środa, 28 kwietnia 2010

za-rządza-nie CZASEM a czasem CZAS NA ŻĄDANIE

nie piszę już wiele z pewnej arcyważnej przyczyny:
NIE CHCE MI SIĘ:)))
to pewnie nieladnie z mojej strony...
Ale trudno temu uczuciu zaprzeczyć, a ja próbuję szczerze;))
Jest za wiele wiosny w powietrzu i czuć przedsmak lata...
I nagle można biegać, jeździć na rolkach, rowerze, chodzić na dlugie spacery i wdychać estry kwitnących kwiatów nadrzewnych i naziemnych bez strachu przed katarem siennym (katar sienny jest naturalnie psychogenny i zdrowy-dziala jak tabaka: sluży oczyszczeniu nosa i wywolaniu odruchu kichania)
Wspolczesni przeintelektualizowani homo zbyt sapiens chcą sobie jednak wszystko hamować...
Hamują odruchowy kaszel, kichanie, smiech i placz, niektorzy wyladowuja to potem w krzyku, a niektorzy nawet tego nie potrafia i nie podskocza spontanicznie na zadna wiadomosc ani z radosci ani ze zlosci, poniewaz juz tego nie potrafia...
Mogliby jakos pocwiczyc, pocwiczyc wyrazanie afektu czyli jakas afektu ekspresje, nawet gdyby to sie na poczatku wydawalo dziwne, poniewaz brak afektu swiadczy o smierci emocjonalnej.
To gorsze niz smierc kliniczna.
Ze smierci klinicznej mozna nie wyjsc lub wyjsc przy udziale innych wykwalifikowanych homo sapiens...
Ze smierci emocjonalnej mozna nigdy nie wyjsc, bo sie jej NIE ODCZUWA
Wszyscy dookola czuja-a umarly nie
I nikt go nie zreanimuje, zaden psychiatra, psycholog, bioenergoterapeuta ani nauczyciel duchowy, szaman (chyba że się podzieli napojami odurzającymi;))
Tacy ludzie z marmuru czy ludzie z żelaza czy ludzie z kamienia chodzą po ziemi i nic ich nie rusza-to może być oglądane z zewnątrz-ale z wewnątrz czlowieka może oglądnąć czasami chirurg a niekiedy patomorfolog, no trochę okulista, laryngolog i ginekolog... Ale co oni tam widzą...
Oglądany z zewnątrz czlowiek z marmuru jest jak posąg, nic go nie cieszy i nie smieszy do rozpuku, nic go nie denerwuje i nie zlosci, nigdy nie przeklina, nigdy nie wybucha smiechem, nie rozplakuje się ze zlosci, nic go nie wzrusza do lez...
Co musialoby się stać???
Czyli że już się wszystko przeżylo i już nic nie trzeba przeżywać, bo nic już nie dziwi?
Nic nie zachwyca, nie przeraża, nie podnieca???
Coraz mniej ludzi się czymkolwiek podnieca...
Chyba że to jest supernowy model samochodu, komórki lub kremu przeciwzmarszczkowego.
Afekt wyreżyserowany przez reklamy...
Może można jakos zareklamować 'życie' nie jako 'smiertelna chorobe przenoszona droga plciowa' ani jako 'kare za grzechy' ani jako 'przymusowa gre na scenie w takt wybijany przez innych' nie jako 'scenariusz gotowy bo napisany'...
Jestem tym zmęczona...
Udziela mi się atmosfera...
Klimat ogólnego odrętwienia od którego uciekam, ale wciąż po cos wracam...
Nieustannie mieszane uczucia...
Zimno i cieplo na raz
Nie lubię tego już
Nie tak szybko
Zmiany powinny być falowe i delikatne...
Nikt nie może zmienić nikogo, ale każdy może zmienić się sam, jesli tylko zechce i zawsze dokladnie i tylko w swoja przytlumiona strone!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SKOMENTUJ PROSZĘ!:)