piątek, 19 marca 2010

"CHORY MĄŻ"-Stefania Grodzieńska:) kontra medialna paranoja pt."MIĘDZYPLANETARNA EPIDEMIA GRYPY TUDZIEŻ LEKOOPORNEJ GRUŹLICY"

ON: Wiesz, jakoś nie bardzo się czuję.
ONA: Co ci jest?
ON: Nie wiem. Źle się czuję.
ONA: Ale co czujesz?
ON: Boli mnie.
ONA: Co cię boli?
ON: Wszystko. Na pewno mam gorączkę.
ONA: To zmierz. Masz termometr. Głowa cię boli?
ON: Nie.
ONA: Gardło?
ON: Nie.
ONA: Brzuch?
ON: Nie.
ONA: No, to co cię boli?
ON: Wszystko. Na pewno mam trzydzieści osiem. (Mierzy gorączkę pojękując).
ONA: Pokaż termometr. Trzydzieści sześć i osiem.
ON: A widzisz? Czułem, że mam gorączkę.
ONA: Trzydzieści sześć i osiem to nie jest gorączka.
ON: U mnie to jest wysoka gorączka. Ja mam zawsze trzydzieści sześć i sześć. Fatalnie się czuję.
ONA: Pewnie masz katar.
ON: Tak. Możliwe. Na pewno mam katar. Nawet mi w nosie kręci. Ładna historia. Czułem, że się rozchoruję.
ONA: Nic ci nie będzie. Z kataru się nie umiera.
ON: Dziękuję ci za tę informację. Wiem, że się nie umiera. Ale przyznasz, że katar może być sygnałem, że coś się kluje. Ładny gips. W przyszłym tygodniu miałem pojechać służbowo do Warszawy i teraz kto za mnie pojedzie?
ONA: W przyszłym tygodniu sam pojedziesz. Sto razy ci przejdzie.
ON: Może przejdzie, może nie przejdzie. Z katarem nigdy nic nie wiadomo. Może by się jednak poradzić lekarza?
ONA: Po co ci lekarz na katar?
ON: Jak się zaniedba katar, to można dostać i zapalenia płuc. Kto wie, czy mi się już nie zaczyna. Czuję, że mi rzęzi. O, posłuchaj. (Rzęzi).
ONA: Przestań sobie wmawiać. Przy zapaleniu płuc ma się wysoką gorączkę.
ON: Przecież mam gorączkę. Zresztą teraz mam już wyższą. Daj termometr.
ONA: Dopiero co mierzyłeś.
ON: Ale czuję, że mi podskoczyła. Daj. (Mierzy gorączkę, jęcząc).
ONA: Pokaż. Trzydzieści sześć i osiem. Nic ci nie podskoczyło.
ON: To jeszcze gorzej. Organizm przestał walczyć.
ONA: Nie bądź hipochondrykiem. Prześpij się.
ON: Daj mi zimny okład na głowę.
ONA: Boli cię głowa?
ON: Jeszcze nie, ale zaraz będzie bolała. Daj okład.
ONA: (Daje okład).
ON: Daj mi aspirynę. Nie mogę łykać. (Łyka). Nie mogę odchrząknąć. (Chrząka). Nie mogę oddychać. (Oddycha). Ach! Ach!
ONA: Co się stało?
ON: Jest gorzej niż myślałem. Zimny pot mi ścieka z czoła.
ONA: To woda z okładu.
ON: Zabierz ten okład. Przy zapaleniu płuc nie daje się zimnych okładów. Ach, jak ja się źle czuję! Daj mi coś.
ONA: Co ci dać?
ON: Cokolwiek, tylko żeby pomogło.
ONA: Przestań nudzić. Tyle gadania z powodu kataru.
ON: Nawet nie ma kto podać mi szklanki wody. Można umrzeć w tym domu bez żadnego ratunku. Jak myślisz, czy szkarlatyna u dorosłego człowieka jest zawsze śmiertelna? Szkarlatyna zaczyna się od kataru. Wolałbym nie iść do szpitala.
ONA: Oszalałeś? Z katarem do szpitala?
ON: Tak. Dla ciebie to wszystko jest katar. Boże, jak mnie trzęsie! Mam większą gorączkę. Czekaj, zmierzę. (Mierzy, jęcząc).
ONA: Pokaż. Trzydzieści sześć i siedem.
ON: Co?! Ile?! Przed chwilą było sześć i osiem. Temperatura zaczyna skakać. Na wszelki wypadek postaraj się o penicylinę. Berdzikowskiego uratowali penicyliną.
ONA: Przestań się wygłupiać. Masz katar i wyprawiasz takie hece. Nie ma nic gorszego niż chory mężczyzna.
ON; Widzisz? Sama mówisz, że jestem chory. Bardzo po mnie widać? Czy tak źle wyglądam?
ONA: Tak. Okropnie. Jesteś strasznie zmieniony.
ON: Naprawdę? I myślisz, że jestem poważnie chory?
ONA: Trudno, powiem ci prawdę. Beznadziejnie.
ON: Ale przecież mówiłaś, że mam tylko katar...
ONA: Od kataru zaczynają się najgorsze choroby.
ON: Jakie choroby?
ONA: Wszystkie. Ślepa kiszka. Zapalenie mózgu. Złamanie nogi.
ON: Od kataru?...
ONA: Zawsze.
ON: Jesteś pewna, że mam katar?
ONA: Przecież sam mówisz.
ON: Ja? Kto pierwszy powiedział, że mam katar? Wcale nie jestem pewien, czy mam katar.
ONA: No to co ci jest?
ON: Mnie? A kto ci powiedział, że coś mi jest?
ONA: Mówiłeś, że źle się czujesz.
ON: No to co? Raz się czuję lepiej, raz gorzej. Normalnie, jak każdy. A ty mi od razu wmawiasz chorobę.

:)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SKOMENTUJ PROSZĘ!:)