sobota, 10 kwietnia 2010

umarł Król niech żyje Król!

Co mamy pamiętać i dlaczego akurat Katyń?

Na naszych oczach dzieje się historia dużo bardziej spektakularna niż poprzednie (biorąc pod uwagę liczebność uczestników)
Mam na myśli na przykład obrazki pewnych samolotów uderzających w pewne wieże
Które media powtarzały w nieskończoność jakby chciały wszystkim dobrze utrwalić w pamięci i w moim przypadku-zajebiście im wyszło, nie mogę zapomnieć, nie rozumiem potrzeby pamiętania...
Pamięć powstania listopadowego nie zapobiegła wybuchowi styczniowego a ta-warszawskiego, pamięć pierwszej wojny światowej nie zapobiegła wybuchowi drugiej, a pamięć tej drugiej- wojnie w Iraku i aktualnej wojnie w Afganistanie...
Nauka nie idzie w las, tylko jeszcze doskonalej umożliwia ludzi unicestwiać
A nowe technologie umożliwiają wszystko nagrywać, utrwalać i powtarzać
Oburzenie dorosłych, że "młodzi nic nie wiedzą o Katyniu" jest paranoją władzy nad 'pamięcią narodową' która raczej nie służy nikomu a jeśli-to niedobrze i odbija się nieświeżym echem potwierdzającym 'narodową głupotę' od pewnej politycznej decyzji Mieszka w 966 roku poczynając przez romantyczną idee narodowego mesjanizmu po obecne czasy, których nie skomentuję, bo komentarz należy do przyszłych pokoleń.
Historia ma to do siebie, że dzieli ludzi na narody i pogłębia różnice kulturowe, które i tak są nie do podważenia, jednak pamięć i utożsamianie się z historią tylko dlatego, że jest się czegoś 'świadkiem' zwłaszcza z pozycji oglądacza 'Wiadomości' jest kompletnie zbędnym obciążeniem i zamazuje perspektywę własną, którą każdy ma ale nie każdy o tym pamięta...
Oglądając jakąkolwiek sytuację na ekranie przyjmujemy perspektywę operatora kamery oraz montażysty, a komentarz przyjmujemy od głosu relacjonującego wydarzenie dziennikarza.
To nie jest 'nasza historia', to nie jest 'nasza perspektywa', to nie jest 'nasz krytycyzm'.
Natomiast śledząc takie historie przecieka nam przez palce NASZ WŁASNY OSOBISTY CZAS, przejmując się tym tracimy NASZĄ WŁASNĄ OSOBISTĄ ENERGIĘ, których to wartości nikt nigdy nam nie zwróci i nie będzie reklamacji...
Po prostu szkoda!

A katastrofy mają to do siebie, że się zdarzają i choćby nie wiem ile głosów w ilu radiach i telewizjach o nich powiedziało, ile zdjęć i komentarzy pojawi się w najbliższym czasie na ten temat w prasie-są nieodwracalne, straty są 'nie do powetowania' i 'nie do oszacowania' i żadne przechowywanie na ten temat przeróżnych archiwów i dokumentacji w Instytucie Pamięci Narodowej niczego w tej kwestii nie zmieni ani nie zapobiegnie podobnym wydarzeniom w przyszłości.

Pamięć jest wartością. Ale wartością osobistą i indywidualną potrzebą, żeby wiedzieć kim się jest. Ale to powinien być każdego autonomiczny wybór. Dlatego warto robić w życiu ciekawe rzeczy, żeby je potem móc sobie pamiętać i wiedzieć, że to się zdarzyło na pewno nam a nie komuś innemu w telewizji i nie wiadomo, czy to było naprawdę czy wyreżyserowane?
Bo gdzie prawdopodobieństwo? Gdzie nieprawdopodobieństwo?

Ps.A optymistyczne spojrzenie polega również na tym, żeby patrzeć na bliźniaka, który jest zamiast pamiętać o bliźniaku, którego nie ma, chyba że ktoś lubi wierzyć w duchy... (bo ja tam lubię ale tylko w Zaduszki, a tak na co dzień to bez przesady! poza tym każdy ma prawo do swoich własnych duchów i nikomu nic do tego i nikt nikomu swoich nie powinien narzucać via jakiekolwiek mass-media;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SKOMENTUJ PROSZĘ!:)