci lat, jestesmy ludzmi powaznymi, jestesmy dorosli!!!
OBRZYDLIWE:)))
Nie pasuje nam to... nie pasuje nam to do nas i nie wpasowujemy się w ten wiek...
"Co się stalo z nasza klasa?"
"Wlasne pędy wlasne liscie zapuszczamy każdy sobie...
A korzenie oczywiscie-na wygnaniu, w kraju, w żlobie (żem se sparafrazowala;)
W dól, na boki, wzwyz-ku slońcu
Na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo Drzewo?"
To wszystko dlatego, że wczoraj musialam nadmuchać trzydziesci balonów z okazji urodzin Kogos kto byl kiedys najważniejszy z calej klasy;))
Nie musialam oczywiscie, sama się zglosilam na ochotnika i potem szlam przez centrum miasta Poznań w podkolanowkach w paski z naręczem trzydziestu wlasnodusznie nadmuchanych balonów i czulam się jak dziecko z cyrku-CZYLI, CZYLI: CZULAM SIĘ ZNOWU NORMALNIE i że tylko w takich sytuacjach czuję się najbardziej że tak powiem-na miejscu... A potem nie moglam się ustawić przed transparentem "WITAMY W GRONIE TRZYDZIESTOLATKÓW" (na rąbniętym ze szpitala przecieradle-kolejna akcja zubażająca zawsze biedna polska slużbę zdrowia;))
Nie moglam się tam ustawić nie tylko ze względu na astrologiczny mój wiek, któremu do trzydziestki brakuje jeszcze siedmiu miesięcy, ale przede wszystkim ze względu na ten cholerny balonowy dystans-że "JA TAM NIE CHCĘ, NIE UTOŻSAMIAM SIĘ, NIE PRZYNALEŻĘ"
Mam gdzies to cale liczenie lat i zastanawianie się ile za nami ile przed nami ile po nas, ja to chrzanię!~
I te statystyki sredniej przeżywalnosci kobiet i mężczyzn-po co to tworzą, jestescie wyznawcami Gaussa???
Prawda jest tylko taka, że zmieniają się nam proporcje... mamy coraz dluższą i bogatszą historię, coraz więcej dowiadczen nie zawsze fajnych, pamiętamy glównie te niefajne, bo najlepiej się je zapamiętuje i najbardziej się WYRÓŻNIAJA z ogólnego tla... kolekcjonujemy coraz więcej wspomnień, moje są takie fajne, że trudno mi sobie wyobrazić, że cos je zdola pobić-i stąd ten żal za takimi czasami, co to nikt nie mial nic lepszego do roboty, niz isc na piwo w piatkowy wieczor i nikt nie chcial ani nie musial wracać wczesniej, bo "praca" "dyżur" "dzieci" "zona" "maz" "zmęczenie" "niewyspanie" "Bardzo Ważny Kurs Bardzo Ważnego Czegos" "Dodatkowy Etat" "Dodatkowy kochanek"
i nie moglimy się nagadać.........
O czym mysmy tyle gadali???????????
Zachodzę w glowę i nie pamiętam... pamiętam tylko, że czasem się trzeba bylo przekrzykiwać, żeby dojsć do glosu i że każdy MIAL TYLE DO POWIEDZENIA... I ile w tym bylo emocji, poniewaz to cos do powiedzenia bylo ważne, ponieważ to co do powiedzenia dotyczylo nas a my naprawdę PRZEŻYWALISMY SWOJE ŻYCIE!!!
Nikt nie oglądal żadnych seriali, nie bylo portalu 'nasza klasa' ponieważ w ogóle NIE BYLO INTERNETU, malo kto mial komputer, nikt nas nie kontrolowal, PONIEWAZ NIE BYLO KOMÓREK i nikt nie wysylal przy sobie sms-ów do kogos innego, więc wszyscy bylimy RAZEM, skazani na siebie nawet jak kto czasem bywal dla żartów "chamski i prostacki" no cóż... się zdarza w najlepszej rodzinie;)))
Szkoda mi wspólczesnych dzieciaków, bo one tak nie potrafią stworzyć i utrzymać więzi z jakąs grupą... za dużo tych znajomych wirtualnych i z tych wszystkich obowiązkowych zajęć 'fakultatywnych'...
My mielimy kiedys dla siebie tyle czasu... moglimy się na siebie gapić i nikt się nigdzie nie spieszyl i nikt nie czul, że to kiedykolwiek minie-niesamowite!
Trzydziestolatki z taką historią być może nigdy się nie starzeją???;))
Nie gnusnieją i nie poważnieją...
Nie robią z siebie zadufanych w sobie chamów...
Nieee... niemożliwe!!!:)))
Trzydzieci lat brzmi conajmniej dziwnie i trudno do tego podejsć tak zupelnie zwyczajnie i się nie oglądać pomimo wszelkich mitologicznych przestróg zamiany w slupy soli czy jakie kamienie, w które dawno się już nie wierzy...
Już się troche soli każdy nalykal i przestaje sie wierzyc w basnie...
Mamy trzydziesci lat, jestesmy ludzmi powaznymi, jestesmy dorosli!!!
OBRZYDLIWE:)))
Nie pasuje nam to... nie pasuje nam to do nas i nie wpasowujemy się w ten wiek...
"Co się stalo z nasza klasa?"
"Wlasne pędy wlasne liscie zapuszczamy każdy sobie...
A korzenie oczywiscie-na wygnaniu, w kraju, w żlobie (żem se sparafrazowala;)
W dól, na boki, wzwyz-ku slońcu
Na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo Drzewo?"
To wszystko dlatego, że wczoraj musialam nadmuchać trzydziesci balonów z okazji urodzin Kogos kto byl kiedys najważniejszy z calej klasy;))
Nie musialam oczywiscie, sama się zglosilam na ochotnika i potem szlam przez centrum miasta Poznań w podkolanowkach w paski z naręczem trzydziestu wlasnodusznie nadmuchanych balonów i czulam się jak dziecko z cyrku-CZYLI, CZYLI: CZULAM SIĘ ZNOWU NORMALNIE i że tylko w takich sytuacjach czuję się najbardziej że tak powiem-na miejscu... A potem nie moglam się ustawić przed transparentem "WITAMY W GRONIE TRZYDZIESTOLATKÓW" (na rąbniętym ze szpitala przecieradle-kolejna akcja zubażająca zawsze biedna polska slużbę zdrowia;))
Nie moglam się tam ustawić nie tylko ze względu na astrologiczny mój wiek, któremu do trzydziestki brakuje jeszcze siedmiu miesięcy, ale przede wszystkim ze względu na ten cholerny balonowy dystans-że "JA TAM NIE CHCĘ, NIE UTOŻSAMIAM SIĘ, NIE PRZYNALEŻĘ"
Mam gdzies to cale liczenie lat i zastanawianie się ile za nami ile przed nami ile po nas, ja to chrzanię!~
I te statystyki sredniej przeżywalnosci kobiet i mężczyzn-po co to tworzą, jestescie wyznawcami Gaussa???
Prawda jest tylko taka, że zmieniają się nam proporcje... mamy coraz dluższą i bogatszą historię, coraz więcej dowiadczen nie zawsze fajnych, pamiętamy glównie te niefajne, bo najlepiej się je zapamiętuje i najbardziej się WYRÓŻNIAJA z ogólnego tla... kolekcjonujemy coraz więcej wspomnień, moje są takie fajne, że trudno mi sobie wyobrazić, że cos je zdola pobić-i stąd ten żal za takimi czasami, co to nikt nie mial nic lepszego do roboty, niz isc na piwo w piatkowy wieczor i nikt nie chcial ani nie musial wracać wczesniej, bo "praca" "dyżur" "dzieci" "zona" "maz" "zmęczenie" "niewyspanie" "Bardzo Ważny Kurs Bardzo Ważnego Czegos" "Dodatkowy Etat" "Dodatkowy kochanek"
i nie moglimy się nagadać.........
O czym mysmy tyle gadali???????????
Zachodzę w glowę i nie pamiętam... pamiętam tylko, że czasem się trzeba bylo przekrzykiwać, żeby dojsć do glosu i że każdy MIAL TYLE DO POWIEDZENIA... I ile w tym bylo emocji, poniewaz to cos do powiedzenia bylo ważne, ponieważ to co do powiedzenia dotyczylo nas a my naprawdę PRZEŻYWALISMY SWOJE ŻYCIE!!!
Nikt nie oglądal żadnych seriali, nie bylo portalu 'nasza klasa' ponieważ w ogóle NIE BYLO INTERNETU, malo kto mial komputer, nikt nas nie kontrolowal, PONIEWAZ NIE BYLO KOMÓREK i nikt nie wysylal przy sobie sms-ów do kogos innego, więc wszyscy bylimy RAZEM, skazani na siebie nawet jak kto czasem bywal dla żartów "chamski i prostacki" no cóż... się zdarza w najlepszej rodzinie;)))
Szkoda mi wspólczesnych dzieciaków, bo one tak nie potrafią stworzyć i utrzymać więzi z jakąs grupą... za dużo tych znajomych wirtualnych i z tych wszystkich obowiązkowych zajęć 'fakultatywnych'...
My mielimy kiedys dla siebie tyle czasu... moglimy się na siebie gapić i nikt się nigdzie nie spieszyl i nikt nie czul, że to kiedykolwiek minie-niesamowite!
Trzydziestolatki z taką historią być może nigdy się nie starzeją???;))
Nie gnusnieją i nie poważnieją...
Nie robią z siebie zadufanych w sobie chamów...
Nieee... niemożliwe!!!:)))
środa, 28 kwietnia 2010
za-rządza-nie CZASEM a czasem CZAS NA ŻĄDANIE
nie piszę już wiele z pewnej arcyważnej przyczyny:
NIE CHCE MI SIĘ:)))
to pewnie nieladnie z mojej strony...
Ale trudno temu uczuciu zaprzeczyć, a ja próbuję szczerze;))
Jest za wiele wiosny w powietrzu i czuć przedsmak lata...
I nagle można biegać, jeździć na rolkach, rowerze, chodzić na dlugie spacery i wdychać estry kwitnących kwiatów nadrzewnych i naziemnych bez strachu przed katarem siennym (katar sienny jest naturalnie psychogenny i zdrowy-dziala jak tabaka: sluży oczyszczeniu nosa i wywolaniu odruchu kichania)
Wspolczesni przeintelektualizowani homo zbyt sapiens chcą sobie jednak wszystko hamować...
Hamują odruchowy kaszel, kichanie, smiech i placz, niektorzy wyladowuja to potem w krzyku, a niektorzy nawet tego nie potrafia i nie podskocza spontanicznie na zadna wiadomosc ani z radosci ani ze zlosci, poniewaz juz tego nie potrafia...
Mogliby jakos pocwiczyc, pocwiczyc wyrazanie afektu czyli jakas afektu ekspresje, nawet gdyby to sie na poczatku wydawalo dziwne, poniewaz brak afektu swiadczy o smierci emocjonalnej.
To gorsze niz smierc kliniczna.
Ze smierci klinicznej mozna nie wyjsc lub wyjsc przy udziale innych wykwalifikowanych homo sapiens...
Ze smierci emocjonalnej mozna nigdy nie wyjsc, bo sie jej NIE ODCZUWA
Wszyscy dookola czuja-a umarly nie
I nikt go nie zreanimuje, zaden psychiatra, psycholog, bioenergoterapeuta ani nauczyciel duchowy, szaman (chyba że się podzieli napojami odurzającymi;))
Tacy ludzie z marmuru czy ludzie z żelaza czy ludzie z kamienia chodzą po ziemi i nic ich nie rusza-to może być oglądane z zewnątrz-ale z wewnątrz czlowieka może oglądnąć czasami chirurg a niekiedy patomorfolog, no trochę okulista, laryngolog i ginekolog... Ale co oni tam widzą...
Oglądany z zewnątrz czlowiek z marmuru jest jak posąg, nic go nie cieszy i nie smieszy do rozpuku, nic go nie denerwuje i nie zlosci, nigdy nie przeklina, nigdy nie wybucha smiechem, nie rozplakuje się ze zlosci, nic go nie wzrusza do lez...
Co musialoby się stać???
Czyli że już się wszystko przeżylo i już nic nie trzeba przeżywać, bo nic już nie dziwi?
Nic nie zachwyca, nie przeraża, nie podnieca???
Coraz mniej ludzi się czymkolwiek podnieca...
Chyba że to jest supernowy model samochodu, komórki lub kremu przeciwzmarszczkowego.
Afekt wyreżyserowany przez reklamy...
Może można jakos zareklamować 'życie' nie jako 'smiertelna chorobe przenoszona droga plciowa' ani jako 'kare za grzechy' ani jako 'przymusowa gre na scenie w takt wybijany przez innych' nie jako 'scenariusz gotowy bo napisany'...
Jestem tym zmęczona...
Udziela mi się atmosfera...
Klimat ogólnego odrętwienia od którego uciekam, ale wciąż po cos wracam...
Nieustannie mieszane uczucia...
Zimno i cieplo na raz
Nie lubię tego już
Nie tak szybko
Zmiany powinny być falowe i delikatne...
Nikt nie może zmienić nikogo, ale każdy może zmienić się sam, jesli tylko zechce i zawsze dokladnie i tylko w swoja przytlumiona strone!
NIE CHCE MI SIĘ:)))
to pewnie nieladnie z mojej strony...
Ale trudno temu uczuciu zaprzeczyć, a ja próbuję szczerze;))
Jest za wiele wiosny w powietrzu i czuć przedsmak lata...
I nagle można biegać, jeździć na rolkach, rowerze, chodzić na dlugie spacery i wdychać estry kwitnących kwiatów nadrzewnych i naziemnych bez strachu przed katarem siennym (katar sienny jest naturalnie psychogenny i zdrowy-dziala jak tabaka: sluży oczyszczeniu nosa i wywolaniu odruchu kichania)
Wspolczesni przeintelektualizowani homo zbyt sapiens chcą sobie jednak wszystko hamować...
Hamują odruchowy kaszel, kichanie, smiech i placz, niektorzy wyladowuja to potem w krzyku, a niektorzy nawet tego nie potrafia i nie podskocza spontanicznie na zadna wiadomosc ani z radosci ani ze zlosci, poniewaz juz tego nie potrafia...
Mogliby jakos pocwiczyc, pocwiczyc wyrazanie afektu czyli jakas afektu ekspresje, nawet gdyby to sie na poczatku wydawalo dziwne, poniewaz brak afektu swiadczy o smierci emocjonalnej.
To gorsze niz smierc kliniczna.
Ze smierci klinicznej mozna nie wyjsc lub wyjsc przy udziale innych wykwalifikowanych homo sapiens...
Ze smierci emocjonalnej mozna nigdy nie wyjsc, bo sie jej NIE ODCZUWA
Wszyscy dookola czuja-a umarly nie
I nikt go nie zreanimuje, zaden psychiatra, psycholog, bioenergoterapeuta ani nauczyciel duchowy, szaman (chyba że się podzieli napojami odurzającymi;))
Tacy ludzie z marmuru czy ludzie z żelaza czy ludzie z kamienia chodzą po ziemi i nic ich nie rusza-to może być oglądane z zewnątrz-ale z wewnątrz czlowieka może oglądnąć czasami chirurg a niekiedy patomorfolog, no trochę okulista, laryngolog i ginekolog... Ale co oni tam widzą...
Oglądany z zewnątrz czlowiek z marmuru jest jak posąg, nic go nie cieszy i nie smieszy do rozpuku, nic go nie denerwuje i nie zlosci, nigdy nie przeklina, nigdy nie wybucha smiechem, nie rozplakuje się ze zlosci, nic go nie wzrusza do lez...
Co musialoby się stać???
Czyli że już się wszystko przeżylo i już nic nie trzeba przeżywać, bo nic już nie dziwi?
Nic nie zachwyca, nie przeraża, nie podnieca???
Coraz mniej ludzi się czymkolwiek podnieca...
Chyba że to jest supernowy model samochodu, komórki lub kremu przeciwzmarszczkowego.
Afekt wyreżyserowany przez reklamy...
Może można jakos zareklamować 'życie' nie jako 'smiertelna chorobe przenoszona droga plciowa' ani jako 'kare za grzechy' ani jako 'przymusowa gre na scenie w takt wybijany przez innych' nie jako 'scenariusz gotowy bo napisany'...
Jestem tym zmęczona...
Udziela mi się atmosfera...
Klimat ogólnego odrętwienia od którego uciekam, ale wciąż po cos wracam...
Nieustannie mieszane uczucia...
Zimno i cieplo na raz
Nie lubię tego już
Nie tak szybko
Zmiany powinny być falowe i delikatne...
Nikt nie może zmienić nikogo, ale każdy może zmienić się sam, jesli tylko zechce i zawsze dokladnie i tylko w swoja przytlumiona strone!
wtorek, 20 kwietnia 2010
"ALICJA" w 3D
Blagam, jeżeli nie obejrzeliscie 'jeszcze'(?) "Alicji w krainie..." reżyserii Tima Burtona w jakże trendy trójwymiarze, to nie róbcie tego wcale!!!
Zdaję sobie sprawę, że antyreklama na niektórych dziala prowokująco i wlasnie jak najlepsza reklama, ale trudno, to moje subiektywne, bezwzględne zdanie.
Uważam, że tak bardzo jak można spieprzyć książkę i ją zmienić i przeformulowac, to chyba bardziej nie można:((
A mnie to szczególnie zalamuje, bo jestem pod ogromnym wrażeniem "Alicji w Krainie Czarów" i jeszcze większym "O tym,co Alicja odkryla po drugiej stronie lustra" Lewisa Carrolla... nota bene uważam, że to szczęscie, że on nie może pooglądać tego filmu, bo mam silne wrażenie, że też by byl zalamany...
Dla mnie jest to dzielo METAFIZYCZNE:)
Które dziecko odbierze zupelnie wprost, a dorosly może dostrzec drugie dno, jesli tylko postara się tam zajrzeć...
Lewis Carroll byl z wyksztalcenia matematykiem... też fotografem-podejrzewam, że fantastycznie się znal na optyce... i znając fizykę można się nieźle nad tymi książkami ubawić nie mówiąc już o calym przekazie-czyli jak wygląda swiat z perspektywy dziecka, które nie ma perspektywy, że ma perspektywę dziecka:)
Więc nie manipuluje swoją wizją...
Można powiedzieć, że Lewis manipuluje, ale akurat jemu warto się poddać:)
Bo niesamowity byl, naprawdę!
Polecam te książki zwlaszcza w przelożeniu Macieja Slomczyńskiego, bo to chyba bardziej poetycki język, przepięknie mu to wyszlo (zwlaszcza, że nie znam oryginalu i nawet jestem ciekawa, czy dorównuje swojej kopii:)))
Jeden z moich ulubionych fragmentów 'szkolnych' z drugiej strony lustra:
"(Biala Królowa) Odejmij kosć psu. Ile zostanie?
Alicja przemyslala to.-Kosć oczywiscie nie pozostanie, jesli ją odejmę... pies także nie pozostanie, bo podejdzie, żeby mnie ugryźć... i jestem pewna, że ja wtedy także nie pozostanę!
-Więc sądzisz, że nic nie pozostanie?-powiedziala Czerwona Królowa.
-Myslę, że taka bylaby prawidlowa odpowiedź.
-Źle, jak zwykle-powiedziala Czerwona Królowa.-Pozostalaby cierpliwosć psa.
-Ale nie rozumiem, jak...
-Jak to? Popatrz tylko!-zawolala Czerwona Królowa.-Pies stracilby cierpliwosć, prawda?
-Być może-odpowiedziala przezornie Alicja.
-A wówczas gdyby pies odszedl, cierpliwosć musialaby pozostać-wykrzyknęla tryumfalnie Królowa.
-Mogliby odejsć w przeciwne strony-powiedziala Alicja tak poważnie, jak potrafila. Ale nie mogla powstrzymać się od powiedzenia w mysli: "A cóż to za okropne nonsensy wygadujemy!"
-Ani trochę nie umie rachunków!-powiedzialy obie krolowe jednoczesnie z wielkim naciskiem.
-A czy pani umie rachunki?-powiedziala Alicja zwracając się niespodziewanie do Bialej Królowej, gdyż nie byla zachwycona tym wyszukiwaniem wad w jej osobie.
Królowa wciągnęla glęboko powietrze i przymknęla oczy.-Umiem dodawać-powiedziala-jesli da mi się dosć czasu...ale nie potrafię dzielić w żadnych okolicznosciach!"
:))
jak to królowe...
A z tej metafizycznej prawdziwej basni zrobil Tim Burton fantastycza bzdure w stylu Harrego Pottera, która ma z książkami wspólnych wylącznie bohaterów, a caly kontekst jest strasznie batalistycznie mroczny i to wkurzające bardzo, bo nieprawdziwe i ciężkostrawne, a książki są cudownie pozytywnie inspirujące!!!
Ale glupi ci Rzymianie!
A przed Harrym Potterem byl sobie u nas "Kajtus Czarodziej" napisany przez Korczaka i to dopiero byla cudownie mądra przygoda!
Bez walk z jakimis ciemnymi mocami bez sensu...
Jesli swiat powstal z entropii, to dąży do schizofrenii... bez kitu!;)
Zdaję sobie sprawę, że antyreklama na niektórych dziala prowokująco i wlasnie jak najlepsza reklama, ale trudno, to moje subiektywne, bezwzględne zdanie.
Uważam, że tak bardzo jak można spieprzyć książkę i ją zmienić i przeformulowac, to chyba bardziej nie można:((
A mnie to szczególnie zalamuje, bo jestem pod ogromnym wrażeniem "Alicji w Krainie Czarów" i jeszcze większym "O tym,co Alicja odkryla po drugiej stronie lustra" Lewisa Carrolla... nota bene uważam, że to szczęscie, że on nie może pooglądać tego filmu, bo mam silne wrażenie, że też by byl zalamany...
Dla mnie jest to dzielo METAFIZYCZNE:)
Które dziecko odbierze zupelnie wprost, a dorosly może dostrzec drugie dno, jesli tylko postara się tam zajrzeć...
Lewis Carroll byl z wyksztalcenia matematykiem... też fotografem-podejrzewam, że fantastycznie się znal na optyce... i znając fizykę można się nieźle nad tymi książkami ubawić nie mówiąc już o calym przekazie-czyli jak wygląda swiat z perspektywy dziecka, które nie ma perspektywy, że ma perspektywę dziecka:)
Więc nie manipuluje swoją wizją...
Można powiedzieć, że Lewis manipuluje, ale akurat jemu warto się poddać:)
Bo niesamowity byl, naprawdę!
Polecam te książki zwlaszcza w przelożeniu Macieja Slomczyńskiego, bo to chyba bardziej poetycki język, przepięknie mu to wyszlo (zwlaszcza, że nie znam oryginalu i nawet jestem ciekawa, czy dorównuje swojej kopii:)))
Jeden z moich ulubionych fragmentów 'szkolnych' z drugiej strony lustra:
"(Biala Królowa) Odejmij kosć psu. Ile zostanie?
Alicja przemyslala to.-Kosć oczywiscie nie pozostanie, jesli ją odejmę... pies także nie pozostanie, bo podejdzie, żeby mnie ugryźć... i jestem pewna, że ja wtedy także nie pozostanę!
-Więc sądzisz, że nic nie pozostanie?-powiedziala Czerwona Królowa.
-Myslę, że taka bylaby prawidlowa odpowiedź.
-Źle, jak zwykle-powiedziala Czerwona Królowa.-Pozostalaby cierpliwosć psa.
-Ale nie rozumiem, jak...
-Jak to? Popatrz tylko!-zawolala Czerwona Królowa.-Pies stracilby cierpliwosć, prawda?
-Być może-odpowiedziala przezornie Alicja.
-A wówczas gdyby pies odszedl, cierpliwosć musialaby pozostać-wykrzyknęla tryumfalnie Królowa.
-Mogliby odejsć w przeciwne strony-powiedziala Alicja tak poważnie, jak potrafila. Ale nie mogla powstrzymać się od powiedzenia w mysli: "A cóż to za okropne nonsensy wygadujemy!"
-Ani trochę nie umie rachunków!-powiedzialy obie krolowe jednoczesnie z wielkim naciskiem.
-A czy pani umie rachunki?-powiedziala Alicja zwracając się niespodziewanie do Bialej Królowej, gdyż nie byla zachwycona tym wyszukiwaniem wad w jej osobie.
Królowa wciągnęla glęboko powietrze i przymknęla oczy.-Umiem dodawać-powiedziala-jesli da mi się dosć czasu...ale nie potrafię dzielić w żadnych okolicznosciach!"
:))
jak to królowe...
A z tej metafizycznej prawdziwej basni zrobil Tim Burton fantastycza bzdure w stylu Harrego Pottera, która ma z książkami wspólnych wylącznie bohaterów, a caly kontekst jest strasznie batalistycznie mroczny i to wkurzające bardzo, bo nieprawdziwe i ciężkostrawne, a książki są cudownie pozytywnie inspirujące!!!
Ale glupi ci Rzymianie!
A przed Harrym Potterem byl sobie u nas "Kajtus Czarodziej" napisany przez Korczaka i to dopiero byla cudownie mądra przygoda!
Bez walk z jakimis ciemnymi mocami bez sensu...
Jesli swiat powstal z entropii, to dąży do schizofrenii... bez kitu!;)
sobota, 17 kwietnia 2010
Polska BOHATERKA TRAGICZNA NARODOW!!!
Wprawdzie smok Wawelski zionie ogniem z Islandii (dla niepozorów;)
ale tragedia polaczy Wszystkich Ex Zaborców;))
A obok przywodcow z Rosji zostana zatem posadzeni ich wierni przyjaciele z Gruzji i Ukrainy, na przeciwko ciemnoskory prezydent Calkiem Juz Zjednoczonych Stanow i ksiaze Anglii (krolowa nie moze byc obecna ze wzgledu na planowana od dawna na te niedziele partie golfa z przyjaciolkami Damami Dworu)
Normalnie wszyscy nam wspólczuja, nawet prezydent Nikaragui gdziekolwiek to jest (on mógl przed wspólczucia wyrażeniem spytać o to samo swoich doradców: 'sluchajcie...a gdzie wlasciwie ta Polska leży? Pokażcie mi to na globusie... Ach, tu-w Europie... No dobrze, wspólczujemy im bardzo-przekażcie to!':)
Ale czy my naprawdę jestesmy aż TAK STRASZNIE POŻALOWANIA GODNI????
Odgrywamy powtórkę dramatu Sofoklesa w stylu 'nie grzebać kogos na jakiejs ziemi' tu placzemy-tu protestujemy-tu się krzywimy-tu się opanowujemy...
Nasi bracia Rosjanie?
Akurat!
To by się Dostojewski zadziwil;)
Szkoda, że nie pisze jakichs felietonow...
Być może widzowie przeżyją zamierzone KATHARSIS zgodnie z oczekiwaniami jakie przypisuje się TRAGEDIOM (jednak greckim a czy polskim też???)
Ale czy Polacy katharsis nie przeżywają wylącznie jako nieżyt blony sluzowej nosa?
Że niby do refleksji nad czym to mialoby sklonic?
Żeby sie nie klócic i nie robić na pokaz imprez kontr-partii???
Bo zgoda buduje a niezgoda rujnuje?:)
No tak, ale znajomosć tego przyslowia nie przyczynia się do wyrażania 'mądrosci narodu' w praktyce...
A praktyka czyni mistrza...
A KLIMAT na szczęscie nie poddaje się ogólno-panującej ATMOSFERZE spolecznej (może dlatego że nie ogląda telewizji, nie czyta gazet i nie slucha radia??? FARCIARZ!!!:)
Zatem nadal coraz bardziej mamy jednak WIOSNĘ!!!:)))
ale tragedia polaczy Wszystkich Ex Zaborców;))
A obok przywodcow z Rosji zostana zatem posadzeni ich wierni przyjaciele z Gruzji i Ukrainy, na przeciwko ciemnoskory prezydent Calkiem Juz Zjednoczonych Stanow i ksiaze Anglii (krolowa nie moze byc obecna ze wzgledu na planowana od dawna na te niedziele partie golfa z przyjaciolkami Damami Dworu)
Normalnie wszyscy nam wspólczuja, nawet prezydent Nikaragui gdziekolwiek to jest (on mógl przed wspólczucia wyrażeniem spytać o to samo swoich doradców: 'sluchajcie...a gdzie wlasciwie ta Polska leży? Pokażcie mi to na globusie... Ach, tu-w Europie... No dobrze, wspólczujemy im bardzo-przekażcie to!':)
Ale czy my naprawdę jestesmy aż TAK STRASZNIE POŻALOWANIA GODNI????
Odgrywamy powtórkę dramatu Sofoklesa w stylu 'nie grzebać kogos na jakiejs ziemi' tu placzemy-tu protestujemy-tu się krzywimy-tu się opanowujemy...
Nasi bracia Rosjanie?
Akurat!
To by się Dostojewski zadziwil;)
Szkoda, że nie pisze jakichs felietonow...
Być może widzowie przeżyją zamierzone KATHARSIS zgodnie z oczekiwaniami jakie przypisuje się TRAGEDIOM (jednak greckim a czy polskim też???)
Ale czy Polacy katharsis nie przeżywają wylącznie jako nieżyt blony sluzowej nosa?
Że niby do refleksji nad czym to mialoby sklonic?
Żeby sie nie klócic i nie robić na pokaz imprez kontr-partii???
Bo zgoda buduje a niezgoda rujnuje?:)
No tak, ale znajomosć tego przyslowia nie przyczynia się do wyrażania 'mądrosci narodu' w praktyce...
A praktyka czyni mistrza...
A KLIMAT na szczęscie nie poddaje się ogólno-panującej ATMOSFERZE spolecznej (może dlatego że nie ogląda telewizji, nie czyta gazet i nie slucha radia??? FARCIARZ!!!:)
Zatem nadal coraz bardziej mamy jednak WIOSNĘ!!!:)))
środa, 14 kwietnia 2010
a smok Wawelski na to: "NIEMOŻLIWE!?':)
nic tak skutecznie jak tzw."KOSCIÓL" i decyzje reprezentantów religii nie dzieli ludzi a zwlaszcza Polaków
nie wiem dlaczego ich zwlaszcza ale o nich pelno w prasie i telewizji...
rozumiem pesymizm Kolakowskiego, pesymizm Mrożka, pesymizm Herberta, pesymizm Lema!
tylko w tym języku rozumiem w pelni, więc nie wiem jak jest gdzie indziej?
trzeba chyba szukać jakiegos lepszego gruntu...
Prezydent Stolicy Lechu zaslynal między innymi z tego, ze zabronil pewnego 'marszu wolnosci i rownosci' i ta decyzja byla potem podawana na BBC i CNN (sama slyszalam) jako dowod 'naszego polskiego zacofania i rządów ciemnoty'
trochę wstyd, ale cóż...
potem ten pan najlepiej się prezentowal na plakatach za ogromnym biurkiem oraz w wielu kabaretach (bo moze dlatego, ze jestesmy tacy porabani, to kabarety mamy genialne!!!:)
i teraz spocznie już w krypcie pewnego MARSZALKA który nie wysylal mlodych chlopakow do walki z Arabami sterujac nimi zdalnie zza bezpiecznego biureczka, tylko SAM UTWORZYL LEGIONY i SAM WALCZYL z wojskami zaborców, owszem, na pewno byl chroniony i protegowany, ponieważ to on wymyslal strategie, to on byl logistykiem prowadzenia tych narodowowyzwolenczych walk i to on także doprowadzil tych naszych idealistycznie niesionych przodkow do tak zwanej Wolnej Polski po 123 latach inkorporacji zaborców trzech... Byl konspiratorem i inspiratorem i dokonal zamachu stanu, bo chcial cos zmienic, bo nie byl tchórzem, a nawet jesli-nie zachowywal sie jak tchórz i zbyt wiele kart historii to potwierdza, żeby podważać tego obiektywnosć!
Marszalek nie będzie mial nic przeciwko, poniewaz go juz nie ma, a Lech móglby byc 'za a nawet przeciw' ale tez juz nic na to nie powie, inni będą gadać w nieskończonosć i klócić się jakby bylo o co i jakby się nie mialo poważniejszych problemów...
Jesli chodzi o mnie-to odczuwam pewien gleboki zwiazek duchowy z Jimem Morrisonem i z chęcią zaleglabym gdzies w poblizu na Pere-Lachaize, ale tam cholera chyba nie ma już miejsca, więc dam sobie spokój z tymi ostatnimi życzeniami (obawiam się, iż nigdy nie będzie mi już wtedy bardziej wszystko jedno niż kiedykolwiek;)
Chociaż być pretekstem do spotkania znajomych i wspólnego wypalenia trawy 'ku pamięci' to calkiem fajna sprawa (więc jednak Holandia, żeby nikogo nie aresztowali panowie policjanci o jakze lagodnym usposobieniu...)
Na koniec trafny GRABAŻ (a propos tego, co się dzieje w mediach i jak ludzie się tej manipulacji poddają-istny Wells i jego radiowa 'Wojna swiatów' do potęgi magnetycznego oddzialywania zmiennego pola elektrycznego w telewizorze na materię ożywioną)
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
O tobie wiem że mieszkasz w bardzo długim bloku
I to już chyba "Lśnienie"
Prawie nikogo nie znasz wokół
Twoja samotność gorsza niż więzienie...
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
Twoje kolejne kłamstwo
Masz koszulkę z Kurtem
Nawet ci do twarzy
nawet ci do twarzy z trupem
Poproś go niech ci powie dziś chociaż słowo
Sam mógłbym ci zaśpiewać
Dobrze umrę lepiej sprzedam
Mógłbym ci zaśpiewać
Sam mógłbym ci zaśpiewać
Dobrze umrę lepiej sprzedam
Mógłbym ci zaśpiewać
Czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy
Sam też stoję trochę z boku
Wiem że dobrze jest być
I dobrze jest mieć
Mieszkam w bardzo długim bloku
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
Dla ciebie śmierć to pestka
Życie to zabawka
A każda twoja blizna
Każda igła i strzykawka
Jeszcze jedna marność
kolejna łatwizna
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
Odwrócone krzyże
Orgazm na pentagramach
Swastyki w twojej głowie są gorsze niż te na ścianach
To fatalna iluzja
Gówniana fatamorgana
Sam mógłbym ci zaśpiewać
Dobrze umrę lepiej sprzedam
Mógłbym ci zaśpiewać
Czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy
Sam też stoję trochę z boku
Wiem że dobrze jest być
I dobrze jest mieć
Mieszkam w bardzo długim bloku
Czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy
Sam też stoję trochę z boku
Wiem że dobrze jest być
I dobrze jest mieć
Mieszkam w bardzo długim bloku
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
(Krzysztof Grabowski)
nie wiem dlaczego ich zwlaszcza ale o nich pelno w prasie i telewizji...
rozumiem pesymizm Kolakowskiego, pesymizm Mrożka, pesymizm Herberta, pesymizm Lema!
tylko w tym języku rozumiem w pelni, więc nie wiem jak jest gdzie indziej?
trzeba chyba szukać jakiegos lepszego gruntu...
Prezydent Stolicy Lechu zaslynal między innymi z tego, ze zabronil pewnego 'marszu wolnosci i rownosci' i ta decyzja byla potem podawana na BBC i CNN (sama slyszalam) jako dowod 'naszego polskiego zacofania i rządów ciemnoty'
trochę wstyd, ale cóż...
potem ten pan najlepiej się prezentowal na plakatach za ogromnym biurkiem oraz w wielu kabaretach (bo moze dlatego, ze jestesmy tacy porabani, to kabarety mamy genialne!!!:)
i teraz spocznie już w krypcie pewnego MARSZALKA który nie wysylal mlodych chlopakow do walki z Arabami sterujac nimi zdalnie zza bezpiecznego biureczka, tylko SAM UTWORZYL LEGIONY i SAM WALCZYL z wojskami zaborców, owszem, na pewno byl chroniony i protegowany, ponieważ to on wymyslal strategie, to on byl logistykiem prowadzenia tych narodowowyzwolenczych walk i to on także doprowadzil tych naszych idealistycznie niesionych przodkow do tak zwanej Wolnej Polski po 123 latach inkorporacji zaborców trzech... Byl konspiratorem i inspiratorem i dokonal zamachu stanu, bo chcial cos zmienic, bo nie byl tchórzem, a nawet jesli-nie zachowywal sie jak tchórz i zbyt wiele kart historii to potwierdza, żeby podważać tego obiektywnosć!
Marszalek nie będzie mial nic przeciwko, poniewaz go juz nie ma, a Lech móglby byc 'za a nawet przeciw' ale tez juz nic na to nie powie, inni będą gadać w nieskończonosć i klócić się jakby bylo o co i jakby się nie mialo poważniejszych problemów...
Jesli chodzi o mnie-to odczuwam pewien gleboki zwiazek duchowy z Jimem Morrisonem i z chęcią zaleglabym gdzies w poblizu na Pere-Lachaize, ale tam cholera chyba nie ma już miejsca, więc dam sobie spokój z tymi ostatnimi życzeniami (obawiam się, iż nigdy nie będzie mi już wtedy bardziej wszystko jedno niż kiedykolwiek;)
Chociaż być pretekstem do spotkania znajomych i wspólnego wypalenia trawy 'ku pamięci' to calkiem fajna sprawa (więc jednak Holandia, żeby nikogo nie aresztowali panowie policjanci o jakze lagodnym usposobieniu...)
Na koniec trafny GRABAŻ (a propos tego, co się dzieje w mediach i jak ludzie się tej manipulacji poddają-istny Wells i jego radiowa 'Wojna swiatów' do potęgi magnetycznego oddzialywania zmiennego pola elektrycznego w telewizorze na materię ożywioną)
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
O tobie wiem że mieszkasz w bardzo długim bloku
I to już chyba "Lśnienie"
Prawie nikogo nie znasz wokół
Twoja samotność gorsza niż więzienie...
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
Twoje kolejne kłamstwo
Masz koszulkę z Kurtem
Nawet ci do twarzy
nawet ci do twarzy z trupem
Poproś go niech ci powie dziś chociaż słowo
Sam mógłbym ci zaśpiewać
Dobrze umrę lepiej sprzedam
Mógłbym ci zaśpiewać
Sam mógłbym ci zaśpiewać
Dobrze umrę lepiej sprzedam
Mógłbym ci zaśpiewać
Czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy
Sam też stoję trochę z boku
Wiem że dobrze jest być
I dobrze jest mieć
Mieszkam w bardzo długim bloku
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
Dla ciebie śmierć to pestka
Życie to zabawka
A każda twoja blizna
Każda igła i strzykawka
Jeszcze jedna marność
kolejna łatwizna
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
Odwrócone krzyże
Orgazm na pentagramach
Swastyki w twojej głowie są gorsze niż te na ścianach
To fatalna iluzja
Gówniana fatamorgana
Sam mógłbym ci zaśpiewać
Dobrze umrę lepiej sprzedam
Mógłbym ci zaśpiewać
Czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy
Sam też stoję trochę z boku
Wiem że dobrze jest być
I dobrze jest mieć
Mieszkam w bardzo długim bloku
Czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy
Sam też stoję trochę z boku
Wiem że dobrze jest być
I dobrze jest mieć
Mieszkam w bardzo długim bloku
Nie chcę częstować cię śmiercią
życie piękniejsze jest niż śmierć
każdą swoją żywą częścią
wybieram życie
(Krzysztof Grabowski)
sobota, 10 kwietnia 2010
umarł Król niech żyje Król!
Co mamy pamiętać i dlaczego akurat Katyń?
Na naszych oczach dzieje się historia dużo bardziej spektakularna niż poprzednie (biorąc pod uwagę liczebność uczestników)
Mam na myśli na przykład obrazki pewnych samolotów uderzających w pewne wieże
Które media powtarzały w nieskończoność jakby chciały wszystkim dobrze utrwalić w pamięci i w moim przypadku-zajebiście im wyszło, nie mogę zapomnieć, nie rozumiem potrzeby pamiętania...
Pamięć powstania listopadowego nie zapobiegła wybuchowi styczniowego a ta-warszawskiego, pamięć pierwszej wojny światowej nie zapobiegła wybuchowi drugiej, a pamięć tej drugiej- wojnie w Iraku i aktualnej wojnie w Afganistanie...
Nauka nie idzie w las, tylko jeszcze doskonalej umożliwia ludzi unicestwiać
A nowe technologie umożliwiają wszystko nagrywać, utrwalać i powtarzać
Oburzenie dorosłych, że "młodzi nic nie wiedzą o Katyniu" jest paranoją władzy nad 'pamięcią narodową' która raczej nie służy nikomu a jeśli-to niedobrze i odbija się nieświeżym echem potwierdzającym 'narodową głupotę' od pewnej politycznej decyzji Mieszka w 966 roku poczynając przez romantyczną idee narodowego mesjanizmu po obecne czasy, których nie skomentuję, bo komentarz należy do przyszłych pokoleń.
Historia ma to do siebie, że dzieli ludzi na narody i pogłębia różnice kulturowe, które i tak są nie do podważenia, jednak pamięć i utożsamianie się z historią tylko dlatego, że jest się czegoś 'świadkiem' zwłaszcza z pozycji oglądacza 'Wiadomości' jest kompletnie zbędnym obciążeniem i zamazuje perspektywę własną, którą każdy ma ale nie każdy o tym pamięta...
Oglądając jakąkolwiek sytuację na ekranie przyjmujemy perspektywę operatora kamery oraz montażysty, a komentarz przyjmujemy od głosu relacjonującego wydarzenie dziennikarza.
To nie jest 'nasza historia', to nie jest 'nasza perspektywa', to nie jest 'nasz krytycyzm'.
Natomiast śledząc takie historie przecieka nam przez palce NASZ WŁASNY OSOBISTY CZAS, przejmując się tym tracimy NASZĄ WŁASNĄ OSOBISTĄ ENERGIĘ, których to wartości nikt nigdy nam nie zwróci i nie będzie reklamacji...
Po prostu szkoda!
A katastrofy mają to do siebie, że się zdarzają i choćby nie wiem ile głosów w ilu radiach i telewizjach o nich powiedziało, ile zdjęć i komentarzy pojawi się w najbliższym czasie na ten temat w prasie-są nieodwracalne, straty są 'nie do powetowania' i 'nie do oszacowania' i żadne przechowywanie na ten temat przeróżnych archiwów i dokumentacji w Instytucie Pamięci Narodowej niczego w tej kwestii nie zmieni ani nie zapobiegnie podobnym wydarzeniom w przyszłości.
Pamięć jest wartością. Ale wartością osobistą i indywidualną potrzebą, żeby wiedzieć kim się jest. Ale to powinien być każdego autonomiczny wybór. Dlatego warto robić w życiu ciekawe rzeczy, żeby je potem móc sobie pamiętać i wiedzieć, że to się zdarzyło na pewno nam a nie komuś innemu w telewizji i nie wiadomo, czy to było naprawdę czy wyreżyserowane?
Bo gdzie prawdopodobieństwo? Gdzie nieprawdopodobieństwo?
Ps.A optymistyczne spojrzenie polega również na tym, żeby patrzeć na bliźniaka, który jest zamiast pamiętać o bliźniaku, którego nie ma, chyba że ktoś lubi wierzyć w duchy... (bo ja tam lubię ale tylko w Zaduszki, a tak na co dzień to bez przesady! poza tym każdy ma prawo do swoich własnych duchów i nikomu nic do tego i nikt nikomu swoich nie powinien narzucać via jakiekolwiek mass-media;)
Na naszych oczach dzieje się historia dużo bardziej spektakularna niż poprzednie (biorąc pod uwagę liczebność uczestników)
Mam na myśli na przykład obrazki pewnych samolotów uderzających w pewne wieże
Które media powtarzały w nieskończoność jakby chciały wszystkim dobrze utrwalić w pamięci i w moim przypadku-zajebiście im wyszło, nie mogę zapomnieć, nie rozumiem potrzeby pamiętania...
Pamięć powstania listopadowego nie zapobiegła wybuchowi styczniowego a ta-warszawskiego, pamięć pierwszej wojny światowej nie zapobiegła wybuchowi drugiej, a pamięć tej drugiej- wojnie w Iraku i aktualnej wojnie w Afganistanie...
Nauka nie idzie w las, tylko jeszcze doskonalej umożliwia ludzi unicestwiać
A nowe technologie umożliwiają wszystko nagrywać, utrwalać i powtarzać
Oburzenie dorosłych, że "młodzi nic nie wiedzą o Katyniu" jest paranoją władzy nad 'pamięcią narodową' która raczej nie służy nikomu a jeśli-to niedobrze i odbija się nieświeżym echem potwierdzającym 'narodową głupotę' od pewnej politycznej decyzji Mieszka w 966 roku poczynając przez romantyczną idee narodowego mesjanizmu po obecne czasy, których nie skomentuję, bo komentarz należy do przyszłych pokoleń.
Historia ma to do siebie, że dzieli ludzi na narody i pogłębia różnice kulturowe, które i tak są nie do podważenia, jednak pamięć i utożsamianie się z historią tylko dlatego, że jest się czegoś 'świadkiem' zwłaszcza z pozycji oglądacza 'Wiadomości' jest kompletnie zbędnym obciążeniem i zamazuje perspektywę własną, którą każdy ma ale nie każdy o tym pamięta...
Oglądając jakąkolwiek sytuację na ekranie przyjmujemy perspektywę operatora kamery oraz montażysty, a komentarz przyjmujemy od głosu relacjonującego wydarzenie dziennikarza.
To nie jest 'nasza historia', to nie jest 'nasza perspektywa', to nie jest 'nasz krytycyzm'.
Natomiast śledząc takie historie przecieka nam przez palce NASZ WŁASNY OSOBISTY CZAS, przejmując się tym tracimy NASZĄ WŁASNĄ OSOBISTĄ ENERGIĘ, których to wartości nikt nigdy nam nie zwróci i nie będzie reklamacji...
Po prostu szkoda!
A katastrofy mają to do siebie, że się zdarzają i choćby nie wiem ile głosów w ilu radiach i telewizjach o nich powiedziało, ile zdjęć i komentarzy pojawi się w najbliższym czasie na ten temat w prasie-są nieodwracalne, straty są 'nie do powetowania' i 'nie do oszacowania' i żadne przechowywanie na ten temat przeróżnych archiwów i dokumentacji w Instytucie Pamięci Narodowej niczego w tej kwestii nie zmieni ani nie zapobiegnie podobnym wydarzeniom w przyszłości.
Pamięć jest wartością. Ale wartością osobistą i indywidualną potrzebą, żeby wiedzieć kim się jest. Ale to powinien być każdego autonomiczny wybór. Dlatego warto robić w życiu ciekawe rzeczy, żeby je potem móc sobie pamiętać i wiedzieć, że to się zdarzyło na pewno nam a nie komuś innemu w telewizji i nie wiadomo, czy to było naprawdę czy wyreżyserowane?
Bo gdzie prawdopodobieństwo? Gdzie nieprawdopodobieństwo?
Ps.A optymistyczne spojrzenie polega również na tym, żeby patrzeć na bliźniaka, który jest zamiast pamiętać o bliźniaku, którego nie ma, chyba że ktoś lubi wierzyć w duchy... (bo ja tam lubię ale tylko w Zaduszki, a tak na co dzień to bez przesady! poza tym każdy ma prawo do swoich własnych duchów i nikomu nic do tego i nikt nikomu swoich nie powinien narzucać via jakiekolwiek mass-media;)
środa, 7 kwietnia 2010
"Zakochani" -Wislawa Sz...
Jest nam tak cicho,
ze slyszymy piosenke
zaspiewana wczoraj:
"Ty pojdziesz gora a ja dolina"
Chociaz slyszymy-nie wierzymy...
Nasz usmiech nie jest maska smutku,
a dobroc nie jest wyrzeczeniem.
I nawet wiecej, niz sa warci,
niekochajacych-zalujemy...
Tacysmy zadziwieni soba,
ze coz nas bardziej zdziwic moze?
Ani tecza w nocy
Ani motyl na sniegu...
A kiedy zasypiamy,
we snie widzimy rozstanie.
Ale to dobry sen,
ale to dobry sen,
bo sie budzimy z niego.
ze slyszymy piosenke
zaspiewana wczoraj:
"Ty pojdziesz gora a ja dolina"
Chociaz slyszymy-nie wierzymy...
Nasz usmiech nie jest maska smutku,
a dobroc nie jest wyrzeczeniem.
I nawet wiecej, niz sa warci,
niekochajacych-zalujemy...
Tacysmy zadziwieni soba,
ze coz nas bardziej zdziwic moze?
Ani tecza w nocy
Ani motyl na sniegu...
A kiedy zasypiamy,
we snie widzimy rozstanie.
Ale to dobry sen,
ale to dobry sen,
bo sie budzimy z niego.
wtorek, 6 kwietnia 2010
"Słońce"- Czesław Miłosz:)
Barwy ze slońca są
A ono nie ma żadnej osobnej barwy,
Bo ma wszystkie
I cala ziemia jest niby poemat,
A slońce nad nią
Przedstawia artystę.
Kto chce malować swiat w barwnej postaci,
niechaj nie patrzy nigdy prosto w slońce!
Bo pamięć rzeczy, które widzial-straci,
Lzy tylko w oczach zostaną piekące.
Niechaj przyklęknie, twarz ku trawie schyli
I patrzy w promień odbity
Tam znajdzie wszystko, cosmy potracili
Gwiazy i róże
I zmierzchy i swity.
A ono nie ma żadnej osobnej barwy,
Bo ma wszystkie
I cala ziemia jest niby poemat,
A slońce nad nią
Przedstawia artystę.
Kto chce malować swiat w barwnej postaci,
niechaj nie patrzy nigdy prosto w slońce!
Bo pamięć rzeczy, które widzial-straci,
Lzy tylko w oczach zostaną piekące.
Niechaj przyklęknie, twarz ku trawie schyli
I patrzy w promień odbity
Tam znajdzie wszystko, cosmy potracili
Gwiazy i róże
I zmierzchy i swity.
czwartek, 1 kwietnia 2010
prima Aprilis, primum non Aprilis:)
w Wielkiej Brytanii to "All Fool's day" a we Francji "Dzień Ryby"
u nas to aktualnie móglby być "Dzień Dwóch Kaczek, Kaczora i Kacząt"
ale to zupelnie niemerytoryczne żarty;)
teraz inteligentnie:
wyobraźmy sobie, że mamy naturę korpuskularno-falową
jednoczenie cząsteczkową i jednoczesnie falową
niesamowicie energetyczną
jak Slońce:)
i podlegamy prawom Natury-ale nie tylko tym z zakresu mechaniki
tylko tym, co mają zastosowanie dla fal-możemy ulegać skupieniu i rozproszeniu, ugięciu i odbiciu;)
a plynąca fala jak strumień elektronów-to pole elektryczne
zmienne-więc dookola tworzy się pole magnetyczne
czyli mamy w sobie magnetyczną silę indukcji
indukcja to jest wplyw
wywolujemy wplyw na siebie i jak ta indukcja ma znak dodatni to to będzie pozytywny wplyw, a jak ujemny-to negatywny i cos się wtedy w nas niewątpliwie chrzani...
i chodzi o to (żeby nie wejsć w bloto;) zeby pozytywnie mysleć
o sobie, o innych, o swiecie
i spróbować tak patrzeć, jakby caly czas byla WIOSNA:)
Jak 'Starsi Panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj- już szron na glowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj':)))
Lub chociaż kwiecień
A najlepiej-pierwszy kwietnia...
Ergo: prima aprilis jest wtedy kiedy my chcemy, a nie wtedy kiedy chce kalendarz:)
Bez przesady tak patrzeć w kalendarz...
Aztekowie się tak zagapili, że przewidzieli nam koniec swiata na 2012:)
Musieli byli przewidzieć, że ich cywilizacja się rypnie i nie będzie konsekwencji:)
Jak się przewiduje cos do przodu tak daleko, to zawsze wiadomo, że się już za to oczami swiecić nie będzie jak się nie sprawdzi:)
Chociaż niektórzy polscy kibice na ten koniec liczą, żeby nie bylo wstydu na Mundialu:)
Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek mialby sie wstydzic za kogokolwiek innego???
Ale tych państwa od Swiadków Jehowy nie przekonacie...
Koniec swiata wystepuje w kazdej ich kredowej kolorowej gazetce i niewątpliwie jest to koniec swiata dla jakiegos drzewa scietego dla takiej niedorzecznosci...
No ale oni ciagle widza znaki na niebie (a może to są plamy związane z ubytkami komórek na siatkówce, co sprawia, że latają takie halucynogenne muszki?:))
Albo myszki:)
Myszki po grzybkach:)
W sosie z muszek:)
I krawatów w krewetki:)
Prima aprilis! Prima aprilis! Prima aprilis bo się pomylisz!!!:)))
u nas to aktualnie móglby być "Dzień Dwóch Kaczek, Kaczora i Kacząt"
ale to zupelnie niemerytoryczne żarty;)
teraz inteligentnie:
wyobraźmy sobie, że mamy naturę korpuskularno-falową
jednoczenie cząsteczkową i jednoczesnie falową
niesamowicie energetyczną
jak Slońce:)
i podlegamy prawom Natury-ale nie tylko tym z zakresu mechaniki
tylko tym, co mają zastosowanie dla fal-możemy ulegać skupieniu i rozproszeniu, ugięciu i odbiciu;)
a plynąca fala jak strumień elektronów-to pole elektryczne
zmienne-więc dookola tworzy się pole magnetyczne
czyli mamy w sobie magnetyczną silę indukcji
indukcja to jest wplyw
wywolujemy wplyw na siebie i jak ta indukcja ma znak dodatni to to będzie pozytywny wplyw, a jak ujemny-to negatywny i cos się wtedy w nas niewątpliwie chrzani...
i chodzi o to (żeby nie wejsć w bloto;) zeby pozytywnie mysleć
o sobie, o innych, o swiecie
i spróbować tak patrzeć, jakby caly czas byla WIOSNA:)
Jak 'Starsi Panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj- już szron na glowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj':)))
Lub chociaż kwiecień
A najlepiej-pierwszy kwietnia...
Ergo: prima aprilis jest wtedy kiedy my chcemy, a nie wtedy kiedy chce kalendarz:)
Bez przesady tak patrzeć w kalendarz...
Aztekowie się tak zagapili, że przewidzieli nam koniec swiata na 2012:)
Musieli byli przewidzieć, że ich cywilizacja się rypnie i nie będzie konsekwencji:)
Jak się przewiduje cos do przodu tak daleko, to zawsze wiadomo, że się już za to oczami swiecić nie będzie jak się nie sprawdzi:)
Chociaż niektórzy polscy kibice na ten koniec liczą, żeby nie bylo wstydu na Mundialu:)
Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek mialby sie wstydzic za kogokolwiek innego???
Ale tych państwa od Swiadków Jehowy nie przekonacie...
Koniec swiata wystepuje w kazdej ich kredowej kolorowej gazetce i niewątpliwie jest to koniec swiata dla jakiegos drzewa scietego dla takiej niedorzecznosci...
No ale oni ciagle widza znaki na niebie (a może to są plamy związane z ubytkami komórek na siatkówce, co sprawia, że latają takie halucynogenne muszki?:))
Albo myszki:)
Myszki po grzybkach:)
W sosie z muszek:)
I krawatów w krewetki:)
Prima aprilis! Prima aprilis! Prima aprilis bo się pomylisz!!!:)))
wtorek, 30 marca 2010
kocia strategia
chociaż po siedmiu już prawie miesiącach odkąd zamieszkal u mnie pan Kot z Krzaklandii, mogę już z pelnym przekonaniem stwierdzić, że 'nie pasujemy do siebie'
to spod wrażenia jego strategii-nie wychodzę i z podziwu też rzadko:)
Pamiętam taki cytat z 'Folwarku Zwierzęcego' Orwella, że "za każdym razem, gdy trzeba bylo cos zrobić, okazywalo się, że kota nie bylo"
Ja mam przewrotnie inną obserwację i wyrazilabym ją tak, że "za każdym razem, kiedy cos się spieprzylo, spadlo, roztrzaskalo lub rozsypalo-okazuje sie, ze kota ABSOLUTNIE PRZENIGDY TAM NIE BYLO, JEST JAK ZWYKLE ZUPELNIE GDZIE INDZIEJ Z MINĄ BRAKU POCZUCIA JAKIEJKOLWIEK PRZYZWOITOSCI, BRAKU NAWET PRZELOTNEJ MYSLI, ZE BYĆ MOŻE ON MIAL COKOLWIEK Z TYM WSPÓLNEGO"
Zupelnie jak tata dealera z piosenki Kazika "Wysoki Sądzie, ja z narkotykami mialem tyle wspólnego co z samochodami drogimi-czyli nic i nigdy nie uwierzę, żeby moje dziecko mialo cokolwiek z tym bliżej... od niedawna chodzil ubrany lepiej, niż jego rówiesnicy ze szkoly sredniej, ale ja go nie pytalem, ja czasu nie mialem pytac-na trzy zmiany tyralem!"
Strategia kocia polega też na tym, żeby nikt nigdy nie wiedzial, co się mysli i jakie się ma zamiary...
Pokerowa twarz i potencjal CALEJ PALETY BARW MOZLIWOSCI
Niby tu się lasimy wokól każdej nogi jakbymy mieli kręgoslup z gumy, robimy oczy w stylu "jestem takim slicznym, mięciutkim kociakiem i można mnie glaskac absolutnie wszędzie" i liżemy po rękach, żeby po kilku minutach na te same ręce się rzucić z zębami i pazurkami oraz szaleństwem w oczach w stylu "to ty jestes moim niewolnikiem i teraz musisz cierpieć!!!"
Oto portret mojego kota.
Budzi we mnie skrajne emocje od miloci i czulosci, że zaglaskalabym go na smierc po wcieklosć i nienawisc oraz chęć natychmiastowego wyrzucenia przez okno bez otwierania i wyobrażam sobie wtedy taki slad wyciętego kota w szybie jak w bajkach Disneya-smiech to czasem jednak rozbraja zlosc...
Ale takie strategie wygrywają, bo uzależniają uczuciowo...
Tak jak strategia narkotyku i nieregularnych wzmocnień.
Strategia szantażu emocjonalnego malych dzieci.
NLP w biznesie.
Hipnoza
Wplyw Sekt Tych Malych i Tych Duzych;)
Psychoterapia
Farmakoterapia
Elektroterapia
Magnetoterapia
Fizjoterapia
Naturoterapia
Bioterapia
Dogoterapia
Hipoterapia
Kototerapia
Ukrytotygrysoterapia (każdy ma w sobie ukrytego tygrysa lub przyczajonego smoka, tylko nikt nie wie, kogo ma kto:)
Kryptoterapia incognito:)
No dobra, bredzę, przyznaję;)
to spod wrażenia jego strategii-nie wychodzę i z podziwu też rzadko:)
Pamiętam taki cytat z 'Folwarku Zwierzęcego' Orwella, że "za każdym razem, gdy trzeba bylo cos zrobić, okazywalo się, że kota nie bylo"
Ja mam przewrotnie inną obserwację i wyrazilabym ją tak, że "za każdym razem, kiedy cos się spieprzylo, spadlo, roztrzaskalo lub rozsypalo-okazuje sie, ze kota ABSOLUTNIE PRZENIGDY TAM NIE BYLO, JEST JAK ZWYKLE ZUPELNIE GDZIE INDZIEJ Z MINĄ BRAKU POCZUCIA JAKIEJKOLWIEK PRZYZWOITOSCI, BRAKU NAWET PRZELOTNEJ MYSLI, ZE BYĆ MOŻE ON MIAL COKOLWIEK Z TYM WSPÓLNEGO"
Zupelnie jak tata dealera z piosenki Kazika "Wysoki Sądzie, ja z narkotykami mialem tyle wspólnego co z samochodami drogimi-czyli nic i nigdy nie uwierzę, żeby moje dziecko mialo cokolwiek z tym bliżej... od niedawna chodzil ubrany lepiej, niż jego rówiesnicy ze szkoly sredniej, ale ja go nie pytalem, ja czasu nie mialem pytac-na trzy zmiany tyralem!"
Strategia kocia polega też na tym, żeby nikt nigdy nie wiedzial, co się mysli i jakie się ma zamiary...
Pokerowa twarz i potencjal CALEJ PALETY BARW MOZLIWOSCI
Niby tu się lasimy wokól każdej nogi jakbymy mieli kręgoslup z gumy, robimy oczy w stylu "jestem takim slicznym, mięciutkim kociakiem i można mnie glaskac absolutnie wszędzie" i liżemy po rękach, żeby po kilku minutach na te same ręce się rzucić z zębami i pazurkami oraz szaleństwem w oczach w stylu "to ty jestes moim niewolnikiem i teraz musisz cierpieć!!!"
Oto portret mojego kota.
Budzi we mnie skrajne emocje od miloci i czulosci, że zaglaskalabym go na smierc po wcieklosć i nienawisc oraz chęć natychmiastowego wyrzucenia przez okno bez otwierania i wyobrażam sobie wtedy taki slad wyciętego kota w szybie jak w bajkach Disneya-smiech to czasem jednak rozbraja zlosc...
Ale takie strategie wygrywają, bo uzależniają uczuciowo...
Tak jak strategia narkotyku i nieregularnych wzmocnień.
Strategia szantażu emocjonalnego malych dzieci.
NLP w biznesie.
Hipnoza
Wplyw Sekt Tych Malych i Tych Duzych;)
Psychoterapia
Farmakoterapia
Elektroterapia
Magnetoterapia
Fizjoterapia
Naturoterapia
Bioterapia
Dogoterapia
Hipoterapia
Kototerapia
Ukrytotygrysoterapia (każdy ma w sobie ukrytego tygrysa lub przyczajonego smoka, tylko nikt nie wie, kogo ma kto:)
Kryptoterapia incognito:)
No dobra, bredzę, przyznaję;)
poniedziałek, 29 marca 2010
zawsze ta sama populistyczna strategia świata:(
jesli dochodzi do jakiejs zbrodni, to w każdym normalnym czlowieku budzi to sprzeciw i najczęsciej niestety na dodatek oczekuje on, że 'sprawiedliwosci stanie się zadosc'
więc zbrodniarz zostanie ukarany i zbrodnia się nie powtórzy
czy tak się dzieje?
nie
dlaczego nie?
ponieważ pamięć historii traumatycznych zdarzeń nikogo przed niczym nie ratuje,
przeciwnie wprost
czasem "zbrodniarz" zostanie zlapany i ukarany i odizolowany od spoleczeństwa, więc więcej nikomu nie zrobi krzywdy, ale w jego slady mogą pójsć inni i wszystko się dzieje od nowa (zresztą "zbrodniarz" jest zbrodniarzem z perspektywy "rodzin ofiar", z którymi najbardziej lubimy się solidaryzować, natomiast z perspektywy "rodzin odpowiedzialnych" może być postrzegany jako "Bohater Narodu" i wiersze o nim będą pisać w stylu "Reduty Ordona" by A.M. i swieczki Mu palić...)
czasem zbrodniarz sam się przyzna, odda w ręce 'sprawiedliwosci' i sam ulegnie przerażeniu na wspomnienie swojej zbrodni i wtedy ma szansę na katharsis jak Raskolnikow u Fiodora D. i ma wtedy jako jednostka szansę na dobre życie gdzie indziej (no bo w miejscu zbrodni nikt mu tego nie zapomni przecież, o nie i trudno się temu dziwić!)
czasem zbrodniarz nie zostaje zlapany, ucieka i straszy, że to jeszcze nie koniec i tym samym wodzi 'wymiar sprawiedliwosc' za nos i dyktuje swoje warunki a wszyscy tańczą do jego gry...
[nawiasem,dzis wszyscy tancza do gry nakreconych gdzies przez kogos filmow o czyms lub o kims]
a co robi swiat, jak zbrodniarz popelnia zbrodnie i ginie na miejscu, bo to samobójczy atak terrorystyczny???
Swiat jednoznacznie ocenia taki atak jako zly
Ofiary sa zawsze w 100% niewinne (przede wszystkim 'kobiety i dzieci' bo to najbardziej niewinne istoty "ex definitione"-oczy-wiscie)
Kat jest w 100% winny i jest przez kogos wyslany
Racjonalnemu swiatu nie miesci sie bowiem w glowie, ze ktos sam z siebie moglby wybrac taki akt przemocy i autoagresji 2w1 (bo to NIEPOJĘTE, fakt!)
Ktos mu musial kazac, ktos mu wkrecil jakas religie, ze to 'swieta wojna' i za zabicie innowiercow idzie sie prosto do nieba, a bog jest zawsze po naszej stronie i takie inne przerażająco-wielkosciowe przekonania...
Tak się oczywiscie też dzieje, ale to nie wszystko, to nie tylko to, nie w tym rzecz!
Amnesty International, której obserwatorzy docierają do czeczeńskich wiosek, rozmawiają z ludźmi w ich srodowisku i widzą, jak są traktowani przez rosyjskie wladze, nie będzie miala najmniejszych wątpliwosci, co do PRAWDZIWYCH MOTYWÓW tych zamachów w moskiewskim metrze
Tu nie potrzeba żadnej religijnej ideologii, żeby tego fizycznie i psychicznie nie wytrzymać! Nie wytrzymać narastającej w czlowieku agresji wobec lamania praw czlowieka, ktore dotyczy najblizszej rodziny, przyjaciol, którzy nagle znikają bez sladu, torturowani w innym miejscu... Ta agresja tam rosnie we wszystkich, ale niektore jednostki na bol innych jednostek sa jakby nadwrazliwe-i u nich agresja osiaga poziom NIE DO WYTRZYMANIA i ona musi wybuchnąć
A jak ma wybuchnąć, to niech to cos zmieni, niech na kims wrażenie wywola
Niech 'caly swiat' zobaczy i poczuje
Niech sie przestraszy i przestanie wciaz tylko gapic, jesc i bawic
Oczywiscie z zazdrosci, ze sie samemu nie mialo szansy na swiat piekny pogapic, pobawic w nim i poznac smaki kuchni z innych, mniej brutalnych stron swiata
Nie mialo sie szansy ani nikt dookola takiej nie dostal, bociany przylecialy w zlym miejscu i czasie, geny byly odksztalcane przemoca od urodzenia, neuromediatory odcisnely zbyt duzo zbyt przykrych sytuacji, ktorych sie bylo bezposrednim swiadkiem, chemicznie odmalowaly swoje w zakretach hipokampa, ta pamiec sie nie zaciera, ta pamiec sie gromadzi i jest najbardziej obciazajaca, jedyne co mozna z nia zrobic, to 'usunac', 'wypalic', 'zabic', 'spalic'
Czeczeńskie ofiary przemocy nie zglaszają się na elektrowstrząsy, jeszcze nie ma takich gabinetów, jeszcze nikt nie wykorzystal moze tam pomyslu z krzeslem elektrycznym w mniejszym natężeniu i horyzontalnej pozycji...
Nie maja refundowanych lekow przeciwdepresyjnych, które pozwolilyby im się 'latwiej zaadaptować' do panujących od lat 'bezwzględnych warunków otoczenia'
A co na to wladze Matki Rosji?
Matka Rosja niewątpliwie zapewnia via media obywateli, że 'winni tej strasznej zbrodni zostaną odszukani i ukarani'
I obywatele oddychaja z ulga, choc rodziny ofiar niepocieszone pozostana, bo zadna kara im bliskich nie zwroci, podobnie jak nie zwroci nikt nikomu tych dwóch kobiet, a może gdzies komus na nich też zależalo, a może wlasnie nie i to dlatego tak?
W demokracji ex definitione beda zawsze takie populistyczne strategie wygrywac, one nakręcają spiralę nienawisci i wzajemnych ataków i wojen, ale srednia Gaussa zawsze wybierze rozwiązania najprostsze i przede wszystkim-bezporednio nie angażujące nikogo z 'większosci obywateli' , zawsze 'inni się wszystkim zajmą'
'niech ktos cos z tym zrobi' najczęciej z użyciem jeszcze lepszej broni...
mamy coraz więcej technologicznych możliwosci...
a Prosiaczek kiedys nie zrobil nic w jakiejs kluczowej sytuacji
i Sowa Przemądrzala mu powiedziala:
"swietnie Prosiaczku! Bo to jest wlasnie to, co należalo bylo wtedy uczynic."
bo czasem 'robiąc' można bardziej 'zaszkodzić' niż 'wycofując się'
A wycofania się z podniesioną glową to być może nikt nie potrafi, zwlaszcza w obliczu możliwosci strzalu w tyl glowy, ktorej nigdy na 100% wykluczyć nie można...
więc zbrodniarz zostanie ukarany i zbrodnia się nie powtórzy
czy tak się dzieje?
nie
dlaczego nie?
ponieważ pamięć historii traumatycznych zdarzeń nikogo przed niczym nie ratuje,
przeciwnie wprost
czasem "zbrodniarz" zostanie zlapany i ukarany i odizolowany od spoleczeństwa, więc więcej nikomu nie zrobi krzywdy, ale w jego slady mogą pójsć inni i wszystko się dzieje od nowa (zresztą "zbrodniarz" jest zbrodniarzem z perspektywy "rodzin ofiar", z którymi najbardziej lubimy się solidaryzować, natomiast z perspektywy "rodzin odpowiedzialnych" może być postrzegany jako "Bohater Narodu" i wiersze o nim będą pisać w stylu "Reduty Ordona" by A.M. i swieczki Mu palić...)
czasem zbrodniarz sam się przyzna, odda w ręce 'sprawiedliwosci' i sam ulegnie przerażeniu na wspomnienie swojej zbrodni i wtedy ma szansę na katharsis jak Raskolnikow u Fiodora D. i ma wtedy jako jednostka szansę na dobre życie gdzie indziej (no bo w miejscu zbrodni nikt mu tego nie zapomni przecież, o nie i trudno się temu dziwić!)
czasem zbrodniarz nie zostaje zlapany, ucieka i straszy, że to jeszcze nie koniec i tym samym wodzi 'wymiar sprawiedliwosc' za nos i dyktuje swoje warunki a wszyscy tańczą do jego gry...
[nawiasem,dzis wszyscy tancza do gry nakreconych gdzies przez kogos filmow o czyms lub o kims]
a co robi swiat, jak zbrodniarz popelnia zbrodnie i ginie na miejscu, bo to samobójczy atak terrorystyczny???
Swiat jednoznacznie ocenia taki atak jako zly
Ofiary sa zawsze w 100% niewinne (przede wszystkim 'kobiety i dzieci' bo to najbardziej niewinne istoty "ex definitione"-oczy-wiscie)
Kat jest w 100% winny i jest przez kogos wyslany
Racjonalnemu swiatu nie miesci sie bowiem w glowie, ze ktos sam z siebie moglby wybrac taki akt przemocy i autoagresji 2w1 (bo to NIEPOJĘTE, fakt!)
Ktos mu musial kazac, ktos mu wkrecil jakas religie, ze to 'swieta wojna' i za zabicie innowiercow idzie sie prosto do nieba, a bog jest zawsze po naszej stronie i takie inne przerażająco-wielkosciowe przekonania...
Tak się oczywiscie też dzieje, ale to nie wszystko, to nie tylko to, nie w tym rzecz!
Amnesty International, której obserwatorzy docierają do czeczeńskich wiosek, rozmawiają z ludźmi w ich srodowisku i widzą, jak są traktowani przez rosyjskie wladze, nie będzie miala najmniejszych wątpliwosci, co do PRAWDZIWYCH MOTYWÓW tych zamachów w moskiewskim metrze
Tu nie potrzeba żadnej religijnej ideologii, żeby tego fizycznie i psychicznie nie wytrzymać! Nie wytrzymać narastającej w czlowieku agresji wobec lamania praw czlowieka, ktore dotyczy najblizszej rodziny, przyjaciol, którzy nagle znikają bez sladu, torturowani w innym miejscu... Ta agresja tam rosnie we wszystkich, ale niektore jednostki na bol innych jednostek sa jakby nadwrazliwe-i u nich agresja osiaga poziom NIE DO WYTRZYMANIA i ona musi wybuchnąć
A jak ma wybuchnąć, to niech to cos zmieni, niech na kims wrażenie wywola
Niech 'caly swiat' zobaczy i poczuje
Niech sie przestraszy i przestanie wciaz tylko gapic, jesc i bawic
Oczywiscie z zazdrosci, ze sie samemu nie mialo szansy na swiat piekny pogapic, pobawic w nim i poznac smaki kuchni z innych, mniej brutalnych stron swiata
Nie mialo sie szansy ani nikt dookola takiej nie dostal, bociany przylecialy w zlym miejscu i czasie, geny byly odksztalcane przemoca od urodzenia, neuromediatory odcisnely zbyt duzo zbyt przykrych sytuacji, ktorych sie bylo bezposrednim swiadkiem, chemicznie odmalowaly swoje w zakretach hipokampa, ta pamiec sie nie zaciera, ta pamiec sie gromadzi i jest najbardziej obciazajaca, jedyne co mozna z nia zrobic, to 'usunac', 'wypalic', 'zabic', 'spalic'
Czeczeńskie ofiary przemocy nie zglaszają się na elektrowstrząsy, jeszcze nie ma takich gabinetów, jeszcze nikt nie wykorzystal moze tam pomyslu z krzeslem elektrycznym w mniejszym natężeniu i horyzontalnej pozycji...
Nie maja refundowanych lekow przeciwdepresyjnych, które pozwolilyby im się 'latwiej zaadaptować' do panujących od lat 'bezwzględnych warunków otoczenia'
A co na to wladze Matki Rosji?
Matka Rosja niewątpliwie zapewnia via media obywateli, że 'winni tej strasznej zbrodni zostaną odszukani i ukarani'
I obywatele oddychaja z ulga, choc rodziny ofiar niepocieszone pozostana, bo zadna kara im bliskich nie zwroci, podobnie jak nie zwroci nikt nikomu tych dwóch kobiet, a może gdzies komus na nich też zależalo, a może wlasnie nie i to dlatego tak?
W demokracji ex definitione beda zawsze takie populistyczne strategie wygrywac, one nakręcają spiralę nienawisci i wzajemnych ataków i wojen, ale srednia Gaussa zawsze wybierze rozwiązania najprostsze i przede wszystkim-bezporednio nie angażujące nikogo z 'większosci obywateli' , zawsze 'inni się wszystkim zajmą'
'niech ktos cos z tym zrobi' najczęciej z użyciem jeszcze lepszej broni...
mamy coraz więcej technologicznych możliwosci...
a Prosiaczek kiedys nie zrobil nic w jakiejs kluczowej sytuacji
i Sowa Przemądrzala mu powiedziala:
"swietnie Prosiaczku! Bo to jest wlasnie to, co należalo bylo wtedy uczynic."
bo czasem 'robiąc' można bardziej 'zaszkodzić' niż 'wycofując się'
A wycofania się z podniesioną glową to być może nikt nie potrafi, zwlaszcza w obliczu możliwosci strzalu w tyl glowy, ktorej nigdy na 100% wykluczyć nie można...
wtorek, 23 marca 2010
(NIE)ZBĘDNIK(?)INTELIGENTA:)
Kupilam sobie najnowsze wydanie tego dodatku 'POLITYKI' bardziej z rozpędzonego przyzwyczajenia niż realnej potrzeby, no może trochę też z zainteresowania i czystej ciekawosci, co pierwszym stopniem wiadomo dokąd jest;)
"Skąd przybyl, tego nie wiem, ale mogę panu powiedzieć dokąd zmierza: z calą pewnoscią do piekla."-A.Dumas, 'Hrabia Monte Christo'
Zgodnie z obietnica na okladce powinnam w tym stu trzydziestu stronicowym czasopismie odnaleźć próby odpowiedzi na '10 najważniejszych pytań swiata'.
Przedstawionych na dodatek przez największych znawców wyspecjalizowanych w swoich dziedzinach, wiem że tak będzie, mam zaufanie do tej gazety (sprawdzone i potwierdzone empirycznie:) rzadko odczuwam zawód, jednak pozwolę sobie popolemizować tak nieodpowiedzialnie jak to tylko na blogu można:)
Po pierwsze- czy swiat stawia jakies pytania, komu i co to jest swiat i czy jesli, to czy to nie jest jakas psychoza, ze on gada?:)
Jezeli natomiast pytania zadaja ludzie-a tu konkretnie redaktorzy tego wydania specjalnego 'Polityki' to dlaczego te pytania maja byc najwazniejsze dla kogos innego i dlaczego oni sie nie chca przyznac do tego, ze te pytania sa po prostu najwazniejsze wedlug nich (czy chodzi o prawa autorskie do pytan???)
Czy samo zadawanie pytan i szukanie uniwersalnych rozwiazan oprocz filozoficznej zabawy i naukowego pędu do udowadniania co chwilę innych prawidlowych odpowiedzi (za które można zawsze dostać nagrodę po tym facecie od prochu, gdy ktos tak jak w piosence Grabaz 'cierpi na syndrom sztokholmski') ma jakiekolwiek znaczenie 'dla swiata' ktory rzekomo te pytania zadaje?
Nooo, takie mam dylematy, niektórymi zarazilam się od Lema, ale przynajmniej mam na kogo zwalić;)
Ponieważ pytania są już na okladce, to ja zanim zajrzę do srodka sprobuje sie odniesc, zeby sobie porownac wlasne dywagacje do 'odpowiedzi' specjalistów... taka zabawa jak w szkole przed testem;)
1.CO SIĘ DZIEJE Z KLIMATEM?
Mnie się wydaje, że jest cieplej niż bylo jak bylam mala (ale moze znieksztalcam wspomnienia:) ze zimy sa krotsze i mniej mrozne, nie ma wiosny, bo od razu sie robi za cieplo i juz szybko lato, ktore jest zbyt gorace, zeby dlugo bylo zielono i juz w sierpniu wszystko jest popalone a ziemia wyschnieta i taka jakas jalowa i biedna... Nie przypominam sobie tak spektakularnych powodzi (ze niby propaganda w telewizji i nie mówili???) ani wiatrow przechodzacych w tornada... Na moich oczach w ciągu 30lat klimat się zmienil na jakis taki bardziej agresywny, zmienny i mniej przyjazny. Jak sie uczylam o ekologii w trakcie biologii, to się wkręcilam w temat i myslę, ze dosc dobrze zrozumialam te lekcje, dlatego nie miesci mi sie w glowie, ze jacys prawnicy i ekonomisci oraz politycy czy dziennikarze, co stanowia 'grupe trzymajaca wladze' wypowiadaja sie tonem 'znawcy' na ten temat bez zrozumienia podstaw... Jak sie nie mysli systemowo o funkcjonowaniu ekosystemu jakim jest Ziemia od jądra ziemi po atmosferę i stratosferę i promieniowanie sloneczne, kosmiczne-także to odbite i rozproszone oraz grawitację ziemi, ksiezyca, slonca i innych planet czyli tu wchodzi fizyczny magnetyzm, to naprawde mozna sie pogubic w systemie ludzkich interesow i pienieznych wplywow na uklady (rowniez uklady w tak zwanym swiecie nauki, ktory niekiedy malo ma ponowoczesnie wspolnego z filozofia-ergo: phileo sophia!) Oczywicie można z siebie zrzucać odpowiedzialnosć za wplyw na ekosystem, można smialo powiedzieć, że dinozaury też opanowaly cala ziemie i ocieplily klimat przez sama swoja ekspansje, a teraz jest nasz czas i wygralismy wyscig szczurow, wiec zbieramy laury (i filony;) ale my dodatkowo poruszylismy depozyty energii zgromadzone od niejakiego karbonu i nadal produkujemy oprocz spalin gory plastikowych i metalowych rzeczy, ktore beda sie rozkladac dluzej niz wiele kolejnych pokolen jest w stanie w ogóle istnieć (a-to-my?)
I możemy robić zaklady, czy stopnieja wszystkie lodowce i zgina wzystkie misie polarne*** (komus oprocz nawiedzonych ekologow szkoda jeszcze misiaczkow???) i jak tak, to Nobla dostana ci od rozszerzenia globalnego ocieplenia, czy może ziemia się jednak w pewnym sensie 'obroni' przez tak zwane plamy na sloncu i klimat się z odbicia oziębi i do Sztokholmu pojadą w garniturach z niedźwiedzich futer ci od teorii globalnego zlodowacenia, ale przynajmniej powodzi wtedy nie będzie, we'll see...
Będzie za to więcej dziewczynek z zapalkami, a to zawsze jakas szansa na samotnosc w wigilie w przeciwienstwie do samotnosci w sieci...
***Nota bene: Niedzwiedzie polarne żyjące z dala od cywilizacji są najbardziej zatrute toksycznymi chemikaliami, tak bardzo, że zagrożony jest ich uklad immunologiczny i rozrodczy. Te potężne ssaki żywią się fokami i dużymi rybami zjadającymi mniejsze ryby, które jedzą jeszcze mniejsze rybki, żywiące się zooplanktonem i fitoplanktonem... Zanieczyszczenia, które wylewamy do rzek i strumieni (a wczesniej do zlewu, wanny i toalety-no cóż, nie wszędzie dzialaja oczyszczalnie, nie wszystko też da się oczyscic:( trafiają następnie do mórz i oceanów i są asymilowane przez wszystkie organizmy po drodze... (a jak parują w jednym miejscu z pól pelnych nawozow sztucznych, to w innym spadaja w postaci kwasnych deszczów na kurczace sie przeciez i tak lasy i niszcza w nich zycie- to jest system, my jestesmy tylko jego czescia, najwczesniej na drugim miejscu lancucha pokarmowego, a najczesciej na ostatnim i jeszcze dalej, bo żadne zwierze by chyba nie wypilo tego odrdzewiacza pod tytulem cola, pepsi, fanta, sprite i nie zjadlo wielu innych smakolykow w stylu gumy guar i jakichs innych tajemniczych EEEE;)
2.NA CO CHORUJE KAPITALIZM?
Wprawdzie jestem lekarzem, ale takiego pacjenta nigdy nie widzialam, widuję za to jego ofiary, które mogą mieć nadwagę, nadcisnienie, cukrzycę, podwyższony poziom cholesterolu i pogotowie przywozi ich po udarach, zatorach plucnych i zawalach serca (niestety taka często nieodwracalna 'reakcja' jest zawsze poprzedzona 'akcja' która trwala zbyt dlugo, polegajac na przewleklym ignorowaniu swojego zdrowia, żeby jakikolwiek lekarz potrafil zniweczyc tego konsekwencje jakimikolwiek lekami i najbardziej spektakularną rehabilitacją)
Dzieci tych prędkich ludzi (niby będących razem a jednak w separacji, która nazywa się DEPRESJĄ) też widzialam- chorują na alergie, atopowe zapalenia skóry, autyzm, ADHD, anoreksję i bulimię... fobie i obsesje, napady lękowe i syndrom kompletnego braku poczucia bezpieczeństwa w zetknięciu z zalewem informacji o 'globalnej wiosce' via net, których nikt im nie tlumaczy, nie wyjasnia i nie bagatelizuje ich znaczenia:(
Rodzice natomiast cierpią na bezsennosć i różne postacie otępień, czasem związane z wiekiem a czasem z samotnocią i brakiem ochoty na swiadome przypominanie sobie, kim sa ci ludzie ze zdjec, bo z tzw. rodzina wychodzi sie tylko od swieta, a umiera sie w samotnosci, zreszta sa do tego 'specjalne instytucje' oraz 'przeszkolony personel' w gumowych rękawiczkach, więc nie warto sobie zaprzątać glowy tym, że kiedystam ktos być może zmienial pieluchy bez rękawiczek, calowal i wycieral sline i resztki jedzenia z buzi.
Jesli rewolucja zjada wlasne dzieci, to ewolucja-rodzicow!
Być może kapitalizm choruje na krótkowzrocznosć, co sprawia, że nie dostrzega problemu? A może kapitalizm tworzą ludzie, których 'potrzeby' przerastaja PKB...
"Zaplaciles stary już wszystkie raty
i wysiadles na końcowej stacji
Zostales czlowiekowrakiem-znak, że byles w Korporacji
Biją się Wielkie Nieba i jest dużo czerwonych kartek w tym meczu
Choć i tak tu nikt nie wyjdzie na swoje
I tak niczyje nie będzie na wierzchu." (STRACHY NA LACHY)
3.CZEGO POWINNIMY SIĘ BAĆ?
Glupoty i ignorancji. Ale od tego trzeba po prostu uciekać, bo lęki i stresy niszczą nas od srodka, a zaprzeczenie temu sprawia, że się konformistycznie przystosowujemy i wtapiamy w tlo... ("I albo zapisujesz się do swiń albo giń-decyduj sam!"- Piotr Bukartyk)
Wolnosć osobista to jednak odpowiedzialnosć i wrażliwosć, również na siebie i swoje reakcje... więc nieobojętnosć i wyczucie-a nie jakies 'co wolno wojewodzie...' wojewoda obawia się z reguly bardziej, że być może znajdzie się w końcu ktos, kto się nie podporządkuje i zbuntuje:) Ale odwaga jest wartoscią w morzu tchórzostwa...
4.JAK INTERNET ZMIENIA NASZE ŻYCIE?
O kurde, no zależy... To tak jak z nożem- można posmarować chleb maslem, obrać pomarańcze, można się skaleczyć przypadkiem, celowo lub komus zrobić 'kuku'
Jesli mądrzy Indianie mieli teorię, ze 'dzieci wychowuje cala wioska', to w tej chwili jest tak, ze dzieci wychowuje globalna wioska i wszyscy mają dostęp do wszystkiego także do woli i zgodnie z najbardziej perwersyjnymi zapędami czy popędami...
Internet zmienil swiat na NIE DO POZNANIA przy stworzeniu wrażenia ŻE TO JEST W OGÓLE MOŻLIWE
A nie jest i nigdy nie bylo i nigdy nie bedzie, choc wielu ludziom (i coraz mlodszym dzieciom tych zblazowanych doroslych) coraz bardziej sie to 'niby wszystko' nudzi...
5.KTO BĘDZIE RZĄDZIĆ SWIATEM?
Przyczajony tygrys:) W końcu mamy rok tygrysa wg chińskiego horoskopu!:)
Szukajcie odpowiedzi w astrologii....azjatyckich tygrysów rzecz jasna;)
A ani bogate Chiny ani Indie nie przestrzegają praw czlowieka, wykorzystuja do ciezkiej pracy dzieci i maja w dupie jakiekolwiek konwencje prawne czy klimatyczne, jednak 'z naszą protekcją' bo wszyscy mamy dookola siebie wszystko 'made in China' lub 'made in India' wiec większosć swiata rzeczy jest produktem tego wyzysku ('the world product of China'-sami sie weń winkorporowalismy i to też wydaje się nieodwracalne...)
6.CZY DEMOKRACJA MOŻE ZAGROZIĆ WOLNOSCI?
KAZIK: "Wolnosć, po co wam wolnosć, macie przecież telewizję!"
Demokracja zostala podporzadkowana ekonomicznym prawom 'wolnego rynku'
To są prawa popytu i podaży (podaż pod popyt zgodnie z ideą marksistowską akurat czyli 'każdemu wedlug jego potrzeb')
Prawo stoi niżej niż ekonomia i konformistycznie jej się poddaje...
Może zawsze tak bylo, tylko nigdy tak oficjalnie?
W nomenklaturze psychopatologicznej rozwijający się w tej chwili absurdalnie system prawny jest wg mnie schizofrenogenny a rynek ekonomiczny maniakalno-depresyjny!
Wykresy tabelek WIG20 przypominają wahania nastroju i być może nawet je powodują u akcjonariuszy doprowadzając niektórych nawet do samobójstwa (jak w "Ziemi obiecanej" choć to wczesny okres rewolucji przemyslowej akurat)
Podobno codziennie w Japonii ok.100 mlodych mężczyzn popelnia samobojstwo z przyczyn ekonomicznych (kodeks Samuraja??? no sorry...)
Wolnosć nie jest wartoscia sama w sobie, wolnosc bywa wartoscią w obliczu jej braku!
Uwalniać kogos na silę jest równie glupie jak na sile uszczesliwiac
Zwlaszcza ze wolnosc to tez niezaleznosc myslenia czyli jednak samotnosc w tej sferze i niepodatnosć na manipulacje znikąd, to bywa przykre i obciążające, jak w tekstach Grabaża, Kazika czy Kaczmarskiego, felietonach Lema i innych takich autsajderów...
AUTOPORTRET WITKACEGO:
"Dosyć sztywną mam szyję, i dlatego wciąż żyję,
że polityka dla mnie to w krysztale pomyje;
Umysl mam twardy jak lokcie, więc mnie za to nie kopcie,
że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie(...)" (sl.Jacek Kaczmarski)
7.CZY DOBRZE SIĘ DZIS BAWIMY?
Od koncertu do festiwalu, od meczu do igrzysk olimpijskich, od wojny do manifestacji 'wartoci deklaratywnych', od telewizji do internetu, od gier planszowych do RPG= tak, swietnie; a jak bylo w szkole? a jak bylo w pracy?
8.CZY BĘDZIE WOJNA?
Przecież jest. Wystarczy wlączyc NAJNOWSZE Wiadomosci na BBC, CNN, Sky-News, poszukać w internecie, w tekstach wielu piosenek, grach Playstation, isć do kina na film lub taki wypożyczyć do pooglądania na wlasnym sprzęcie DVD... Można pooglądać najnowsze zdjęcia aktualnych konfliktów, archiwalne zdjęcia konfliktów minionych oraz wymyslone zdjecia konfliktow realnych lub wymyslonych, na szczescie dziennikarze nam zawsze powiedza gdzie jest granica pomiedzy 'science' a 'fiction' bo jest to zawod zaufania publicznego, uff...
W Polsce tocza sie natomiast takie walki partyzanckie na drogach, w szkolach, w pracy, na uczelniach, w sporcie, na arenie politycznej, religijnej, medialnej- wszystko o 'rząd dusz' i wladzę nad ludzkimi poglądami (bo my jestesmy tacy niepoprawnie romantyczni!:)
"My Polacy jestesmy niezrównani w tym jednym-potrafimy swietnie organizować powstania oraz wyglaszać Wielkie i Male Improwizacje" (A.M.J.S.)
9.CZY WYGRAMY Z RAKIEM?
Rak jest też reakcją... Jak próba nuklearna-nie do końca wiadomo, czy będą konsekwencje i kiedy. Reakcja AUTOAGRESJI wlasnego ustroju... WYCZERPANIE MECHANIZMÓW OBRONNYCH I NAPRAWCZYCH... Jak choroby autoimmunologiczne.
Nie zawsze organizm ma sile i ochote walczyc bez wzgledu na zewnetrzne bodzce i motywacje i homeopatyczne proby zniszczenia wszelkich sil immunologicznych, zeby je od nowa wskrzesić...
Wydaje się, że wszyscy chcą walczyć ze skutkami, a czasem zupelnie nieinwazyjnie udaje się wtedy psychoterapeutom ('rak pokonany sila woli'-neuropsychiatria metoda Simontona, wyjasniono jak mózg wplywa na odpornosc i vice versa; zainteresowanych odsylam na strony: www.simonton.pl ; www.simontoncenter.com )
Ksiazka 'Antyrak' dr Davida Servan-Schreibera tez jest odpowiedzia...
Stamtąd cytat: "Po 20 latach pracy w onkologii, Michael Lerner mial dosć oglądania ludzi w wieku 30-40 lat, którzy nigdy nie powinni trafić do jego programu. Poswięcil się ochronie srodowiska, chce zapobiegać chorobie, dotrzeć do podloża problemu. Ma silne przekonanie, iż nie da się żyć zdrowo na chorej planecie."
Z tej pozycji także fragment wypowiedzi wodza Indian pólnocno-zachodnich, przekazującego swoje terytorium 'pod zwierzchnictwo' Stanów Zjednoczonych-do 'potomków bialych osadników':
"UCZCIE SWOJE DZIECI TEGO, CZEGO MYSMY NAUCZYLI SWOJE, ŻE ZIEMIA JEST NASZĄ MATKĄ. TO,CO SPADA NA ZIEMIĘ, SPADA TEŻ NA SYNÓW ZIEMI. JESLI LUDZIE PLUJĄ NA ZIEMIĘ, PLUJĄ NA SIEBIE. WIEMY JEDNO: TO NIE ZIEMIA NALEŻY DO LUDZI, ALE CZLOWIEK NALEŻY DO ZIEMI. TO WIEMY. WSZYSTKIE RZECZY SĄ ZE SOBĄ POLĄCZONE..."
Z przyczynami nowotworów i alergii walczy zatem cala rzesza pelnych pasji i zaangażowania ludzi z GREENPEACE, WWF czy AMNESTY INTERNATIONAL ale wszyscy zdobywacze Nobla mogą się z nich oficjalnie podsmiewac, bo inaczej podwazyliby swoj wlasny autorytet, a to przeciez... niemożliwe? A te organizacje nie mają szans bez politycznego czyli spolecznego poparcia, za którym stoją korzysci ekonomiczne (jednak pro bono publico a nie privato!!!)
10. CO JEST W ŻYCIU WAŻNE?
a co to 'ważne' ???????????????????????
czy to uniwersalne czy przeciwnie wprost?:)
jak Ważniak w Smurfach za dużo gadal, to ladowal po drugiej stronie wioski na glowie i mial pogiete okulary, lepiej uważać co się komu gada;)))
Ale jak Leszek Kolakowski mowil o przyjazni i zyciu wsrod przyjaciol, to ja sie z nim zgadzalam... chociaz troche sie obawiam tego 'wsród przyjaciól wielu, psy zająca zjadly' i tak gubię się w tym, gubię...
To ja się już może zamknę i zajrzę do klucza specjalistycznych odpowiedzi...
Z pewnym dystansem aczkolwiek...
Bo na przyklad Andrzej Poniedzielski powiedzial kiedys takie cudowne cos:
"A W BEZMIARZE NIEPEWNOSCI,
MYSL RODZI SIĘ UPARTA...
PODEJRZENIE...
JUŻ PEWNOSĆ PRAWIE...
ŻE JEDYNY KLUCZ
W JEDYNIE SLUSZNEJ SPRAWIE
TWORZĄ...
ŻURAWIE!!!" :)))))
i ja też tak przypuszczam;) choć żurawia zapuszczam:)
"Skąd przybyl, tego nie wiem, ale mogę panu powiedzieć dokąd zmierza: z calą pewnoscią do piekla."-A.Dumas, 'Hrabia Monte Christo'
Zgodnie z obietnica na okladce powinnam w tym stu trzydziestu stronicowym czasopismie odnaleźć próby odpowiedzi na '10 najważniejszych pytań swiata'.
Przedstawionych na dodatek przez największych znawców wyspecjalizowanych w swoich dziedzinach, wiem że tak będzie, mam zaufanie do tej gazety (sprawdzone i potwierdzone empirycznie:) rzadko odczuwam zawód, jednak pozwolę sobie popolemizować tak nieodpowiedzialnie jak to tylko na blogu można:)
Po pierwsze- czy swiat stawia jakies pytania, komu i co to jest swiat i czy jesli, to czy to nie jest jakas psychoza, ze on gada?:)
Jezeli natomiast pytania zadaja ludzie-a tu konkretnie redaktorzy tego wydania specjalnego 'Polityki' to dlaczego te pytania maja byc najwazniejsze dla kogos innego i dlaczego oni sie nie chca przyznac do tego, ze te pytania sa po prostu najwazniejsze wedlug nich (czy chodzi o prawa autorskie do pytan???)
Czy samo zadawanie pytan i szukanie uniwersalnych rozwiazan oprocz filozoficznej zabawy i naukowego pędu do udowadniania co chwilę innych prawidlowych odpowiedzi (za które można zawsze dostać nagrodę po tym facecie od prochu, gdy ktos tak jak w piosence Grabaz 'cierpi na syndrom sztokholmski') ma jakiekolwiek znaczenie 'dla swiata' ktory rzekomo te pytania zadaje?
Nooo, takie mam dylematy, niektórymi zarazilam się od Lema, ale przynajmniej mam na kogo zwalić;)
Ponieważ pytania są już na okladce, to ja zanim zajrzę do srodka sprobuje sie odniesc, zeby sobie porownac wlasne dywagacje do 'odpowiedzi' specjalistów... taka zabawa jak w szkole przed testem;)
1.CO SIĘ DZIEJE Z KLIMATEM?
Mnie się wydaje, że jest cieplej niż bylo jak bylam mala (ale moze znieksztalcam wspomnienia:) ze zimy sa krotsze i mniej mrozne, nie ma wiosny, bo od razu sie robi za cieplo i juz szybko lato, ktore jest zbyt gorace, zeby dlugo bylo zielono i juz w sierpniu wszystko jest popalone a ziemia wyschnieta i taka jakas jalowa i biedna... Nie przypominam sobie tak spektakularnych powodzi (ze niby propaganda w telewizji i nie mówili???) ani wiatrow przechodzacych w tornada... Na moich oczach w ciągu 30lat klimat się zmienil na jakis taki bardziej agresywny, zmienny i mniej przyjazny. Jak sie uczylam o ekologii w trakcie biologii, to się wkręcilam w temat i myslę, ze dosc dobrze zrozumialam te lekcje, dlatego nie miesci mi sie w glowie, ze jacys prawnicy i ekonomisci oraz politycy czy dziennikarze, co stanowia 'grupe trzymajaca wladze' wypowiadaja sie tonem 'znawcy' na ten temat bez zrozumienia podstaw... Jak sie nie mysli systemowo o funkcjonowaniu ekosystemu jakim jest Ziemia od jądra ziemi po atmosferę i stratosferę i promieniowanie sloneczne, kosmiczne-także to odbite i rozproszone oraz grawitację ziemi, ksiezyca, slonca i innych planet czyli tu wchodzi fizyczny magnetyzm, to naprawde mozna sie pogubic w systemie ludzkich interesow i pienieznych wplywow na uklady (rowniez uklady w tak zwanym swiecie nauki, ktory niekiedy malo ma ponowoczesnie wspolnego z filozofia-ergo: phileo sophia!) Oczywicie można z siebie zrzucać odpowiedzialnosć za wplyw na ekosystem, można smialo powiedzieć, że dinozaury też opanowaly cala ziemie i ocieplily klimat przez sama swoja ekspansje, a teraz jest nasz czas i wygralismy wyscig szczurow, wiec zbieramy laury (i filony;) ale my dodatkowo poruszylismy depozyty energii zgromadzone od niejakiego karbonu i nadal produkujemy oprocz spalin gory plastikowych i metalowych rzeczy, ktore beda sie rozkladac dluzej niz wiele kolejnych pokolen jest w stanie w ogóle istnieć (a-to-my?)
I możemy robić zaklady, czy stopnieja wszystkie lodowce i zgina wzystkie misie polarne*** (komus oprocz nawiedzonych ekologow szkoda jeszcze misiaczkow???) i jak tak, to Nobla dostana ci od rozszerzenia globalnego ocieplenia, czy może ziemia się jednak w pewnym sensie 'obroni' przez tak zwane plamy na sloncu i klimat się z odbicia oziębi i do Sztokholmu pojadą w garniturach z niedźwiedzich futer ci od teorii globalnego zlodowacenia, ale przynajmniej powodzi wtedy nie będzie, we'll see...
Będzie za to więcej dziewczynek z zapalkami, a to zawsze jakas szansa na samotnosc w wigilie w przeciwienstwie do samotnosci w sieci...
***Nota bene: Niedzwiedzie polarne żyjące z dala od cywilizacji są najbardziej zatrute toksycznymi chemikaliami, tak bardzo, że zagrożony jest ich uklad immunologiczny i rozrodczy. Te potężne ssaki żywią się fokami i dużymi rybami zjadającymi mniejsze ryby, które jedzą jeszcze mniejsze rybki, żywiące się zooplanktonem i fitoplanktonem... Zanieczyszczenia, które wylewamy do rzek i strumieni (a wczesniej do zlewu, wanny i toalety-no cóż, nie wszędzie dzialaja oczyszczalnie, nie wszystko też da się oczyscic:( trafiają następnie do mórz i oceanów i są asymilowane przez wszystkie organizmy po drodze... (a jak parują w jednym miejscu z pól pelnych nawozow sztucznych, to w innym spadaja w postaci kwasnych deszczów na kurczace sie przeciez i tak lasy i niszcza w nich zycie- to jest system, my jestesmy tylko jego czescia, najwczesniej na drugim miejscu lancucha pokarmowego, a najczesciej na ostatnim i jeszcze dalej, bo żadne zwierze by chyba nie wypilo tego odrdzewiacza pod tytulem cola, pepsi, fanta, sprite i nie zjadlo wielu innych smakolykow w stylu gumy guar i jakichs innych tajemniczych EEEE;)
2.NA CO CHORUJE KAPITALIZM?
Wprawdzie jestem lekarzem, ale takiego pacjenta nigdy nie widzialam, widuję za to jego ofiary, które mogą mieć nadwagę, nadcisnienie, cukrzycę, podwyższony poziom cholesterolu i pogotowie przywozi ich po udarach, zatorach plucnych i zawalach serca (niestety taka często nieodwracalna 'reakcja' jest zawsze poprzedzona 'akcja' która trwala zbyt dlugo, polegajac na przewleklym ignorowaniu swojego zdrowia, żeby jakikolwiek lekarz potrafil zniweczyc tego konsekwencje jakimikolwiek lekami i najbardziej spektakularną rehabilitacją)
Dzieci tych prędkich ludzi (niby będących razem a jednak w separacji, która nazywa się DEPRESJĄ) też widzialam- chorują na alergie, atopowe zapalenia skóry, autyzm, ADHD, anoreksję i bulimię... fobie i obsesje, napady lękowe i syndrom kompletnego braku poczucia bezpieczeństwa w zetknięciu z zalewem informacji o 'globalnej wiosce' via net, których nikt im nie tlumaczy, nie wyjasnia i nie bagatelizuje ich znaczenia:(
Rodzice natomiast cierpią na bezsennosć i różne postacie otępień, czasem związane z wiekiem a czasem z samotnocią i brakiem ochoty na swiadome przypominanie sobie, kim sa ci ludzie ze zdjec, bo z tzw. rodzina wychodzi sie tylko od swieta, a umiera sie w samotnosci, zreszta sa do tego 'specjalne instytucje' oraz 'przeszkolony personel' w gumowych rękawiczkach, więc nie warto sobie zaprzątać glowy tym, że kiedystam ktos być może zmienial pieluchy bez rękawiczek, calowal i wycieral sline i resztki jedzenia z buzi.
Jesli rewolucja zjada wlasne dzieci, to ewolucja-rodzicow!
Być może kapitalizm choruje na krótkowzrocznosć, co sprawia, że nie dostrzega problemu? A może kapitalizm tworzą ludzie, których 'potrzeby' przerastaja PKB...
"Zaplaciles stary już wszystkie raty
i wysiadles na końcowej stacji
Zostales czlowiekowrakiem-znak, że byles w Korporacji
Biją się Wielkie Nieba i jest dużo czerwonych kartek w tym meczu
Choć i tak tu nikt nie wyjdzie na swoje
I tak niczyje nie będzie na wierzchu." (STRACHY NA LACHY)
3.CZEGO POWINNIMY SIĘ BAĆ?
Glupoty i ignorancji. Ale od tego trzeba po prostu uciekać, bo lęki i stresy niszczą nas od srodka, a zaprzeczenie temu sprawia, że się konformistycznie przystosowujemy i wtapiamy w tlo... ("I albo zapisujesz się do swiń albo giń-decyduj sam!"- Piotr Bukartyk)
Wolnosć osobista to jednak odpowiedzialnosć i wrażliwosć, również na siebie i swoje reakcje... więc nieobojętnosć i wyczucie-a nie jakies 'co wolno wojewodzie...' wojewoda obawia się z reguly bardziej, że być może znajdzie się w końcu ktos, kto się nie podporządkuje i zbuntuje:) Ale odwaga jest wartoscią w morzu tchórzostwa...
4.JAK INTERNET ZMIENIA NASZE ŻYCIE?
O kurde, no zależy... To tak jak z nożem- można posmarować chleb maslem, obrać pomarańcze, można się skaleczyć przypadkiem, celowo lub komus zrobić 'kuku'
Jesli mądrzy Indianie mieli teorię, ze 'dzieci wychowuje cala wioska', to w tej chwili jest tak, ze dzieci wychowuje globalna wioska i wszyscy mają dostęp do wszystkiego także do woli i zgodnie z najbardziej perwersyjnymi zapędami czy popędami...
Internet zmienil swiat na NIE DO POZNANIA przy stworzeniu wrażenia ŻE TO JEST W OGÓLE MOŻLIWE
A nie jest i nigdy nie bylo i nigdy nie bedzie, choc wielu ludziom (i coraz mlodszym dzieciom tych zblazowanych doroslych) coraz bardziej sie to 'niby wszystko' nudzi...
5.KTO BĘDZIE RZĄDZIĆ SWIATEM?
Przyczajony tygrys:) W końcu mamy rok tygrysa wg chińskiego horoskopu!:)
Szukajcie odpowiedzi w astrologii....azjatyckich tygrysów rzecz jasna;)
A ani bogate Chiny ani Indie nie przestrzegają praw czlowieka, wykorzystuja do ciezkiej pracy dzieci i maja w dupie jakiekolwiek konwencje prawne czy klimatyczne, jednak 'z naszą protekcją' bo wszyscy mamy dookola siebie wszystko 'made in China' lub 'made in India' wiec większosć swiata rzeczy jest produktem tego wyzysku ('the world product of China'-sami sie weń winkorporowalismy i to też wydaje się nieodwracalne...)
6.CZY DEMOKRACJA MOŻE ZAGROZIĆ WOLNOSCI?
KAZIK: "Wolnosć, po co wam wolnosć, macie przecież telewizję!"
Demokracja zostala podporzadkowana ekonomicznym prawom 'wolnego rynku'
To są prawa popytu i podaży (podaż pod popyt zgodnie z ideą marksistowską akurat czyli 'każdemu wedlug jego potrzeb')
Prawo stoi niżej niż ekonomia i konformistycznie jej się poddaje...
Może zawsze tak bylo, tylko nigdy tak oficjalnie?
W nomenklaturze psychopatologicznej rozwijający się w tej chwili absurdalnie system prawny jest wg mnie schizofrenogenny a rynek ekonomiczny maniakalno-depresyjny!
Wykresy tabelek WIG20 przypominają wahania nastroju i być może nawet je powodują u akcjonariuszy doprowadzając niektórych nawet do samobójstwa (jak w "Ziemi obiecanej" choć to wczesny okres rewolucji przemyslowej akurat)
Podobno codziennie w Japonii ok.100 mlodych mężczyzn popelnia samobojstwo z przyczyn ekonomicznych (kodeks Samuraja??? no sorry...)
Wolnosć nie jest wartoscia sama w sobie, wolnosc bywa wartoscią w obliczu jej braku!
Uwalniać kogos na silę jest równie glupie jak na sile uszczesliwiac
Zwlaszcza ze wolnosc to tez niezaleznosc myslenia czyli jednak samotnosc w tej sferze i niepodatnosć na manipulacje znikąd, to bywa przykre i obciążające, jak w tekstach Grabaża, Kazika czy Kaczmarskiego, felietonach Lema i innych takich autsajderów...
AUTOPORTRET WITKACEGO:
"Dosyć sztywną mam szyję, i dlatego wciąż żyję,
że polityka dla mnie to w krysztale pomyje;
Umysl mam twardy jak lokcie, więc mnie za to nie kopcie,
że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie(...)" (sl.Jacek Kaczmarski)
7.CZY DOBRZE SIĘ DZIS BAWIMY?
Od koncertu do festiwalu, od meczu do igrzysk olimpijskich, od wojny do manifestacji 'wartoci deklaratywnych', od telewizji do internetu, od gier planszowych do RPG= tak, swietnie; a jak bylo w szkole? a jak bylo w pracy?
8.CZY BĘDZIE WOJNA?
Przecież jest. Wystarczy wlączyc NAJNOWSZE Wiadomosci na BBC, CNN, Sky-News, poszukać w internecie, w tekstach wielu piosenek, grach Playstation, isć do kina na film lub taki wypożyczyć do pooglądania na wlasnym sprzęcie DVD... Można pooglądać najnowsze zdjęcia aktualnych konfliktów, archiwalne zdjęcia konfliktów minionych oraz wymyslone zdjecia konfliktow realnych lub wymyslonych, na szczescie dziennikarze nam zawsze powiedza gdzie jest granica pomiedzy 'science' a 'fiction' bo jest to zawod zaufania publicznego, uff...
W Polsce tocza sie natomiast takie walki partyzanckie na drogach, w szkolach, w pracy, na uczelniach, w sporcie, na arenie politycznej, religijnej, medialnej- wszystko o 'rząd dusz' i wladzę nad ludzkimi poglądami (bo my jestesmy tacy niepoprawnie romantyczni!:)
"My Polacy jestesmy niezrównani w tym jednym-potrafimy swietnie organizować powstania oraz wyglaszać Wielkie i Male Improwizacje" (A.M.J.S.)
9.CZY WYGRAMY Z RAKIEM?
Rak jest też reakcją... Jak próba nuklearna-nie do końca wiadomo, czy będą konsekwencje i kiedy. Reakcja AUTOAGRESJI wlasnego ustroju... WYCZERPANIE MECHANIZMÓW OBRONNYCH I NAPRAWCZYCH... Jak choroby autoimmunologiczne.
Nie zawsze organizm ma sile i ochote walczyc bez wzgledu na zewnetrzne bodzce i motywacje i homeopatyczne proby zniszczenia wszelkich sil immunologicznych, zeby je od nowa wskrzesić...
Wydaje się, że wszyscy chcą walczyć ze skutkami, a czasem zupelnie nieinwazyjnie udaje się wtedy psychoterapeutom ('rak pokonany sila woli'-neuropsychiatria metoda Simontona, wyjasniono jak mózg wplywa na odpornosc i vice versa; zainteresowanych odsylam na strony: www.simonton.pl ; www.simontoncenter.com )
Ksiazka 'Antyrak' dr Davida Servan-Schreibera tez jest odpowiedzia...
Stamtąd cytat: "Po 20 latach pracy w onkologii, Michael Lerner mial dosć oglądania ludzi w wieku 30-40 lat, którzy nigdy nie powinni trafić do jego programu. Poswięcil się ochronie srodowiska, chce zapobiegać chorobie, dotrzeć do podloża problemu. Ma silne przekonanie, iż nie da się żyć zdrowo na chorej planecie."
Z tej pozycji także fragment wypowiedzi wodza Indian pólnocno-zachodnich, przekazującego swoje terytorium 'pod zwierzchnictwo' Stanów Zjednoczonych-do 'potomków bialych osadników':
"UCZCIE SWOJE DZIECI TEGO, CZEGO MYSMY NAUCZYLI SWOJE, ŻE ZIEMIA JEST NASZĄ MATKĄ. TO,CO SPADA NA ZIEMIĘ, SPADA TEŻ NA SYNÓW ZIEMI. JESLI LUDZIE PLUJĄ NA ZIEMIĘ, PLUJĄ NA SIEBIE. WIEMY JEDNO: TO NIE ZIEMIA NALEŻY DO LUDZI, ALE CZLOWIEK NALEŻY DO ZIEMI. TO WIEMY. WSZYSTKIE RZECZY SĄ ZE SOBĄ POLĄCZONE..."
Z przyczynami nowotworów i alergii walczy zatem cala rzesza pelnych pasji i zaangażowania ludzi z GREENPEACE, WWF czy AMNESTY INTERNATIONAL ale wszyscy zdobywacze Nobla mogą się z nich oficjalnie podsmiewac, bo inaczej podwazyliby swoj wlasny autorytet, a to przeciez... niemożliwe? A te organizacje nie mają szans bez politycznego czyli spolecznego poparcia, za którym stoją korzysci ekonomiczne (jednak pro bono publico a nie privato!!!)
10. CO JEST W ŻYCIU WAŻNE?
a co to 'ważne' ???????????????????????
czy to uniwersalne czy przeciwnie wprost?:)
jak Ważniak w Smurfach za dużo gadal, to ladowal po drugiej stronie wioski na glowie i mial pogiete okulary, lepiej uważać co się komu gada;)))
Ale jak Leszek Kolakowski mowil o przyjazni i zyciu wsrod przyjaciol, to ja sie z nim zgadzalam... chociaz troche sie obawiam tego 'wsród przyjaciól wielu, psy zająca zjadly' i tak gubię się w tym, gubię...
To ja się już może zamknę i zajrzę do klucza specjalistycznych odpowiedzi...
Z pewnym dystansem aczkolwiek...
Bo na przyklad Andrzej Poniedzielski powiedzial kiedys takie cudowne cos:
"A W BEZMIARZE NIEPEWNOSCI,
MYSL RODZI SIĘ UPARTA...
PODEJRZENIE...
JUŻ PEWNOSĆ PRAWIE...
ŻE JEDYNY KLUCZ
W JEDYNIE SLUSZNEJ SPRAWIE
TWORZĄ...
ŻURAWIE!!!" :)))))
i ja też tak przypuszczam;) choć żurawia zapuszczam:)
niedziela, 21 marca 2010
CO MNIE (NIE) RUSZA
Krzysztof Varga:
"Sonda kosmiczna NASA zarejestrowała najstarsze światło, jakie istnieje i jakie może dotrzeć do Ziemi. Zdjęcie wykonane przez sondę pokazuje Wszechświat w wieku 380 tyś. lat. Dziś nasz Wszechświat ma 13,7 mld lat. Dziś także zrozumieliśmy, że nasza wiedza o nim jest prawie żadna-ogarniamy może 5 procent tego Wszechświata i wiemy, że tak naprawdę nic nie wiemy. (Sokrates też myślał, że do niczego nie doszedł, taka surowa samokrytyka źle rokuje-przyp.RiB:)))
Science fiction nie zajmowała się-co oczywiste-historią, ale przyszłością Wszechświata. Kosmiczne wizje literackie i filmowe ukazywały ową przyszłość w świecie groźnej technologii albo "the day after", kiedy okazywaliśmy się ofiarami własnego pędu naukowego. Ale tak naprawdę była to wizja prostacka-sięgająca kilku wieków, czasami kilku dziesięcioleci w przód. Jakoś podświadomie baliśmy się sięgać wyobraźnią dalej. Teraz już wiemy, że przyszłości tak naprawdę nie ma, i jest to wiedza przerażająca. (taki naukowy dowód braku perspektyw na życie wieczne, dla wielu to naprawdę jednak ulga-to może być nawet 'wiedza pocieszająca' bo punkt widzenia zależy od...RiB:))) Wszechświat będzie się rozszerzał, coraz szybciej stygnąc, aż przestanie istnieć. O wiele wcześniej-za jakieś 5 mld lat-przestanie istnieć ludzkość. Ktoś może powiedzieć, że 5 mld lat to kawał czasu (szybko zleci!-przyp RiB:)), ale przecież każdy wie, że czas płynie szybko (każdy oprócz czasu i nielicznych nieliczących szczęśliwych-RiB:))
Od kiedy złagodniała moja mizantropia (dla niewtajemniczonych w to pojęcie-oznacza niechęć do gatunku ludzkiego, coraz więcej jego przedstawicieli na to choruje-ja też i można to też nazwać fobią społeczną, fobią państwowo-narodową, fobią białego koloru skóry i niebieskich oczu-taka autodiagnoza RiB:)) coraz trudniej jest mi się pogodzić z tą nieuchronnością (mi się było kiedyś trudno pogodzić z nieuchronnością pójścia do pracy, więc zmieniłam pracę i już mogę, bo jest fajna-RiB;)).
Wiem, że przez ten czas ludzkość jest w stanie zrobić imponującą masę świństw i być może unicestwić się parę razy, ale w sumie po co, skoro i tak diabli nas wezmą, wraz z całą naszą historią, pamięcią i czymś, co lubimy nazywać "spuścizną ludzkości"-kulturą, sztuką.
O wiele łatwiej było pogodzić się z wizjami Talesa z miletu i Ptolemeusza (jak komu-bo Hypatii nie bardzo, za to bardzo polecam ten film zanim go oprotestują szaleni wyznawcy ortodoksji której bądź-RiB:). Dziś trzeba pogodzić się z wizją George'a Herberta Wellsa. Nasza wiedza-dzięki której potrafimy coraz lepiej się leczyć i coraz lepiej zabijać-bywa też źródłem egzystencjalnej rozpaczy."
Moje wątpliwości co do coraz lepszego leczenia się już przedstawiłam, nie będę się powtarzać (jak pewna pani z "Allo allo":)) ale wrażenie można mieć zważając na przewagę aptek nad sklepami obuwniczymi oraz ich niebywałą inwazyjność reklamową, co dźwignią handlu jest. Natomiast dzięki temu faktycznie o wiele łatwiej, szybciej i skuteczniej jest się nieodwracalnie otruć, zwłaszcza jak się przebywa w wieku tzw.'Sturm und Drang' i przeżywa się "Cierpienia młodego Wertera", dramat "Romea i Julii" czy też czuje się równie niezrozumianym przez nikogo jak "Martin Eden"...
Rzeczywiście wiedza szkodzi (refleksja Krzysztofa Vargi zgadza się z tą Jacka Londona) ale podobno 'co nas nie zabije...' i 'nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło' a moja mama zawsze powtarzała, że 'przysłowia mądrością narodu' :)))
Hypatia była równie niesamowitą wykreowaną postacią, co sam kreujący się pan Varga, niezwykłe, że ktoś potrafi na chwilę oderwać się od swojego życia i pomyśleć 'dalej' nawet jeżeli to 'dalej' to już kompletna prahistoria, z czym musimy się zmierzyć zawsze spoglądając w gwiazdy:) niezależnie od panujących powszechnych przekonań- geocentryzm, heliocentryzm, to zawsze był przede wszystkim antropocentryzm... no a z punktu widzenia wielkich odkrywców, można powiedzieć egocentryzm, który chcieli innym 'zaszczepić' przez 'przedstawienie niezbitych dowodów'. Potem się okazywało, że nie ma takich dowodów, żeby ich nie można było zbić (to jak z gorączką:)) i się okazywało, że spłonęli na stosach w słusznej sprawie i że być może było warto?
Z punktu widzenia tych, co nie spłonęli:)
Historię piszą zawsze zwycięzcy, niezależnie od tego z której strony frontu-to mogą być przecież zawsze tylko ci, co ocaleli, bo trudno jest pisać po ciemku (mój przyjaciel Białorusin ma cudowne motto życiowe: 'wyjścia nie ma tylko z trumny!':))
A pana Krzysztofa wysłałabym do sekcji sportowej, coby nabrał jeszcze więcej optymizmu, bo bez przesady!:))
"Sonda kosmiczna NASA zarejestrowała najstarsze światło, jakie istnieje i jakie może dotrzeć do Ziemi. Zdjęcie wykonane przez sondę pokazuje Wszechświat w wieku 380 tyś. lat. Dziś nasz Wszechświat ma 13,7 mld lat. Dziś także zrozumieliśmy, że nasza wiedza o nim jest prawie żadna-ogarniamy może 5 procent tego Wszechświata i wiemy, że tak naprawdę nic nie wiemy. (Sokrates też myślał, że do niczego nie doszedł, taka surowa samokrytyka źle rokuje-przyp.RiB:)))
Science fiction nie zajmowała się-co oczywiste-historią, ale przyszłością Wszechświata. Kosmiczne wizje literackie i filmowe ukazywały ową przyszłość w świecie groźnej technologii albo "the day after", kiedy okazywaliśmy się ofiarami własnego pędu naukowego. Ale tak naprawdę była to wizja prostacka-sięgająca kilku wieków, czasami kilku dziesięcioleci w przód. Jakoś podświadomie baliśmy się sięgać wyobraźnią dalej. Teraz już wiemy, że przyszłości tak naprawdę nie ma, i jest to wiedza przerażająca. (taki naukowy dowód braku perspektyw na życie wieczne, dla wielu to naprawdę jednak ulga-to może być nawet 'wiedza pocieszająca' bo punkt widzenia zależy od...RiB:))) Wszechświat będzie się rozszerzał, coraz szybciej stygnąc, aż przestanie istnieć. O wiele wcześniej-za jakieś 5 mld lat-przestanie istnieć ludzkość. Ktoś może powiedzieć, że 5 mld lat to kawał czasu (szybko zleci!-przyp RiB:)), ale przecież każdy wie, że czas płynie szybko (każdy oprócz czasu i nielicznych nieliczących szczęśliwych-RiB:))
Od kiedy złagodniała moja mizantropia (dla niewtajemniczonych w to pojęcie-oznacza niechęć do gatunku ludzkiego, coraz więcej jego przedstawicieli na to choruje-ja też i można to też nazwać fobią społeczną, fobią państwowo-narodową, fobią białego koloru skóry i niebieskich oczu-taka autodiagnoza RiB:)) coraz trudniej jest mi się pogodzić z tą nieuchronnością (mi się było kiedyś trudno pogodzić z nieuchronnością pójścia do pracy, więc zmieniłam pracę i już mogę, bo jest fajna-RiB;)).
Wiem, że przez ten czas ludzkość jest w stanie zrobić imponującą masę świństw i być może unicestwić się parę razy, ale w sumie po co, skoro i tak diabli nas wezmą, wraz z całą naszą historią, pamięcią i czymś, co lubimy nazywać "spuścizną ludzkości"-kulturą, sztuką.
O wiele łatwiej było pogodzić się z wizjami Talesa z miletu i Ptolemeusza (jak komu-bo Hypatii nie bardzo, za to bardzo polecam ten film zanim go oprotestują szaleni wyznawcy ortodoksji której bądź-RiB:). Dziś trzeba pogodzić się z wizją George'a Herberta Wellsa. Nasza wiedza-dzięki której potrafimy coraz lepiej się leczyć i coraz lepiej zabijać-bywa też źródłem egzystencjalnej rozpaczy."
Moje wątpliwości co do coraz lepszego leczenia się już przedstawiłam, nie będę się powtarzać (jak pewna pani z "Allo allo":)) ale wrażenie można mieć zważając na przewagę aptek nad sklepami obuwniczymi oraz ich niebywałą inwazyjność reklamową, co dźwignią handlu jest. Natomiast dzięki temu faktycznie o wiele łatwiej, szybciej i skuteczniej jest się nieodwracalnie otruć, zwłaszcza jak się przebywa w wieku tzw.'Sturm und Drang' i przeżywa się "Cierpienia młodego Wertera", dramat "Romea i Julii" czy też czuje się równie niezrozumianym przez nikogo jak "Martin Eden"...
Rzeczywiście wiedza szkodzi (refleksja Krzysztofa Vargi zgadza się z tą Jacka Londona) ale podobno 'co nas nie zabije...' i 'nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło' a moja mama zawsze powtarzała, że 'przysłowia mądrością narodu' :)))
Hypatia była równie niesamowitą wykreowaną postacią, co sam kreujący się pan Varga, niezwykłe, że ktoś potrafi na chwilę oderwać się od swojego życia i pomyśleć 'dalej' nawet jeżeli to 'dalej' to już kompletna prahistoria, z czym musimy się zmierzyć zawsze spoglądając w gwiazdy:) niezależnie od panujących powszechnych przekonań- geocentryzm, heliocentryzm, to zawsze był przede wszystkim antropocentryzm... no a z punktu widzenia wielkich odkrywców, można powiedzieć egocentryzm, który chcieli innym 'zaszczepić' przez 'przedstawienie niezbitych dowodów'. Potem się okazywało, że nie ma takich dowodów, żeby ich nie można było zbić (to jak z gorączką:)) i się okazywało, że spłonęli na stosach w słusznej sprawie i że być może było warto?
Z punktu widzenia tych, co nie spłonęli:)
Historię piszą zawsze zwycięzcy, niezależnie od tego z której strony frontu-to mogą być przecież zawsze tylko ci, co ocaleli, bo trudno jest pisać po ciemku (mój przyjaciel Białorusin ma cudowne motto życiowe: 'wyjścia nie ma tylko z trumny!':))
A pana Krzysztofa wysłałabym do sekcji sportowej, coby nabrał jeszcze więcej optymizmu, bo bez przesady!:))
piątek, 19 marca 2010
"CHORY MĄŻ"-Stefania Grodzieńska:) kontra medialna paranoja pt."MIĘDZYPLANETARNA EPIDEMIA GRYPY TUDZIEŻ LEKOOPORNEJ GRUŹLICY"
ON: Wiesz, jakoś nie bardzo się czuję.
ONA: Co ci jest?
ON: Nie wiem. Źle się czuję.
ONA: Ale co czujesz?
ON: Boli mnie.
ONA: Co cię boli?
ON: Wszystko. Na pewno mam gorączkę.
ONA: To zmierz. Masz termometr. Głowa cię boli?
ON: Nie.
ONA: Gardło?
ON: Nie.
ONA: Brzuch?
ON: Nie.
ONA: No, to co cię boli?
ON: Wszystko. Na pewno mam trzydzieści osiem. (Mierzy gorączkę pojękując).
ONA: Pokaż termometr. Trzydzieści sześć i osiem.
ON: A widzisz? Czułem, że mam gorączkę.
ONA: Trzydzieści sześć i osiem to nie jest gorączka.
ON: U mnie to jest wysoka gorączka. Ja mam zawsze trzydzieści sześć i sześć. Fatalnie się czuję.
ONA: Pewnie masz katar.
ON: Tak. Możliwe. Na pewno mam katar. Nawet mi w nosie kręci. Ładna historia. Czułem, że się rozchoruję.
ONA: Nic ci nie będzie. Z kataru się nie umiera.
ON: Dziękuję ci za tę informację. Wiem, że się nie umiera. Ale przyznasz, że katar może być sygnałem, że coś się kluje. Ładny gips. W przyszłym tygodniu miałem pojechać służbowo do Warszawy i teraz kto za mnie pojedzie?
ONA: W przyszłym tygodniu sam pojedziesz. Sto razy ci przejdzie.
ON: Może przejdzie, może nie przejdzie. Z katarem nigdy nic nie wiadomo. Może by się jednak poradzić lekarza?
ONA: Po co ci lekarz na katar?
ON: Jak się zaniedba katar, to można dostać i zapalenia płuc. Kto wie, czy mi się już nie zaczyna. Czuję, że mi rzęzi. O, posłuchaj. (Rzęzi).
ONA: Przestań sobie wmawiać. Przy zapaleniu płuc ma się wysoką gorączkę.
ON: Przecież mam gorączkę. Zresztą teraz mam już wyższą. Daj termometr.
ONA: Dopiero co mierzyłeś.
ON: Ale czuję, że mi podskoczyła. Daj. (Mierzy gorączkę, jęcząc).
ONA: Pokaż. Trzydzieści sześć i osiem. Nic ci nie podskoczyło.
ON: To jeszcze gorzej. Organizm przestał walczyć.
ONA: Nie bądź hipochondrykiem. Prześpij się.
ON: Daj mi zimny okład na głowę.
ONA: Boli cię głowa?
ON: Jeszcze nie, ale zaraz będzie bolała. Daj okład.
ONA: (Daje okład).
ON: Daj mi aspirynę. Nie mogę łykać. (Łyka). Nie mogę odchrząknąć. (Chrząka). Nie mogę oddychać. (Oddycha). Ach! Ach!
ONA: Co się stało?
ON: Jest gorzej niż myślałem. Zimny pot mi ścieka z czoła.
ONA: To woda z okładu.
ON: Zabierz ten okład. Przy zapaleniu płuc nie daje się zimnych okładów. Ach, jak ja się źle czuję! Daj mi coś.
ONA: Co ci dać?
ON: Cokolwiek, tylko żeby pomogło.
ONA: Przestań nudzić. Tyle gadania z powodu kataru.
ON: Nawet nie ma kto podać mi szklanki wody. Można umrzeć w tym domu bez żadnego ratunku. Jak myślisz, czy szkarlatyna u dorosłego człowieka jest zawsze śmiertelna? Szkarlatyna zaczyna się od kataru. Wolałbym nie iść do szpitala.
ONA: Oszalałeś? Z katarem do szpitala?
ON: Tak. Dla ciebie to wszystko jest katar. Boże, jak mnie trzęsie! Mam większą gorączkę. Czekaj, zmierzę. (Mierzy, jęcząc).
ONA: Pokaż. Trzydzieści sześć i siedem.
ON: Co?! Ile?! Przed chwilą było sześć i osiem. Temperatura zaczyna skakać. Na wszelki wypadek postaraj się o penicylinę. Berdzikowskiego uratowali penicyliną.
ONA: Przestań się wygłupiać. Masz katar i wyprawiasz takie hece. Nie ma nic gorszego niż chory mężczyzna.
ON; Widzisz? Sama mówisz, że jestem chory. Bardzo po mnie widać? Czy tak źle wyglądam?
ONA: Tak. Okropnie. Jesteś strasznie zmieniony.
ON: Naprawdę? I myślisz, że jestem poważnie chory?
ONA: Trudno, powiem ci prawdę. Beznadziejnie.
ON: Ale przecież mówiłaś, że mam tylko katar...
ONA: Od kataru zaczynają się najgorsze choroby.
ON: Jakie choroby?
ONA: Wszystkie. Ślepa kiszka. Zapalenie mózgu. Złamanie nogi.
ON: Od kataru?...
ONA: Zawsze.
ON: Jesteś pewna, że mam katar?
ONA: Przecież sam mówisz.
ON: Ja? Kto pierwszy powiedział, że mam katar? Wcale nie jestem pewien, czy mam katar.
ONA: No to co ci jest?
ON: Mnie? A kto ci powiedział, że coś mi jest?
ONA: Mówiłeś, że źle się czujesz.
ON: No to co? Raz się czuję lepiej, raz gorzej. Normalnie, jak każdy. A ty mi od razu wmawiasz chorobę.
:)))
ONA: Co ci jest?
ON: Nie wiem. Źle się czuję.
ONA: Ale co czujesz?
ON: Boli mnie.
ONA: Co cię boli?
ON: Wszystko. Na pewno mam gorączkę.
ONA: To zmierz. Masz termometr. Głowa cię boli?
ON: Nie.
ONA: Gardło?
ON: Nie.
ONA: Brzuch?
ON: Nie.
ONA: No, to co cię boli?
ON: Wszystko. Na pewno mam trzydzieści osiem. (Mierzy gorączkę pojękując).
ONA: Pokaż termometr. Trzydzieści sześć i osiem.
ON: A widzisz? Czułem, że mam gorączkę.
ONA: Trzydzieści sześć i osiem to nie jest gorączka.
ON: U mnie to jest wysoka gorączka. Ja mam zawsze trzydzieści sześć i sześć. Fatalnie się czuję.
ONA: Pewnie masz katar.
ON: Tak. Możliwe. Na pewno mam katar. Nawet mi w nosie kręci. Ładna historia. Czułem, że się rozchoruję.
ONA: Nic ci nie będzie. Z kataru się nie umiera.
ON: Dziękuję ci za tę informację. Wiem, że się nie umiera. Ale przyznasz, że katar może być sygnałem, że coś się kluje. Ładny gips. W przyszłym tygodniu miałem pojechać służbowo do Warszawy i teraz kto za mnie pojedzie?
ONA: W przyszłym tygodniu sam pojedziesz. Sto razy ci przejdzie.
ON: Może przejdzie, może nie przejdzie. Z katarem nigdy nic nie wiadomo. Może by się jednak poradzić lekarza?
ONA: Po co ci lekarz na katar?
ON: Jak się zaniedba katar, to można dostać i zapalenia płuc. Kto wie, czy mi się już nie zaczyna. Czuję, że mi rzęzi. O, posłuchaj. (Rzęzi).
ONA: Przestań sobie wmawiać. Przy zapaleniu płuc ma się wysoką gorączkę.
ON: Przecież mam gorączkę. Zresztą teraz mam już wyższą. Daj termometr.
ONA: Dopiero co mierzyłeś.
ON: Ale czuję, że mi podskoczyła. Daj. (Mierzy gorączkę, jęcząc).
ONA: Pokaż. Trzydzieści sześć i osiem. Nic ci nie podskoczyło.
ON: To jeszcze gorzej. Organizm przestał walczyć.
ONA: Nie bądź hipochondrykiem. Prześpij się.
ON: Daj mi zimny okład na głowę.
ONA: Boli cię głowa?
ON: Jeszcze nie, ale zaraz będzie bolała. Daj okład.
ONA: (Daje okład).
ON: Daj mi aspirynę. Nie mogę łykać. (Łyka). Nie mogę odchrząknąć. (Chrząka). Nie mogę oddychać. (Oddycha). Ach! Ach!
ONA: Co się stało?
ON: Jest gorzej niż myślałem. Zimny pot mi ścieka z czoła.
ONA: To woda z okładu.
ON: Zabierz ten okład. Przy zapaleniu płuc nie daje się zimnych okładów. Ach, jak ja się źle czuję! Daj mi coś.
ONA: Co ci dać?
ON: Cokolwiek, tylko żeby pomogło.
ONA: Przestań nudzić. Tyle gadania z powodu kataru.
ON: Nawet nie ma kto podać mi szklanki wody. Można umrzeć w tym domu bez żadnego ratunku. Jak myślisz, czy szkarlatyna u dorosłego człowieka jest zawsze śmiertelna? Szkarlatyna zaczyna się od kataru. Wolałbym nie iść do szpitala.
ONA: Oszalałeś? Z katarem do szpitala?
ON: Tak. Dla ciebie to wszystko jest katar. Boże, jak mnie trzęsie! Mam większą gorączkę. Czekaj, zmierzę. (Mierzy, jęcząc).
ONA: Pokaż. Trzydzieści sześć i siedem.
ON: Co?! Ile?! Przed chwilą było sześć i osiem. Temperatura zaczyna skakać. Na wszelki wypadek postaraj się o penicylinę. Berdzikowskiego uratowali penicyliną.
ONA: Przestań się wygłupiać. Masz katar i wyprawiasz takie hece. Nie ma nic gorszego niż chory mężczyzna.
ON; Widzisz? Sama mówisz, że jestem chory. Bardzo po mnie widać? Czy tak źle wyglądam?
ONA: Tak. Okropnie. Jesteś strasznie zmieniony.
ON: Naprawdę? I myślisz, że jestem poważnie chory?
ONA: Trudno, powiem ci prawdę. Beznadziejnie.
ON: Ale przecież mówiłaś, że mam tylko katar...
ONA: Od kataru zaczynają się najgorsze choroby.
ON: Jakie choroby?
ONA: Wszystkie. Ślepa kiszka. Zapalenie mózgu. Złamanie nogi.
ON: Od kataru?...
ONA: Zawsze.
ON: Jesteś pewna, że mam katar?
ONA: Przecież sam mówisz.
ON: Ja? Kto pierwszy powiedział, że mam katar? Wcale nie jestem pewien, czy mam katar.
ONA: No to co ci jest?
ON: Mnie? A kto ci powiedział, że coś mi jest?
ONA: Mówiłeś, że źle się czujesz.
ON: No to co? Raz się czuję lepiej, raz gorzej. Normalnie, jak każdy. A ty mi od razu wmawiasz chorobę.
:)))
czwartek, 18 marca 2010
o wychodzeniu PROPAGANDY na zdrowie!:))
cytatus vulgaris:
"Jeśli paraliżuje cię obawa o własne zdrowie, być może masz powody do strachu-możesz paść ofiarą tak zwanego efektu nocebo.
Jest to nikczemny brat bliźniak efektu placebo. Placebo sprawia, że czujesz się lepiej, ponieważ wierzysz, że coś ci pomaga. Efekt nocebo sprawia, że ludzie, którzy obawiają się choroby, rzeczywiście chorują. To z kolei paradoksalnie wręcz dowodzi, że hipochondria nie tkwi tylko i wyłącznie w mózgu.
(czyli też nie jest genetycznie uwarunkowana-przyp.Red in Blue=RiB:)
Lekarze znają efekt placebo od tysięcy lat. Przekonaj kogoś, że jakaś substancja wyleczy go z choroby, a jest szansa, że faktycznie się to uda-nawet jeśli ta substancja nie jest aktywna z medycznego punktu widzenia. Obecnie placebo stosuje się w testach nowych leków-zwykle są to pozbawione smaku tabletki z cukru. Okazuje się, że we wszystkich przypadkach mogą one "wyleczyć" nawet 40 procent badanych osób. Może to być kłopotliwe, jeśli kosztowna nowa pigułka, która właśnie jest testowana, nie osiągnie lepszych wyników.
Przez długie lata lata lekarze spierali się, czy warto pracować nad 'ujarzmieniem efektu placebo', ale za każdym razem wycofywali się z debaty, ponieważ kwestia ta podważa wiarygodność zawodu lekarskiego i nadaje mu odium znachorstwa. Placebo polega na ujarzmieniu siły umysłu-to coś, czego nie da się zmierzyć, zapakować i sprzedać, również dlatego, że jest nieprzewidywalne. A przecież lekarze nie zajmują się praktykami voodoo, przynajmniej nie oficjalnie."
(Ależ oficjalnie też się zajmują i nazywają to akupunkturą:)) przyp.Red in Blue:)
(...)
"Nocebo (po łacinie "będę szkodzić") wydaje się okrutnym świadectwem siły ludzkiej wyobraźni.
'Ludzie są przekonani, że coś jest nie tak. Jest to samospełniająca się przepowiednia'-mówi Arthur J.Barsky, psychiatra z bostońskiego Brigham and Women's Hospital. Ostrzega, że lekarze muszą zwrócić większą uwagę na efekt nocebo ("Journal of the American Medical Association"2002)
'Z klinicznego punktu widzenia zjawisko to nie jest ani marginalne, ani pozbawione znaczenia'-twierdzi Barsky.
Podsumowanie poprzednich badań przeprowadzonych przez Barsky'ego pokazuje, że 16 lat temu naukowcy z trzech ośrodków rozpoczęli badanie aspiryny oraz innego leku rozrzedzającego krew u pacjentów z chorobami serca. Odkryli, że pacjenci przyjmujący aspirynę, których uprzedzono o możliwości wystąpienia skutków ubocznych, w istocie częściej je odczuwali.
(ach, ach, i nie oskarżono ich o łamanie praw pacjenta do rzetelnej informacji??? Niebywałe!!! -przyp. RiB:)
W dwóch ośrodkach powiedziano uczestnikom badania, że mogą wystąpić kłopoty żołądkowe, jeden z najczęstszych skutków ubocznych aspiryny. W trzecim ośrodku pacjentów o tym nie poinformowano. Osoby, które otrzymały ostrzeżenie, trzykrotnie częściej odczuwały dolegliwości żołądkowe.
(powinno się walczyć o przywrócenie TAJEMNICY LEKARSKIEJ, ale to pewnie już za późno...Rib?)
Kolejne badanie opisane w lipcu 1981 roku w "Pavlovian Journal of Biological Sciences" (wywieszka na drzwiach do redakcji: 'PROSZĘ PUKAĆ:SEKRETARKA ŚLINI SIĘ NA DŹWIĘK DZWONKA":)) wykazało, że ponad dwie trzecie losowo wybranych studentów uskarżało się na lekkie bóle głowy po tym, jak powiedziano im, że przez ich głowy przepływa nieistniejący prąd.
Barsky nakreślił profil pacjenta, który najczęściej doświadcza efektu nocebo lub gorszych skutków ubocznych oraz słabszych efektów działania danego leku. Widząc pacjenta, który ma za sobą zagadkowe, trudne do zdiagnozowania problemy i jest pewien, że cokolwiek by mu przepisano i tak nic mu nie pomoże, można założyć, że takie pesymistyczne zapatrywania PRAWIE NA PEWNO doczekają się potwierdzenia. TERAPIE FAKTYCZNIE NIE DZIAłAJą W PRZYPADKU NEGATYWNIE NASTAWIONYCH OSóB."
(...)
INWALIDZI W SĄDZIE:
eFEKT NOCEBO DOTYKA RóWNIEż OFIARY WYPADKóW UWIKłANE W DłUGOTRWAłE I SKOMPLIKOWANE POSTęPOWANIE SąDOWE MAJąCE NA CELU UZYSKANIE ODSZKODOWANIA. tEN PODTYP EFEKTU NOCEBO DOCZEKAł SIę SWOJEJ WłASNEJ NAZWY-JEST TO NERWICA KOMPENSACYJNA. nIESTETY, PROCES ORAZ ZWIąZANE Z NIM WIZYTY W SąDZIE SPRAWIAJą, żE PACJENT NIGDY NIE POCZUJE SIę LEPIEJ-A JUż NA PEWNO NIE PO WYGRANIU SPRAWY.
"Wyniki leczenia są zwykle słabe w przypadku pacjentów, których proces o odszkodowanie jest w toku"-napisano w raporcie w "Clinical Orthopedics" (1997). Artykuł podkreśla, że ludzie ci nie symulują. Sytuacja na sali sądowej tak wpływa na ich podświadomość, że nadal czują się źle.
"Systemy administracyjne i prawne działające w imieniu drugiej strony domagają się, by powód wielokrotnie udowadniał, że w istocie doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu, co umacnia tylko wewnętrzne przekonanie o chorobie"-wyjaśnia amerykański raport.
Co gorsza, nawet po otrzymaniu czeku na pokaźną sumę pacjent nie odczuwa poprawy.
ponieważ wszelka poprawa stanu zdrowia powoda może w przyszłości skutkować odebraniem statusu inwalidy, musi się on pilnować, żeby nie wyzdrowieć. Tym samym odbiera mu się wszelkie honorowe metody wyjścia z choroby.
(wszystko przez tych prawników i orzeczników, daję słowo!;)))) RiB:)))
(...)
O CUDOWNYM WPŁYWIE KULTURALNYCH KULTUR... wracamy do Starożytnej Grecji???
"Powyższa kwestia może tłumaczyć, dlaczego nie powinieneś rozbijać samochodu w Kanadzie, jeśli nie chcesz doświadczyć URAZU KRĘGOSŁUPA SZYJNEGO. Jeśli już musisz, rozwal się w Grecji. U Greków nie ma tradycji roszczeń odszkodowania po urazie kręgosłupa szyjnego, którego doznaje się podczas wypadku drogowego-Grecy nie cierpią również na przewlekłe objawy spowodowane przeciągającym się postępowaniem sądowym, jak twierdzą uczeni z Uniwersytetu Alberty w Kanadzie.
Naukowcy chcieli wyjaśnić, dlaczego urazy kręgosłupa szyjnego zdarzają się w Kanadzie, ale w Grecji prawie w ogóle o nich nie słyszano. Poproszono Kanadyjczyków i Greków, by wyobrazili sobie, jakie urazy mogliby odnieść, gdyby jadąc na motorze, gwałtownie zahamowali i uderzyli w jakąś przeszkodę. Połowa Kanadyjczyków odparła, że groziłoby im długotrwałe kalectwo, ale nie powiedział tego prawie żaden grek ("Science Monitor"2003)
Skąd bierze się tak ogromna rozbieżność w przewidywaniach? Czy chodzi o prawdopodobieństwo uzyskania wysokiego odszkodowania w lubiących się procesować kulturach zachodnich takich jak na przykład Kanada? Taką sugestię wysuwa kolejny raport naukowców z Uniwersytetu Alberty opublikowany w "Orthopade"(2001)
"W krajach, gdzie nie istnieje zespół urazu kręgosłupa szyjnego, ofiary wypadków nie są bombardowane wiadomościami o tym, że może on powodować długotrwałe kalectwo, więc nie spodziewają się, że może im się przytrafić coś tak poważnego-twierdzą naukowcy.-MIESZKAŃCY TYCH KRAJóW NIE ANGAżUJą SIę W POSTęPOWANIE SąDOWE, KTóRE WYMAGAłOBY OD NICH WYOLBRZYMIENIA WłASNYCH OBJAWóW. NIE BIORą RóWNIEż UDZIAłU W PROCESIE, KTóRY POWODUJE FRUSTRACJę, NIEPOKóJ ORAZ NIECHęć WYNIKAJąCą Z CIąGłEJ BITWY Z FIRMAMI UBEZPIECZENIOWYMI I Z KONIECZNOśCI UDOWADNIANIA, żE ODCZUWANY BóL NIE JEST UROJENIEM. NIE MUSZą ZATEM SZTUCZNIE POTęGOWAć CODZIENNIE ODCZUWANYCH BóLóW I DOLEGLIWOśCI. NIE PRZYPISUJą RóżNORODNYCH OBJAWóW CHRONICZNEMU URAZOWI ODNIESIONEMU, JAK SąDZą, W WYNIKU WYPADKU."
ja chcę do Grecji!!!!!!!!!!!!!!!:))))) RiB
ps. A jak dziecko upadnie i się rąbnie w głowę o kaloryfer, to kiedy przestaje płakać? Jak mama pocałuje i powie, że to od tego zaraz przejdzie... Czy faktycznie przechodzi czy ono o tym zapomina i już zajmuje się czymś innym, bo ma ważniejsze zabawy do roboty??? Nie wiem, ale tak się jakoś dzieje... naprawdę:)
"Jeśli paraliżuje cię obawa o własne zdrowie, być może masz powody do strachu-możesz paść ofiarą tak zwanego efektu nocebo.
Jest to nikczemny brat bliźniak efektu placebo. Placebo sprawia, że czujesz się lepiej, ponieważ wierzysz, że coś ci pomaga. Efekt nocebo sprawia, że ludzie, którzy obawiają się choroby, rzeczywiście chorują. To z kolei paradoksalnie wręcz dowodzi, że hipochondria nie tkwi tylko i wyłącznie w mózgu.
(czyli też nie jest genetycznie uwarunkowana-przyp.Red in Blue=RiB:)
Lekarze znają efekt placebo od tysięcy lat. Przekonaj kogoś, że jakaś substancja wyleczy go z choroby, a jest szansa, że faktycznie się to uda-nawet jeśli ta substancja nie jest aktywna z medycznego punktu widzenia. Obecnie placebo stosuje się w testach nowych leków-zwykle są to pozbawione smaku tabletki z cukru. Okazuje się, że we wszystkich przypadkach mogą one "wyleczyć" nawet 40 procent badanych osób. Może to być kłopotliwe, jeśli kosztowna nowa pigułka, która właśnie jest testowana, nie osiągnie lepszych wyników.
Przez długie lata lata lekarze spierali się, czy warto pracować nad 'ujarzmieniem efektu placebo', ale za każdym razem wycofywali się z debaty, ponieważ kwestia ta podważa wiarygodność zawodu lekarskiego i nadaje mu odium znachorstwa. Placebo polega na ujarzmieniu siły umysłu-to coś, czego nie da się zmierzyć, zapakować i sprzedać, również dlatego, że jest nieprzewidywalne. A przecież lekarze nie zajmują się praktykami voodoo, przynajmniej nie oficjalnie."
(Ależ oficjalnie też się zajmują i nazywają to akupunkturą:)) przyp.Red in Blue:)
(...)
"Nocebo (po łacinie "będę szkodzić") wydaje się okrutnym świadectwem siły ludzkiej wyobraźni.
'Ludzie są przekonani, że coś jest nie tak. Jest to samospełniająca się przepowiednia'-mówi Arthur J.Barsky, psychiatra z bostońskiego Brigham and Women's Hospital. Ostrzega, że lekarze muszą zwrócić większą uwagę na efekt nocebo ("Journal of the American Medical Association"2002)
'Z klinicznego punktu widzenia zjawisko to nie jest ani marginalne, ani pozbawione znaczenia'-twierdzi Barsky.
Podsumowanie poprzednich badań przeprowadzonych przez Barsky'ego pokazuje, że 16 lat temu naukowcy z trzech ośrodków rozpoczęli badanie aspiryny oraz innego leku rozrzedzającego krew u pacjentów z chorobami serca. Odkryli, że pacjenci przyjmujący aspirynę, których uprzedzono o możliwości wystąpienia skutków ubocznych, w istocie częściej je odczuwali.
(ach, ach, i nie oskarżono ich o łamanie praw pacjenta do rzetelnej informacji??? Niebywałe!!! -przyp. RiB:)
W dwóch ośrodkach powiedziano uczestnikom badania, że mogą wystąpić kłopoty żołądkowe, jeden z najczęstszych skutków ubocznych aspiryny. W trzecim ośrodku pacjentów o tym nie poinformowano. Osoby, które otrzymały ostrzeżenie, trzykrotnie częściej odczuwały dolegliwości żołądkowe.
(powinno się walczyć o przywrócenie TAJEMNICY LEKARSKIEJ, ale to pewnie już za późno...Rib?)
Kolejne badanie opisane w lipcu 1981 roku w "Pavlovian Journal of Biological Sciences" (wywieszka na drzwiach do redakcji: 'PROSZĘ PUKAĆ:SEKRETARKA ŚLINI SIĘ NA DŹWIĘK DZWONKA":)) wykazało, że ponad dwie trzecie losowo wybranych studentów uskarżało się na lekkie bóle głowy po tym, jak powiedziano im, że przez ich głowy przepływa nieistniejący prąd.
Barsky nakreślił profil pacjenta, który najczęściej doświadcza efektu nocebo lub gorszych skutków ubocznych oraz słabszych efektów działania danego leku. Widząc pacjenta, który ma za sobą zagadkowe, trudne do zdiagnozowania problemy i jest pewien, że cokolwiek by mu przepisano i tak nic mu nie pomoże, można założyć, że takie pesymistyczne zapatrywania PRAWIE NA PEWNO doczekają się potwierdzenia. TERAPIE FAKTYCZNIE NIE DZIAłAJą W PRZYPADKU NEGATYWNIE NASTAWIONYCH OSóB."
(...)
INWALIDZI W SĄDZIE:
eFEKT NOCEBO DOTYKA RóWNIEż OFIARY WYPADKóW UWIKłANE W DłUGOTRWAłE I SKOMPLIKOWANE POSTęPOWANIE SąDOWE MAJąCE NA CELU UZYSKANIE ODSZKODOWANIA. tEN PODTYP EFEKTU NOCEBO DOCZEKAł SIę SWOJEJ WłASNEJ NAZWY-JEST TO NERWICA KOMPENSACYJNA. nIESTETY, PROCES ORAZ ZWIąZANE Z NIM WIZYTY W SąDZIE SPRAWIAJą, żE PACJENT NIGDY NIE POCZUJE SIę LEPIEJ-A JUż NA PEWNO NIE PO WYGRANIU SPRAWY.
"Wyniki leczenia są zwykle słabe w przypadku pacjentów, których proces o odszkodowanie jest w toku"-napisano w raporcie w "Clinical Orthopedics" (1997). Artykuł podkreśla, że ludzie ci nie symulują. Sytuacja na sali sądowej tak wpływa na ich podświadomość, że nadal czują się źle.
"Systemy administracyjne i prawne działające w imieniu drugiej strony domagają się, by powód wielokrotnie udowadniał, że w istocie doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu, co umacnia tylko wewnętrzne przekonanie o chorobie"-wyjaśnia amerykański raport.
Co gorsza, nawet po otrzymaniu czeku na pokaźną sumę pacjent nie odczuwa poprawy.
ponieważ wszelka poprawa stanu zdrowia powoda może w przyszłości skutkować odebraniem statusu inwalidy, musi się on pilnować, żeby nie wyzdrowieć. Tym samym odbiera mu się wszelkie honorowe metody wyjścia z choroby.
(wszystko przez tych prawników i orzeczników, daję słowo!;)))) RiB:)))
(...)
O CUDOWNYM WPŁYWIE KULTURALNYCH KULTUR... wracamy do Starożytnej Grecji???
"Powyższa kwestia może tłumaczyć, dlaczego nie powinieneś rozbijać samochodu w Kanadzie, jeśli nie chcesz doświadczyć URAZU KRĘGOSŁUPA SZYJNEGO. Jeśli już musisz, rozwal się w Grecji. U Greków nie ma tradycji roszczeń odszkodowania po urazie kręgosłupa szyjnego, którego doznaje się podczas wypadku drogowego-Grecy nie cierpią również na przewlekłe objawy spowodowane przeciągającym się postępowaniem sądowym, jak twierdzą uczeni z Uniwersytetu Alberty w Kanadzie.
Naukowcy chcieli wyjaśnić, dlaczego urazy kręgosłupa szyjnego zdarzają się w Kanadzie, ale w Grecji prawie w ogóle o nich nie słyszano. Poproszono Kanadyjczyków i Greków, by wyobrazili sobie, jakie urazy mogliby odnieść, gdyby jadąc na motorze, gwałtownie zahamowali i uderzyli w jakąś przeszkodę. Połowa Kanadyjczyków odparła, że groziłoby im długotrwałe kalectwo, ale nie powiedział tego prawie żaden grek ("Science Monitor"2003)
Skąd bierze się tak ogromna rozbieżność w przewidywaniach? Czy chodzi o prawdopodobieństwo uzyskania wysokiego odszkodowania w lubiących się procesować kulturach zachodnich takich jak na przykład Kanada? Taką sugestię wysuwa kolejny raport naukowców z Uniwersytetu Alberty opublikowany w "Orthopade"(2001)
"W krajach, gdzie nie istnieje zespół urazu kręgosłupa szyjnego, ofiary wypadków nie są bombardowane wiadomościami o tym, że może on powodować długotrwałe kalectwo, więc nie spodziewają się, że może im się przytrafić coś tak poważnego-twierdzą naukowcy.-MIESZKAŃCY TYCH KRAJóW NIE ANGAżUJą SIę W POSTęPOWANIE SąDOWE, KTóRE WYMAGAłOBY OD NICH WYOLBRZYMIENIA WłASNYCH OBJAWóW. NIE BIORą RóWNIEż UDZIAłU W PROCESIE, KTóRY POWODUJE FRUSTRACJę, NIEPOKóJ ORAZ NIECHęć WYNIKAJąCą Z CIąGłEJ BITWY Z FIRMAMI UBEZPIECZENIOWYMI I Z KONIECZNOśCI UDOWADNIANIA, żE ODCZUWANY BóL NIE JEST UROJENIEM. NIE MUSZą ZATEM SZTUCZNIE POTęGOWAć CODZIENNIE ODCZUWANYCH BóLóW I DOLEGLIWOśCI. NIE PRZYPISUJą RóżNORODNYCH OBJAWóW CHRONICZNEMU URAZOWI ODNIESIONEMU, JAK SąDZą, W WYNIKU WYPADKU."
ja chcę do Grecji!!!!!!!!!!!!!!!:))))) RiB
ps. A jak dziecko upadnie i się rąbnie w głowę o kaloryfer, to kiedy przestaje płakać? Jak mama pocałuje i powie, że to od tego zaraz przejdzie... Czy faktycznie przechodzi czy ono o tym zapomina i już zajmuje się czymś innym, bo ma ważniejsze zabawy do roboty??? Nie wiem, ale tak się jakoś dzieje... naprawdę:)
środa, 17 marca 2010
cytując dalej Johna Naisha...
"Jednak wielu innych lekarzy z chęcią i zapałem powiększa tę listę nowych chorób. Dzięki temu ich nazwiska są publikowane w czasopismach medycznych, których obecnie wychodzi coraz więcej. jeśli opisana przez nich nowa choroba jest dostatecznie straszna-lub seksowna-nazwiska lekarzy znajdą się nawet w popularnych gazetach. A jeśli wyspecjalizują się oni w leczeniu danej choroby, zarobią fortunę.
Znany od dawna demon pieniądza ('gorączka złota'?:) czai się u podstaw ogromnej części hipochondrii. Przemysł farmaceutyczny potrzebuje nowych zagrożeń w podobnym stopniu jak my sami. GDYBY WYLECZONO WSZYSTKIE CHOROBY, WZROST TEJ GAłęZI BIZNESU ZATRZYMAłBY SIę, PRZYPRAWIAJąC O MDŁOśCI WSZYSTKICH UDZIAłOWCóW (to wtedy oni by chorowali-przyp.Red in Blue:)
Przemysł farmaceutyczny rozwija się, produkując lekarstwa, choć korporacjom udało się już opanować nowy chwyt polegający na wymyślaniu lekarstw na choroby, których właściwie jeszcze nie ma. Łatwiej przecież nad czymś takim pracować. Dzięki dobrze opłacalnym działom PR zwyczajne stany stają się chorobami, a rzadkie choroby wydają
się coraz powszechniej występować w społeczeństwie).
Cechy, z którymi zmagamy się na co dzień, jak na przykład nieśmiałość, są podnoszone do rangi choroby. Kilka lat temu firma Roche opracowała lekarstwo o nazwie Manerix, mające leczyć fobię społeczną. Pomysł na lek zrodził się po badaniach przeprowadzonych przez koncern, które wykazały, że cierpi na nią milion Australijczyków. Jednak firma miała kłopoty ze znalezieniem wystarczająco dużej grupy pacjentów do testów klinicznych. Teraz fobia społeczna jest jednym z powszechnie znanych zaburzeń. Firma Pfizer wprowadziła na amerykański rynek specyfik o nazwie Zoloft-lekarstwo na zespół niepokoju społecznego. Taak...
Rozwój nowych technologii napędza potrzebę zdobywania koszmarnych informacji dotyczących chorób. Zdrowie jest w tej chwili drugim najpopularniejszym tematem wyszukiwanym w Internecie-ustępuje miejsca tylko pornografii. Lekarze nazywają to zjawisko cyberchondrią. Polega ono na tym, że ludzie odczuwający nieznaczny dyskomfort w życiu codziennym szukają w Google danych objawów i zaczynają się sami wpędzać w coraz to nowe choroby. Według informacji zamieszczanych na stronach internetowych niestrawność może oznaczać raka żołądka, bóle głowy zwiastują guza mózgu, a uczucie odrętwienia to z pewnością objaw stwardnienia rozsianego."
(...)
"Współwinowajcami napędzania współczesnej hipochondrii są wreszcie ludzie tacy jak ja,zatrudnieni w przemyśle informacyjnym. Czytelnicy chcą się zapoznać z nowo odkrytymi zagrożeniami dla zdrowia fizycznego i psychicznego, a dziennikarze są gotowi zaspokoić tę potrzebę, z cynicznym brakiem krytycyzmu przepisując wyszukane doniesienia prasowe koncernów farmaceutycznych."
(...)
"Mimo wszystko nie powinniśmy się zadręczać naszą współczesną masową nerwicą. Dodatkowa frustracja mogłaby wśród milionów przewrażliwionych osób ogarniętych obsesją na tle zdrowotnym doprowadzić do epidemii zespołu zaprzeczenia hiperchondrii.
Powinniśmy za to skorzystać z okazji i oddać cześć mistrzostwu ludzkiej kreatywności, którym bez wątpienia jest hipochondria. Ta książka to również hołd złożony ciężkiej pracy-szaleństwu farmaceutów, kreatywności konowałów, pomysłowości badaczy, tchórzliwości dziennikarzy poszukujących sensacji-oraz, rzecz jasna, czysta szalona przyjemność, jaką wszyscy czerpiemy z regularnego czytania takich wiadomości."
(jak oglądanie mniej groźnych wypadków/upadków w programach w stylu "Ukryta kamera")
Chusteczka żalu
Czy na opakowaniach chusteczek do nosa powinno się umieszczać ostrzeżenia? Energiczne dmuchanie nosa może w niektórych przypadkach tworzyć potężne ciśnienie wewnętrzne, które rozsadza oczodół, czyli jamę kostną, w której osadzone jest oko. A to z kolei – jak ostrzegają lekarze – prowadzi do poważnych problemów.
Zbyt silne dmuchanie nosa zasysa powietrze przez pęknięty oczodół do czaszki, gdzie może dojść do odmy. Oznacza to, że powietrze jest uwięzione w tkankach, w których nie powinno go być, mówią lekarze ze Szpitala Miejskiego w Birmingham. W „Journal of Laryngology & Otology” (2003, 117; 2: 141) opisują również przypadek pewnej 20-letniej kobiety, u której przez pęknięty oczodół dostała się taka ilość powietrza, że znalazło się ono nawet w jamie klatki piersiowej, wywołując silny ból.
Nadmierny entuzjazm przy oczyszczaniu nosa, ze względu na możliwe skutki ciśnienia powietrza, może także prowadzić do ślepoty oraz powodować infekcje, ostrzegają w tej samej publikacji (2001, 115; 4: 319) lekarze ze Szpitala Okręgowego w Craigavon w Irlandii Północnej. Na pocieszenie dodają jednak, że pęknięcie zagoi się samoistnie w ciągu mniej więcej dwóch tygodni.
Demencja szczękowa
Być może ryzyko Alzheimera ma coś wspólnego ze stomatologią?
Naukowcy publikujący w „Psychiatric Bulletin” (1992, 16: 227) zbadali 159 pacjentów cierpiących na chorobę Alzheimera i odkryli, że połowa z nich miała sztuczne szczęki – stanowi to większy odsetek niż zwykle wśród ludzi w tym wieku.
Badacze z Instytutu Psychiatrii w Londynie odkryli, że w rodzinach pacjentów ze sztucznymi szczękami występowało wiele przypadków demencji, co ich zdaniem „wskazuje na genetyczną predyspozycję zarówno w kwestii sztucznych zębów, jak i w kwestii demencji”. Powiązanie może jednak mieć więcej wspólnego z zębami niż z genami.
Doktor Alistair Burns oraz członkowie jego zespołu odkryli również przy pomocy skanów mózgu, że istnieje powiązanie między sztuczną szczęką a obumierającymi komórkami mózgowymi w płacie skroniowym. Może to być „wynikiem ograniczonego przeżuwania, co z kolei prowadzi do atrofii układu limbicznego”, jak donosi Burns.
Katar sienny? To jeszcze nic…
Alergie stały się ostatnio bardzo modne. Jednak wygląda na to, że może z nich wyniknąć coś znacznie groźniejszego niż tylko kichanie. Weźmy na przykład Jenny Watt z Richmond w hrabstwie Surrey. Jenny twierdzi, że jest uczulona na prąd.
– Wszystko zaczęło się w 1999 roku, kiedy to dostałam od rodziny lodówkę z zamrażalnikiem. Wkrótce potem zaczęłam odczuwać dziwne objawy. Gdy wchodziłam do kuchni, po kilku minutach kręciło mi się w głowie i miałam huśtawki nastrojów – wybuchałam płaczem i wpadałam w przygnębienie.
Jenny mówi, że zaczęła cierpieć na zespół przewlekłego zmęczenia po grypie, którą przeszła w 1995 roku, a kilka lat później dołączyły dolegliwości związane z układem pokarmowym i uczulenie na chemikalia. Wydawało się już, że sytuacja się ustabilizowała, kiedy nagle pojawiły się nowe objawy. W wywiadzie dla „Independent on Sunday” (2 września 2001) Jenny powiedziała, że nosi magnetyczne wkładki do butów, gotuje na butli gazowej, a stać może tylko w przyćmionym świetle, więc często używa świeczek.
69-letnia Ena Bowles z Tonyrefail w Mid-Glamorgan powiedziała tej samej gazecie, że jest uczulona na chemikalia.
– Cierpię na jedną z najostrzejszych postaci alergii na chemikalia w kraju. Ciągle jestem zmęczona, miewam bóle głowy i nudności. Obok drogerii dostałabym ataku astmy. Jestem uczulona na każdy rodzaj inhalatora, więc w przypadku takiego ataku nie byłoby dla mnie ratunku.
Ena twierdzi, że po serii szczepionek jej stan się poprawił, ale dodaje:
– Wszystko, co dotyka mojej twarzy, musi być zrobione z naturalnych włókien. Gazety też sprawiają kłopot – żeby je czytać, muszę zakładać maseczkę.
79-letnia Joan Stock twierdzi, że jest do tego stopnia uczulona na mikrochipy, że żyje w swego rodzaju pętli czasowej, gdyż nie może korzystać z większości sprzętu elektronicznego, ze środków transportu publicznego ani podróżować nowoczesnymi samochodami. W „The Bath Chronicle” (15 sierpnia 2001) napisano, że Joan w swoim domu w Bristolu ogląda czarno-biały telewizor, a jeździ starym fordem. Silne bóle głowy zaczęły ją nękać dwadzieścia minut po tym, jak do jej biura w 1975 roku wprowadzono elektroniczne maszyny do pisania.
Tony’emu Doherty udało się uniknąć wyroku skazującego w 1986 roku, kiedy to sąd dał wiarę jego twierdzeniu, że jest silnie uczulony na ziemniaki. Rzeczywista siła jego alergii stała się jasna dopiero, kiedy po zjedzeniu dwóch paczek chipsów ziemniaczanych próbował udusić swojego ojca krawatem. Problem ten został zidentyfikowany dopiero podczas rozprawy sądowej. 21-letni mieszkaniec County Antrim został pouczony, by na przyszłość unikać ziemniaków, jak donosi „Courier Mail” (22 września 1986).
Donna Robertson zaś jest uczulona na XXI wiek. 55-letnia gospodyni domowa powiedziała w wywiadzie dla „Glasgow Evening Times” (16 listopada 2002), że stała się więźniem we własnym domu. Na podłogach nie ma żadnych dywanów ani wykładzin, a posadzki pani Robertson trzy razy dziennie przeciera bezzapachowym płynem do czyszczenia. Donna nie może używać perfum – nikt z jej rodziny również nie może niczym pachnieć, jeśli znajduje się w pobliżu pani domu.
Rodzina pani Robertson wystawia dezodoranty i płyny po goleniu przed drzwi wejściowe. Jeśli znajdą się zbyt blisko, Donna odczuwa zmęczenie i bóle w klatce piersiowej, dostaje mdłości lub wymiotuje, a jej oczy zaczynają łzawić. Pani Robertson twierdzi, że cierpi na wieloczynnikową nadwrażliwość chemiczną, dolegliwość, którą po raz pierwszy zaobserwowano w Ameryce. Donna mówi, że zna kogoś, kto również cierpi na ten rodzaj alergii, z tym że reaguje on na resztki betonu na podeszwach butów. Słyszano o kolejnej uczulonej osobie, która zapadła w śpiączkę.
Kreskówkowe szaleństwo
Tajemnicze zmiany w mózgu mogą sprawić, że pogrążysz się w dziwacznym bajkowym świecie, jeśli nagle wystąpi u ciebie zespół pendukularny Lhermitte’a.
W 1922 roku francuski neurolog Jean Lhermitte leczył 72-letnią kobietę, którą nękały dziwaczne halucynacje – widziała w nich zwierzęta, na przykład dziwnie wyglądające kurczaki, ludzi w niespotykanych strojach i bawiące się dzieci. Choć pacjentka zdawała sobie sprawę, że są to zwidy, czasami próbowała ich dotknąć. Gdy zmarła, Lhermitte odkrył prawdopodobną przyczynę omamów: zmiany w śródmózgowiu.
Przypadek ten został opisany przez dwóch neurologów: Anthony’ego Rissera i Franka Powella w 1993 roku podczas 45. Dorocznego Spotkania Amerykańskiej Akademii Neurologii w Nowym Jorku. Lekarze przytoczyli również przypadek pacjentki, która często widywała głowę psa lub kształt ciała zwierzęcia na ścianie swego domu, oraz ciekawą historię pewnego mężczyzny – widywał on na ścianie podobiznę swej babki, jak gdyby wyświetlano mu film z rzutnika. Opisano również chorego, który obserwował poruszającego się potwora-zabawkę – obraz podobno był „wyraźny, kolorowy i całkowicie niegroźny”.
Wśród innych odnotowanych omamów należy wymienić lwy wskakujące przez okno do pokoju, srebrne i złote rybki pływające pod łóżkiem oraz Azjatów spacerujących korytarzem w szeregu z rękami złożonymi jak do modlitwy.
Wygląda na to, że największym problemem osób cierpiących na to zaburzenie jest prawidłowa wymowa nazwy dolegliwości. Okazało się, że prawie wszyscy pacjenci uznali swój stan za raczej zabawny.
Mowa ciała na pogotowiu
Chcesz, żeby cię natychmiast zbadano na izbie przyjęć? Nie zakładaj nogi na nogę, radzi Micha Rapaport oraz jego współpracownicy z Centrum Medycznego Assaf Harofeb w Zerifin w Izraelu („Lancet”, 1995, 345; 8956: 1060).
Naukowcy mówią, że ich doświadczenie w pracy na izbach przyjęć nauczyło ich, że kiedy pacjent przybywa na noszach ze skrzyżowanymi kończynami – jak na przykład założone na siebie kostki, ręce splecione na karku lub dłonie złożone na brzuchu – „to prawdopodobnie jego stan nie jest zbyt poważny, więc jest mnóstwo czasu na badania i obserwacje”. Jeśli usiądziesz z prostymi nogami, lekarz przyjmie cię o wiele szybciej.
O mały włos
Mężczyźni, którzy wcześnie łysieją, nie powinni się martwić uciekającą młodością, lecz raczej zwiększonym ryzykiem ataku serca.
Długotrwałe badanie przeprowadzone wśród mężczyzn we Framingham w stanie Massachusetts dowiodło, że faceci, u których pojawia się łysina niczym mnisia tonsura – kiedy włosy wychodzą na czubku głowy oraz nad linią czoła – są bardziej narażeni na problemy z sercem przed 55. rokiem życia.
Naukowcy podejrzewają, że może to być związane z poziomem dihydrotestosteronu, czyli DHT („Journal of the American Medical Association” 1993, 269; 8: 1035). Ludzie z wysokim poziomem receptorów DHT w skórze głowy zwykle wcześnie łysieją. Dihydrotestosteron występuje również w innych organach, między innymi w sercu i wątrobie, gdzie może także powodować problemy, jeśli receptory ulegną zbytniemu pobudzeniu. Naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie mówią, że mężczyźni, którzy tracą włosy na czubku głowy i nad linią czoła przed 55. rokiem życia, są szczególnie narażeni na problemy zdrowotne.
Zawsze można próbować zapobiec kłopotom, pijąc do nieprzytomności (darmowa porada prawnika – lepiej nie!). Dr Hugh Rushton, członek Brytyjskiego Instytutu Trychologii oraz autorytet w temacie utraty włosów, twierdzi, że upijanie się chroni przez łysieniem. Osoby, które spożywają dużo alkoholu, mają już tak zniszczone wątroby, że organ nie da rady prawidłowo przetwarzać testosteronu, który jest przyczyną zarówno łysienia, jak i problemów z sercem.
– Jeśli zmusisz kogoś, żeby pił spore ilości alkoholu, najprawdopodobniej nie wyłysieje – mówi doktor Rushton. – Wystarczy się przejść ulicami Londynu – ilu znajdziesz łysych pijaków?
Podstępne opakowanie
Zawijanie się w różne rzeczy, które następnie okazują się pułapką, stało się nieprawdopodobnym udziałem pewnego onanisty – jego przypadek opisano w „American Journal of Forensic Medical Pathology” (1985, 6; 2: 151). Według raportu ofiara zmarła, owinąwszy ciało plastikową folią do żywności, wystawiając ze swego kokonu tylko rurkę, przez którą miała oddychać. Mężczyzna najwyraźniej oddawał się masturbacji, kiedy rurka wypadła mu z ust. Próbował przeciąć folię nożem, aby wydostać się z pułapki, ale bez skutku. Znaleziono go uduszonego.
Strach przed rybim zapachem
Czujesz? To ty? Naukowcy z kolegium medycznego St Mary’s Hospital Medical School w Londynie uważają, że kobietom częściej się wydaje, że dziwnie pachną („Lancet” 1995, 345; 869: 1308). Po publikacji artykułu o dziwnych zapachach ludzkich 187 osób próbowało skontaktować się z naukowcami, przyznając się, że sami wydają brzydką woń. Większość z nich miała wrażenie, że śmierdzi rybą. Inni martwili się, że czuć od nich ser, a kilku nawet wierzyło, że unosi się nad nimi smród zepsutego jedzenia.
Kiedy wieści się rozniosły, siedem razy więcej kobiet niż mężczyzn skontaktowało się z redakcją gazety, mówiąc, że czują coś podejrzanego lub „trochę jakby nieprzyjemnego”. Jednak w trakcie dokładniejszego wywiadu przyznały się, że tylko one odczuwają ten zapach – rodzina, przyjaciele i znajomi z pracy nie zauważyli, żeby coś było nie tak.
Naukowcy nazwali opisany wyżej problem zespołem śmierdzącego ciała i twierdzą, że osoby nim dotknięte mogą cierpieć na kakosmię, czyli postrzeganie całkowicie nieszkodliwych zapachów jako odrażających. No chyba że osoby cierpiące na tę dolegliwość są po prostu otoczone przez ludzi wyjątkowo uprzejmych.
Tarcie na starcie
Jeśli nie wykończy cię natrysk na basenie, to miej się na baczności przed zjeżdżalnią. Eksperci z wydziału dermatologii w kolegium medycznym przy Uniwersytecie w Cincinatti donoszą, że poproszono ich o leczenie 29-letniego mężczyzny, który uskarżał się na tajemnicze symetryczne plamy na tyłach łydek. Podrażniona skóra przywodziła na myśl łysienie plackowate.
Po rozmowie z mężczyzną lekarze odkryli, że spędził sporo czasu na zjeżdżalniach w parku wodnym. Stąd właśnie wzięły się spore otarcia na łydkach.
Nasze wyrośnięte wodne dziecko prawdopodobnie nie potrafiło samo dostrzec powiązania – ale przynajmniej umożliwił lekarzom zarejestrowanie pierwszego na świecie przypadku łysienia zjeżdżalnianego, które specjaliści następnie opisali w czasopiśmie chorób skórnych „Cutis” (2001, 67; 5: 399), dołączając rozważne ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem wynikającym z tarcia.
Znany od dawna demon pieniądza ('gorączka złota'?:) czai się u podstaw ogromnej części hipochondrii. Przemysł farmaceutyczny potrzebuje nowych zagrożeń w podobnym stopniu jak my sami. GDYBY WYLECZONO WSZYSTKIE CHOROBY, WZROST TEJ GAłęZI BIZNESU ZATRZYMAłBY SIę, PRZYPRAWIAJąC O MDŁOśCI WSZYSTKICH UDZIAłOWCóW (to wtedy oni by chorowali-przyp.Red in Blue:)
Przemysł farmaceutyczny rozwija się, produkując lekarstwa, choć korporacjom udało się już opanować nowy chwyt polegający na wymyślaniu lekarstw na choroby, których właściwie jeszcze nie ma. Łatwiej przecież nad czymś takim pracować. Dzięki dobrze opłacalnym działom PR zwyczajne stany stają się chorobami, a rzadkie choroby wydają
się coraz powszechniej występować w społeczeństwie).
Cechy, z którymi zmagamy się na co dzień, jak na przykład nieśmiałość, są podnoszone do rangi choroby. Kilka lat temu firma Roche opracowała lekarstwo o nazwie Manerix, mające leczyć fobię społeczną. Pomysł na lek zrodził się po badaniach przeprowadzonych przez koncern, które wykazały, że cierpi na nią milion Australijczyków. Jednak firma miała kłopoty ze znalezieniem wystarczająco dużej grupy pacjentów do testów klinicznych. Teraz fobia społeczna jest jednym z powszechnie znanych zaburzeń. Firma Pfizer wprowadziła na amerykański rynek specyfik o nazwie Zoloft-lekarstwo na zespół niepokoju społecznego. Taak...
Rozwój nowych technologii napędza potrzebę zdobywania koszmarnych informacji dotyczących chorób. Zdrowie jest w tej chwili drugim najpopularniejszym tematem wyszukiwanym w Internecie-ustępuje miejsca tylko pornografii. Lekarze nazywają to zjawisko cyberchondrią. Polega ono na tym, że ludzie odczuwający nieznaczny dyskomfort w życiu codziennym szukają w Google danych objawów i zaczynają się sami wpędzać w coraz to nowe choroby. Według informacji zamieszczanych na stronach internetowych niestrawność może oznaczać raka żołądka, bóle głowy zwiastują guza mózgu, a uczucie odrętwienia to z pewnością objaw stwardnienia rozsianego."
(...)
"Współwinowajcami napędzania współczesnej hipochondrii są wreszcie ludzie tacy jak ja,zatrudnieni w przemyśle informacyjnym. Czytelnicy chcą się zapoznać z nowo odkrytymi zagrożeniami dla zdrowia fizycznego i psychicznego, a dziennikarze są gotowi zaspokoić tę potrzebę, z cynicznym brakiem krytycyzmu przepisując wyszukane doniesienia prasowe koncernów farmaceutycznych."
(...)
"Mimo wszystko nie powinniśmy się zadręczać naszą współczesną masową nerwicą. Dodatkowa frustracja mogłaby wśród milionów przewrażliwionych osób ogarniętych obsesją na tle zdrowotnym doprowadzić do epidemii zespołu zaprzeczenia hiperchondrii.
Powinniśmy za to skorzystać z okazji i oddać cześć mistrzostwu ludzkiej kreatywności, którym bez wątpienia jest hipochondria. Ta książka to również hołd złożony ciężkiej pracy-szaleństwu farmaceutów, kreatywności konowałów, pomysłowości badaczy, tchórzliwości dziennikarzy poszukujących sensacji-oraz, rzecz jasna, czysta szalona przyjemność, jaką wszyscy czerpiemy z regularnego czytania takich wiadomości."
(jak oglądanie mniej groźnych wypadków/upadków w programach w stylu "Ukryta kamera")
Chusteczka żalu
Czy na opakowaniach chusteczek do nosa powinno się umieszczać ostrzeżenia? Energiczne dmuchanie nosa może w niektórych przypadkach tworzyć potężne ciśnienie wewnętrzne, które rozsadza oczodół, czyli jamę kostną, w której osadzone jest oko. A to z kolei – jak ostrzegają lekarze – prowadzi do poważnych problemów.
Zbyt silne dmuchanie nosa zasysa powietrze przez pęknięty oczodół do czaszki, gdzie może dojść do odmy. Oznacza to, że powietrze jest uwięzione w tkankach, w których nie powinno go być, mówią lekarze ze Szpitala Miejskiego w Birmingham. W „Journal of Laryngology & Otology” (2003, 117; 2: 141) opisują również przypadek pewnej 20-letniej kobiety, u której przez pęknięty oczodół dostała się taka ilość powietrza, że znalazło się ono nawet w jamie klatki piersiowej, wywołując silny ból.
Nadmierny entuzjazm przy oczyszczaniu nosa, ze względu na możliwe skutki ciśnienia powietrza, może także prowadzić do ślepoty oraz powodować infekcje, ostrzegają w tej samej publikacji (2001, 115; 4: 319) lekarze ze Szpitala Okręgowego w Craigavon w Irlandii Północnej. Na pocieszenie dodają jednak, że pęknięcie zagoi się samoistnie w ciągu mniej więcej dwóch tygodni.
Demencja szczękowa
Być może ryzyko Alzheimera ma coś wspólnego ze stomatologią?
Naukowcy publikujący w „Psychiatric Bulletin” (1992, 16: 227) zbadali 159 pacjentów cierpiących na chorobę Alzheimera i odkryli, że połowa z nich miała sztuczne szczęki – stanowi to większy odsetek niż zwykle wśród ludzi w tym wieku.
Badacze z Instytutu Psychiatrii w Londynie odkryli, że w rodzinach pacjentów ze sztucznymi szczękami występowało wiele przypadków demencji, co ich zdaniem „wskazuje na genetyczną predyspozycję zarówno w kwestii sztucznych zębów, jak i w kwestii demencji”. Powiązanie może jednak mieć więcej wspólnego z zębami niż z genami.
Doktor Alistair Burns oraz członkowie jego zespołu odkryli również przy pomocy skanów mózgu, że istnieje powiązanie między sztuczną szczęką a obumierającymi komórkami mózgowymi w płacie skroniowym. Może to być „wynikiem ograniczonego przeżuwania, co z kolei prowadzi do atrofii układu limbicznego”, jak donosi Burns.
Katar sienny? To jeszcze nic…
Alergie stały się ostatnio bardzo modne. Jednak wygląda na to, że może z nich wyniknąć coś znacznie groźniejszego niż tylko kichanie. Weźmy na przykład Jenny Watt z Richmond w hrabstwie Surrey. Jenny twierdzi, że jest uczulona na prąd.
– Wszystko zaczęło się w 1999 roku, kiedy to dostałam od rodziny lodówkę z zamrażalnikiem. Wkrótce potem zaczęłam odczuwać dziwne objawy. Gdy wchodziłam do kuchni, po kilku minutach kręciło mi się w głowie i miałam huśtawki nastrojów – wybuchałam płaczem i wpadałam w przygnębienie.
Jenny mówi, że zaczęła cierpieć na zespół przewlekłego zmęczenia po grypie, którą przeszła w 1995 roku, a kilka lat później dołączyły dolegliwości związane z układem pokarmowym i uczulenie na chemikalia. Wydawało się już, że sytuacja się ustabilizowała, kiedy nagle pojawiły się nowe objawy. W wywiadzie dla „Independent on Sunday” (2 września 2001) Jenny powiedziała, że nosi magnetyczne wkładki do butów, gotuje na butli gazowej, a stać może tylko w przyćmionym świetle, więc często używa świeczek.
69-letnia Ena Bowles z Tonyrefail w Mid-Glamorgan powiedziała tej samej gazecie, że jest uczulona na chemikalia.
– Cierpię na jedną z najostrzejszych postaci alergii na chemikalia w kraju. Ciągle jestem zmęczona, miewam bóle głowy i nudności. Obok drogerii dostałabym ataku astmy. Jestem uczulona na każdy rodzaj inhalatora, więc w przypadku takiego ataku nie byłoby dla mnie ratunku.
Ena twierdzi, że po serii szczepionek jej stan się poprawił, ale dodaje:
– Wszystko, co dotyka mojej twarzy, musi być zrobione z naturalnych włókien. Gazety też sprawiają kłopot – żeby je czytać, muszę zakładać maseczkę.
79-letnia Joan Stock twierdzi, że jest do tego stopnia uczulona na mikrochipy, że żyje w swego rodzaju pętli czasowej, gdyż nie może korzystać z większości sprzętu elektronicznego, ze środków transportu publicznego ani podróżować nowoczesnymi samochodami. W „The Bath Chronicle” (15 sierpnia 2001) napisano, że Joan w swoim domu w Bristolu ogląda czarno-biały telewizor, a jeździ starym fordem. Silne bóle głowy zaczęły ją nękać dwadzieścia minut po tym, jak do jej biura w 1975 roku wprowadzono elektroniczne maszyny do pisania.
Tony’emu Doherty udało się uniknąć wyroku skazującego w 1986 roku, kiedy to sąd dał wiarę jego twierdzeniu, że jest silnie uczulony na ziemniaki. Rzeczywista siła jego alergii stała się jasna dopiero, kiedy po zjedzeniu dwóch paczek chipsów ziemniaczanych próbował udusić swojego ojca krawatem. Problem ten został zidentyfikowany dopiero podczas rozprawy sądowej. 21-letni mieszkaniec County Antrim został pouczony, by na przyszłość unikać ziemniaków, jak donosi „Courier Mail” (22 września 1986).
Donna Robertson zaś jest uczulona na XXI wiek. 55-letnia gospodyni domowa powiedziała w wywiadzie dla „Glasgow Evening Times” (16 listopada 2002), że stała się więźniem we własnym domu. Na podłogach nie ma żadnych dywanów ani wykładzin, a posadzki pani Robertson trzy razy dziennie przeciera bezzapachowym płynem do czyszczenia. Donna nie może używać perfum – nikt z jej rodziny również nie może niczym pachnieć, jeśli znajduje się w pobliżu pani domu.
Rodzina pani Robertson wystawia dezodoranty i płyny po goleniu przed drzwi wejściowe. Jeśli znajdą się zbyt blisko, Donna odczuwa zmęczenie i bóle w klatce piersiowej, dostaje mdłości lub wymiotuje, a jej oczy zaczynają łzawić. Pani Robertson twierdzi, że cierpi na wieloczynnikową nadwrażliwość chemiczną, dolegliwość, którą po raz pierwszy zaobserwowano w Ameryce. Donna mówi, że zna kogoś, kto również cierpi na ten rodzaj alergii, z tym że reaguje on na resztki betonu na podeszwach butów. Słyszano o kolejnej uczulonej osobie, która zapadła w śpiączkę.
Kreskówkowe szaleństwo
Tajemnicze zmiany w mózgu mogą sprawić, że pogrążysz się w dziwacznym bajkowym świecie, jeśli nagle wystąpi u ciebie zespół pendukularny Lhermitte’a.
W 1922 roku francuski neurolog Jean Lhermitte leczył 72-letnią kobietę, którą nękały dziwaczne halucynacje – widziała w nich zwierzęta, na przykład dziwnie wyglądające kurczaki, ludzi w niespotykanych strojach i bawiące się dzieci. Choć pacjentka zdawała sobie sprawę, że są to zwidy, czasami próbowała ich dotknąć. Gdy zmarła, Lhermitte odkrył prawdopodobną przyczynę omamów: zmiany w śródmózgowiu.
Przypadek ten został opisany przez dwóch neurologów: Anthony’ego Rissera i Franka Powella w 1993 roku podczas 45. Dorocznego Spotkania Amerykańskiej Akademii Neurologii w Nowym Jorku. Lekarze przytoczyli również przypadek pacjentki, która często widywała głowę psa lub kształt ciała zwierzęcia na ścianie swego domu, oraz ciekawą historię pewnego mężczyzny – widywał on na ścianie podobiznę swej babki, jak gdyby wyświetlano mu film z rzutnika. Opisano również chorego, który obserwował poruszającego się potwora-zabawkę – obraz podobno był „wyraźny, kolorowy i całkowicie niegroźny”.
Wśród innych odnotowanych omamów należy wymienić lwy wskakujące przez okno do pokoju, srebrne i złote rybki pływające pod łóżkiem oraz Azjatów spacerujących korytarzem w szeregu z rękami złożonymi jak do modlitwy.
Wygląda na to, że największym problemem osób cierpiących na to zaburzenie jest prawidłowa wymowa nazwy dolegliwości. Okazało się, że prawie wszyscy pacjenci uznali swój stan za raczej zabawny.
Mowa ciała na pogotowiu
Chcesz, żeby cię natychmiast zbadano na izbie przyjęć? Nie zakładaj nogi na nogę, radzi Micha Rapaport oraz jego współpracownicy z Centrum Medycznego Assaf Harofeb w Zerifin w Izraelu („Lancet”, 1995, 345; 8956: 1060).
Naukowcy mówią, że ich doświadczenie w pracy na izbach przyjęć nauczyło ich, że kiedy pacjent przybywa na noszach ze skrzyżowanymi kończynami – jak na przykład założone na siebie kostki, ręce splecione na karku lub dłonie złożone na brzuchu – „to prawdopodobnie jego stan nie jest zbyt poważny, więc jest mnóstwo czasu na badania i obserwacje”. Jeśli usiądziesz z prostymi nogami, lekarz przyjmie cię o wiele szybciej.
O mały włos
Mężczyźni, którzy wcześnie łysieją, nie powinni się martwić uciekającą młodością, lecz raczej zwiększonym ryzykiem ataku serca.
Długotrwałe badanie przeprowadzone wśród mężczyzn we Framingham w stanie Massachusetts dowiodło, że faceci, u których pojawia się łysina niczym mnisia tonsura – kiedy włosy wychodzą na czubku głowy oraz nad linią czoła – są bardziej narażeni na problemy z sercem przed 55. rokiem życia.
Naukowcy podejrzewają, że może to być związane z poziomem dihydrotestosteronu, czyli DHT („Journal of the American Medical Association” 1993, 269; 8: 1035). Ludzie z wysokim poziomem receptorów DHT w skórze głowy zwykle wcześnie łysieją. Dihydrotestosteron występuje również w innych organach, między innymi w sercu i wątrobie, gdzie może także powodować problemy, jeśli receptory ulegną zbytniemu pobudzeniu. Naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie mówią, że mężczyźni, którzy tracą włosy na czubku głowy i nad linią czoła przed 55. rokiem życia, są szczególnie narażeni na problemy zdrowotne.
Zawsze można próbować zapobiec kłopotom, pijąc do nieprzytomności (darmowa porada prawnika – lepiej nie!). Dr Hugh Rushton, członek Brytyjskiego Instytutu Trychologii oraz autorytet w temacie utraty włosów, twierdzi, że upijanie się chroni przez łysieniem. Osoby, które spożywają dużo alkoholu, mają już tak zniszczone wątroby, że organ nie da rady prawidłowo przetwarzać testosteronu, który jest przyczyną zarówno łysienia, jak i problemów z sercem.
– Jeśli zmusisz kogoś, żeby pił spore ilości alkoholu, najprawdopodobniej nie wyłysieje – mówi doktor Rushton. – Wystarczy się przejść ulicami Londynu – ilu znajdziesz łysych pijaków?
Podstępne opakowanie
Zawijanie się w różne rzeczy, które następnie okazują się pułapką, stało się nieprawdopodobnym udziałem pewnego onanisty – jego przypadek opisano w „American Journal of Forensic Medical Pathology” (1985, 6; 2: 151). Według raportu ofiara zmarła, owinąwszy ciało plastikową folią do żywności, wystawiając ze swego kokonu tylko rurkę, przez którą miała oddychać. Mężczyzna najwyraźniej oddawał się masturbacji, kiedy rurka wypadła mu z ust. Próbował przeciąć folię nożem, aby wydostać się z pułapki, ale bez skutku. Znaleziono go uduszonego.
Strach przed rybim zapachem
Czujesz? To ty? Naukowcy z kolegium medycznego St Mary’s Hospital Medical School w Londynie uważają, że kobietom częściej się wydaje, że dziwnie pachną („Lancet” 1995, 345; 869: 1308). Po publikacji artykułu o dziwnych zapachach ludzkich 187 osób próbowało skontaktować się z naukowcami, przyznając się, że sami wydają brzydką woń. Większość z nich miała wrażenie, że śmierdzi rybą. Inni martwili się, że czuć od nich ser, a kilku nawet wierzyło, że unosi się nad nimi smród zepsutego jedzenia.
Kiedy wieści się rozniosły, siedem razy więcej kobiet niż mężczyzn skontaktowało się z redakcją gazety, mówiąc, że czują coś podejrzanego lub „trochę jakby nieprzyjemnego”. Jednak w trakcie dokładniejszego wywiadu przyznały się, że tylko one odczuwają ten zapach – rodzina, przyjaciele i znajomi z pracy nie zauważyli, żeby coś było nie tak.
Naukowcy nazwali opisany wyżej problem zespołem śmierdzącego ciała i twierdzą, że osoby nim dotknięte mogą cierpieć na kakosmię, czyli postrzeganie całkowicie nieszkodliwych zapachów jako odrażających. No chyba że osoby cierpiące na tę dolegliwość są po prostu otoczone przez ludzi wyjątkowo uprzejmych.
Tarcie na starcie
Jeśli nie wykończy cię natrysk na basenie, to miej się na baczności przed zjeżdżalnią. Eksperci z wydziału dermatologii w kolegium medycznym przy Uniwersytecie w Cincinatti donoszą, że poproszono ich o leczenie 29-letniego mężczyzny, który uskarżał się na tajemnicze symetryczne plamy na tyłach łydek. Podrażniona skóra przywodziła na myśl łysienie plackowate.
Po rozmowie z mężczyzną lekarze odkryli, że spędził sporo czasu na zjeżdżalniach w parku wodnym. Stąd właśnie wzięły się spore otarcia na łydkach.
Nasze wyrośnięte wodne dziecko prawdopodobnie nie potrafiło samo dostrzec powiązania – ale przynajmniej umożliwił lekarzom zarejestrowanie pierwszego na świecie przypadku łysienia zjeżdżalnianego, które specjaliści następnie opisali w czasopiśmie chorób skórnych „Cutis” (2001, 67; 5: 399), dołączając rozważne ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem wynikającym z tarcia.
wtorek, 16 marca 2010
Z genialnej książki pt."Podręcznik Hipochondryka" (John Naish)
Książkę dostałam od Grażyny Dobroń z radiowej trójki, jak się dodzwoniłam do jej programu "Instrukcja obsługi człowieka", w którym była akurat dyskusja między lekarzem-psychoterapeutą a nią o tej książce... Napisał ją angielski dziennikarz, który przez dziesięć lat pisał artykuły nt.zdrowia do londyńskiego czasopisma i prenumerował większość dostępnych pism lekarskich, które przeglądał i wyciągał wnioski... Nie każdy wyciąga, nawet jak przegląda, więc warto się temu przyjrzeć:
Ze wstępu:
"Wymyślmy nową chorobę. Nazwiemy ją zespołem współczesnej hipochondrii. Objawy? Dławiący niepokój o własne zdrowie, fascynacja nowymi chorobami, gotowość do trwonienia pieniędzy na kosztowne terapie, nadużywanie słów takich jak 'odżywczy' i 'samopoczucie'. Czynniki ryzyka: życie w kraju o wysokim poziomie zamożności oraz BRAK INNYCH POWAŻNIEJSZYCH PROBLEMÓW. W ten sposób udało nam się opisać ZWH, nową, niepokojącą chorobę cywilizacyjną. Proste, prawda?"
(...)
"Dzisiejszy, wysoce rozwinięty świat jest bezpieczniejszy niż kiedykolwiek przedtem, ale cały czas pojawiają się nowe "choroby", by lekarze, terapeuci i koncerny farmaceutyczne nie mogli narzekać na nudę"
(...)
"Na Zachodzie zarejestrowano spadek liczby śmiertelnych chorób oraz wzrost niespotykanych przedtem diagnoz"
(Na Zachodzie bez zmian?:) Niby zawsze byliśmy w Europie, ale teraz jakby bardziej- zmieniamy orientację czaso-przestrzenną???????)
"Wielu lekarzy martwi się tendencją do przepisywania coraz większej ilości leków i kuracji na coraz to inne choroby. "British Medical Journal" w kwietniu 2002 roku przeprowadził wśród lekarzy ankietę dotyczącą 'pseudochorób', które obecnie uznaje się za schorzenia wymagające pomocy medycznej. Na pierwszym miejscu znalazło się starzenie, dalej uplasowały się: praca, znudzenie i wory pod oczami. Wśród pozostałych dolegliwości wyróżnić można między innymi: łysienie, brzydotę, zmianę sfery czasowej, niski wzrost, obgryzanie paznokci, nieświeży oddech, bezsenność i nadmierne owłosienie."
Dodam do tego to, co spisałam z księgi ICD-10 (czyli Międzynarodowej klasyfikacji Chorób) wraz z kodami (każdego można zakodować w taki kod, na serio:))
R53-złe samopoczucie, zmęczenie (mogę to sobie na przykład sama właśnie rozpoznać:))
R49-zaburzenia głosu (trzeba iść do kogoś, kto go słyszał wcześniej, bo inaczej się może nie skapnąć, na przykład Michał Bajor, Andrzej Poniedzielski, Renata Przemyk lub Prince czy Jean Reno, którego głos jest cudownie inny w "Leonie zawodowcu" a inny w "Wielkim błękicie" a jak on brzmiałby w Poradni Zdrowego Głosu i czy w ogóle chciałby ze mną gadać??? A ja i tak najbardziej lubię głos Piotra Kaczkowskiego z trójkowego 'MiniMaxu' i cała idea tego tytułu: MINIMUM SłOW, MAXIMUM MUZYKI do mnie ogólnie przemawia:)) no i może właśnie chodzi o to, żeby sobie nie strzępić języka niepotrzebnie, to się głos oszczędza i nie będzie zaburzeń!:)
R54 Starość
(hmm... jak by tu tego uniknąć??? Może się wystrzelić w kosmos, bo zgodnie z teorią względności Einsteina, jak się bardzo szybko poruszamy, to czas płynie wolniej, a ponieważ mierzymy go tylko na ziemi, to gdybyśmy się tak wcześniej ewakuowali, to można by było temu zapobiec... prewencja pierwotna starzenia: umrzeć młodo, należy strasznie dużo pracować i okropnie się wszystkim martwić oraz bez przerwy stresować i denerwować i ogólnie być ze wszystkiego niezadowolonym i z siebie najbardziej oraz do siebie mieć pełno pretensji i do innych dla równowagi też i potem dużo pić i palić, żeby o tym na chwilę zapomnieć i jeździć bardzo szybko samochodem, zwłaszcza po spożyciu, bo wtedy ma się odwagę jeździć jeszcze szybciej i wówczas jest szansa, że nawet w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym nam nie już zaszkodzą, nikt nam już więcej nie zaszkodzi, możemy być spokojni)
X52 Przedłuzone przebywanie w stanie nieważkości
(no i wyżej wymieniona rada też nie zadziała, nie uciekniemy, STĄD NIE MA UCIECZKI:)))
R62 Brak oczekiwanego prawidłowego rozwoju fizjologicznego
(Ach, ta presja zawsze wygórowanych oczekiwań otoczenia... próba sprostania temu... zawsze kończy się fiaskiem... Fiasko jest strasznie fajnym słowem, Stanisław Lem opatrzył tym słowem tytuł swojej ostatniej powieści, z której wynika, że jak myślimy, że się porozumiemy z 'Obcym' w kosmosie, to głupio myślimy, mi tam trudno się dogadać z sąsiadami i mam nadzieję, że nikt z innej planety nie będzie nigdy tak wścibski:)
R00 Zaburzenia 'bicia' serca
(hmm-przychodzi mi do głowy tylko piosenka Andrzeja Zauchy: "Byłaś serca biciem... wiosną, zimą, życiem... Marzeń moich echem... Winem, wiatrem, śmiechem" i ja to tylko tak rozumiem:)
R41 inne oznaki i objawy chorobowe dotyczące funkcji poznawania i świadomości
R44 inne oznaki i objawy chorobowe dotyczące odczuwania i spostrzegania
R45 objawy i oznaki chorobowe dotyczące stanu emocjonalnego
R46 stany i objawy chorobowe dotyczące powierzchowności i zachowania
F61 zaburzenia osobowości mieszane i inne
(osobowość kształtuje się również pod wpływem takich 'rozpoznań' a poza tym kształtuje się całe życie i być może przy pewnym wysiłku intelektualnym możliwe byłoby to, o czym śpiewa Turnau: "natężenie świadomości w zmianie swej osobowości, od młodości do starości, coraz łatwiej, coraz prościej..." bo ja wiem?:)
F64 zaburzenia identyfikacji płciowej
(kiedy się zidentyfikowaliście? a może jednak nie? to wszystko przez filmy Pedro Almodovara, tam jest za dużo czerwonego, wyraźnie za dużo czerwonego:))) a czerwony jak wiadomo nie działa na byki, bo one widzą czarno-biało, tylko na torreadorów!:)
F65 zaburzenia preferencji seksualnych
(czy świat nie byłby łagodniejszy, gdyby księża i zakonnice rozładowywaliby sobie nawzajem to napięcie... ach, kto jeszcze lubi Freuda??? przecież on był genialny:))
R69 zaburzenia osobowości i zachowania u dorosłych, nieokreślone
(i jak tu się określić, żeby to było spostrzegane jako 'normalne', może się w ogóle nie określać?:))
R94 Zaburzenia funkcjonowania społecznego rozpoczynające się zwykle w dzieciństwie lub w wieku młodzieńczym
(to dla równowagi, żeby nie było, że tylko 'starość' jest tu problemem, 'młodość' też ma swoje prawa do własnych chorób i rozpoznań, to jest właśnie sprawiedliwość społeczna jak w 'Utopii' albo RÓWNOŚĆ jak w hasłach rewolucji francuskiej)
W05 upadek z fotela bujanego
W19 nieokreślony upadek (dgn. post mortem: IKAR:)
W56 kontakt ze zwierzęciem morskim (uwaga wszystkie Rusałki!!!:)
W43 narażenie na działanie wibracji
(to już prenatalnie niektórych traktują ultradźwiękami, infradźwięki są wszędzie, fale radiowe, fale radiowe mogą nam odkształcić mózg przez ukierunkowanie naszych myśli w niepożądane strony... nie wiem, które są pożądane, ale tak sobie wyobrażam, że nie przewiduję tego, co mi powie radio, jak je włączam,a nie wszystko mi się podoba, jednak podejmuję to ryzyko, bo lubię tych ludzi, co tam pracują:))
X50 Przemęczenie i przetrenowanie powtarzanymi ruchami (źródło: praca w fabryce, praca w korporacji, praca przy komputerze, praca w transporcie...)
X51 Podróż i ruch
(Przysłowiowy 'ruch to zdrowie' jest aktualnie passe...)
Y06 Zaniedbanie i porzucenie
Y07 inne nieprawidłowe traktowanie
(Takie niewłaściwe potraktowanie może powodować "Cierpienia młodego Wertera" ale kto by się tam cofał do Goethego-wszak żyjemy 'tu i teraz' nooo praawie:) jeśli nie żyjemy 'tam i kiedy indziej' i tam zawsze jest lepiej cholera;)
Y35 Interwencja prawna
(bo prawnicy tacy są!:)))
Y95 Warunki szpitalne
(dobra, no więc to nie są warunki ani naturalne ani komfortowe nie powinny być, żeby nikomu się nie chciało zostać dłużej, bo się okazuje, że jest lepiej niż w domu... a nieraz tak bywa, tak bywa...)
W98 Warunki związane z trybem życia
(sam wybierz swój tryb, mamy takie: oznajmujący, przypuszczający, rozkazujący:)
być może do wyboru trybu potrzebujemy sprzyjających warunków otoczenia? Nooo, to jak nie ma sprzyjających warunków, to należy zmienić otoczenie a tryb sam się zmieni:)
W81 ograniczenie przestrzeni lub wpadnięcie w środowiska o obniżonej zawartości tlenu (uwaga na wpadanie do zatłoczonych autobusów, samochodów stojących w korku oraz zadymionych dyskotek, a przynajmniej nie za długo...:)
W92 Narażenie na nadmierne ciepło wytworzone przez człowieka
(nie przylepiać się do nikogo na zbyt długo, żeby mu nie zaszkodzić:))
X11 kontakt z gorącą wodą z kranu (można oskarżyć firmę o nieuprzedzenie o tym narażeniu na powikłania zdrowotne, czysty zysk!:)
X32 Narażenie na światło słoneczne
(dlatego prewencyjnie jednak warto zrobić smog i zwiększyć emisję gazów cieplarnianych, przez taką warstwę ochronną będziemy trochę mniej 'narażeni' na 'porażenie' i trzeba by było jak najszybciej załatać dziurę ozonową, niech ktoś się tym zajmie:)
I już ostatnie moje ulubione uniwersalne rozpoznanie:
X57 NIEOKREŚLONY NIEDOBÓR
cdn.
Ze wstępu:
"Wymyślmy nową chorobę. Nazwiemy ją zespołem współczesnej hipochondrii. Objawy? Dławiący niepokój o własne zdrowie, fascynacja nowymi chorobami, gotowość do trwonienia pieniędzy na kosztowne terapie, nadużywanie słów takich jak 'odżywczy' i 'samopoczucie'. Czynniki ryzyka: życie w kraju o wysokim poziomie zamożności oraz BRAK INNYCH POWAŻNIEJSZYCH PROBLEMÓW. W ten sposób udało nam się opisać ZWH, nową, niepokojącą chorobę cywilizacyjną. Proste, prawda?"
(...)
"Dzisiejszy, wysoce rozwinięty świat jest bezpieczniejszy niż kiedykolwiek przedtem, ale cały czas pojawiają się nowe "choroby", by lekarze, terapeuci i koncerny farmaceutyczne nie mogli narzekać na nudę"
(...)
"Na Zachodzie zarejestrowano spadek liczby śmiertelnych chorób oraz wzrost niespotykanych przedtem diagnoz"
(Na Zachodzie bez zmian?:) Niby zawsze byliśmy w Europie, ale teraz jakby bardziej- zmieniamy orientację czaso-przestrzenną???????)
"Wielu lekarzy martwi się tendencją do przepisywania coraz większej ilości leków i kuracji na coraz to inne choroby. "British Medical Journal" w kwietniu 2002 roku przeprowadził wśród lekarzy ankietę dotyczącą 'pseudochorób', które obecnie uznaje się za schorzenia wymagające pomocy medycznej. Na pierwszym miejscu znalazło się starzenie, dalej uplasowały się: praca, znudzenie i wory pod oczami. Wśród pozostałych dolegliwości wyróżnić można między innymi: łysienie, brzydotę, zmianę sfery czasowej, niski wzrost, obgryzanie paznokci, nieświeży oddech, bezsenność i nadmierne owłosienie."
Dodam do tego to, co spisałam z księgi ICD-10 (czyli Międzynarodowej klasyfikacji Chorób) wraz z kodami (każdego można zakodować w taki kod, na serio:))
R53-złe samopoczucie, zmęczenie (mogę to sobie na przykład sama właśnie rozpoznać:))
R49-zaburzenia głosu (trzeba iść do kogoś, kto go słyszał wcześniej, bo inaczej się może nie skapnąć, na przykład Michał Bajor, Andrzej Poniedzielski, Renata Przemyk lub Prince czy Jean Reno, którego głos jest cudownie inny w "Leonie zawodowcu" a inny w "Wielkim błękicie" a jak on brzmiałby w Poradni Zdrowego Głosu i czy w ogóle chciałby ze mną gadać??? A ja i tak najbardziej lubię głos Piotra Kaczkowskiego z trójkowego 'MiniMaxu' i cała idea tego tytułu: MINIMUM SłOW, MAXIMUM MUZYKI do mnie ogólnie przemawia:)) no i może właśnie chodzi o to, żeby sobie nie strzępić języka niepotrzebnie, to się głos oszczędza i nie będzie zaburzeń!:)
R54 Starość
(hmm... jak by tu tego uniknąć??? Może się wystrzelić w kosmos, bo zgodnie z teorią względności Einsteina, jak się bardzo szybko poruszamy, to czas płynie wolniej, a ponieważ mierzymy go tylko na ziemi, to gdybyśmy się tak wcześniej ewakuowali, to można by było temu zapobiec... prewencja pierwotna starzenia: umrzeć młodo, należy strasznie dużo pracować i okropnie się wszystkim martwić oraz bez przerwy stresować i denerwować i ogólnie być ze wszystkiego niezadowolonym i z siebie najbardziej oraz do siebie mieć pełno pretensji i do innych dla równowagi też i potem dużo pić i palić, żeby o tym na chwilę zapomnieć i jeździć bardzo szybko samochodem, zwłaszcza po spożyciu, bo wtedy ma się odwagę jeździć jeszcze szybciej i wówczas jest szansa, że nawet w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym nam nie już zaszkodzą, nikt nam już więcej nie zaszkodzi, możemy być spokojni)
X52 Przedłuzone przebywanie w stanie nieważkości
(no i wyżej wymieniona rada też nie zadziała, nie uciekniemy, STĄD NIE MA UCIECZKI:)))
R62 Brak oczekiwanego prawidłowego rozwoju fizjologicznego
(Ach, ta presja zawsze wygórowanych oczekiwań otoczenia... próba sprostania temu... zawsze kończy się fiaskiem... Fiasko jest strasznie fajnym słowem, Stanisław Lem opatrzył tym słowem tytuł swojej ostatniej powieści, z której wynika, że jak myślimy, że się porozumiemy z 'Obcym' w kosmosie, to głupio myślimy, mi tam trudno się dogadać z sąsiadami i mam nadzieję, że nikt z innej planety nie będzie nigdy tak wścibski:)
R00 Zaburzenia 'bicia' serca
(hmm-przychodzi mi do głowy tylko piosenka Andrzeja Zauchy: "Byłaś serca biciem... wiosną, zimą, życiem... Marzeń moich echem... Winem, wiatrem, śmiechem" i ja to tylko tak rozumiem:)
R41 inne oznaki i objawy chorobowe dotyczące funkcji poznawania i świadomości
R44 inne oznaki i objawy chorobowe dotyczące odczuwania i spostrzegania
R45 objawy i oznaki chorobowe dotyczące stanu emocjonalnego
R46 stany i objawy chorobowe dotyczące powierzchowności i zachowania
F61 zaburzenia osobowości mieszane i inne
(osobowość kształtuje się również pod wpływem takich 'rozpoznań' a poza tym kształtuje się całe życie i być może przy pewnym wysiłku intelektualnym możliwe byłoby to, o czym śpiewa Turnau: "natężenie świadomości w zmianie swej osobowości, od młodości do starości, coraz łatwiej, coraz prościej..." bo ja wiem?:)
F64 zaburzenia identyfikacji płciowej
(kiedy się zidentyfikowaliście? a może jednak nie? to wszystko przez filmy Pedro Almodovara, tam jest za dużo czerwonego, wyraźnie za dużo czerwonego:))) a czerwony jak wiadomo nie działa na byki, bo one widzą czarno-biało, tylko na torreadorów!:)
F65 zaburzenia preferencji seksualnych
(czy świat nie byłby łagodniejszy, gdyby księża i zakonnice rozładowywaliby sobie nawzajem to napięcie... ach, kto jeszcze lubi Freuda??? przecież on był genialny:))
R69 zaburzenia osobowości i zachowania u dorosłych, nieokreślone
(i jak tu się określić, żeby to było spostrzegane jako 'normalne', może się w ogóle nie określać?:))
R94 Zaburzenia funkcjonowania społecznego rozpoczynające się zwykle w dzieciństwie lub w wieku młodzieńczym
(to dla równowagi, żeby nie było, że tylko 'starość' jest tu problemem, 'młodość' też ma swoje prawa do własnych chorób i rozpoznań, to jest właśnie sprawiedliwość społeczna jak w 'Utopii' albo RÓWNOŚĆ jak w hasłach rewolucji francuskiej)
W05 upadek z fotela bujanego
W19 nieokreślony upadek (dgn. post mortem: IKAR:)
W56 kontakt ze zwierzęciem morskim (uwaga wszystkie Rusałki!!!:)
W43 narażenie na działanie wibracji
(to już prenatalnie niektórych traktują ultradźwiękami, infradźwięki są wszędzie, fale radiowe, fale radiowe mogą nam odkształcić mózg przez ukierunkowanie naszych myśli w niepożądane strony... nie wiem, które są pożądane, ale tak sobie wyobrażam, że nie przewiduję tego, co mi powie radio, jak je włączam,a nie wszystko mi się podoba, jednak podejmuję to ryzyko, bo lubię tych ludzi, co tam pracują:))
X50 Przemęczenie i przetrenowanie powtarzanymi ruchami (źródło: praca w fabryce, praca w korporacji, praca przy komputerze, praca w transporcie...)
X51 Podróż i ruch
(Przysłowiowy 'ruch to zdrowie' jest aktualnie passe...)
Y06 Zaniedbanie i porzucenie
Y07 inne nieprawidłowe traktowanie
(Takie niewłaściwe potraktowanie może powodować "Cierpienia młodego Wertera" ale kto by się tam cofał do Goethego-wszak żyjemy 'tu i teraz' nooo praawie:) jeśli nie żyjemy 'tam i kiedy indziej' i tam zawsze jest lepiej cholera;)
Y35 Interwencja prawna
(bo prawnicy tacy są!:)))
Y95 Warunki szpitalne
(dobra, no więc to nie są warunki ani naturalne ani komfortowe nie powinny być, żeby nikomu się nie chciało zostać dłużej, bo się okazuje, że jest lepiej niż w domu... a nieraz tak bywa, tak bywa...)
W98 Warunki związane z trybem życia
(sam wybierz swój tryb, mamy takie: oznajmujący, przypuszczający, rozkazujący:)
być może do wyboru trybu potrzebujemy sprzyjających warunków otoczenia? Nooo, to jak nie ma sprzyjających warunków, to należy zmienić otoczenie a tryb sam się zmieni:)
W81 ograniczenie przestrzeni lub wpadnięcie w środowiska o obniżonej zawartości tlenu (uwaga na wpadanie do zatłoczonych autobusów, samochodów stojących w korku oraz zadymionych dyskotek, a przynajmniej nie za długo...:)
W92 Narażenie na nadmierne ciepło wytworzone przez człowieka
(nie przylepiać się do nikogo na zbyt długo, żeby mu nie zaszkodzić:))
X11 kontakt z gorącą wodą z kranu (można oskarżyć firmę o nieuprzedzenie o tym narażeniu na powikłania zdrowotne, czysty zysk!:)
X32 Narażenie na światło słoneczne
(dlatego prewencyjnie jednak warto zrobić smog i zwiększyć emisję gazów cieplarnianych, przez taką warstwę ochronną będziemy trochę mniej 'narażeni' na 'porażenie' i trzeba by było jak najszybciej załatać dziurę ozonową, niech ktoś się tym zajmie:)
I już ostatnie moje ulubione uniwersalne rozpoznanie:
X57 NIEOKREŚLONY NIEDOBÓR
cdn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
