Nie, to wcale nie dlatego, że w Tłusty Czwartek pojechaliśmy z Pawłem zobaczyć mieszkanie (bo ja nie widziałam efektów pracy naszego stolarza i strasznie już byłam ciekawa) i piękne jest (gdyby nie stos naszych rzeczy na sobie:)) Także nie dlatego, że wczoraj w 'OSTATKI' poszliśmy sobie do kina na 'Sponsoring' (bo chciałam zobaczyć Juliette Binoche, bo ją bardzo lubię i cieszę się, że zobaczyłam, film jest świetnie zrealizowany) ale to także pozostało niezauważone;) No dobra-aż tak się nie staram, bo wychodzę bocznym wyjściem i nim wracam, a mogłabym dzwonić domofonem i machać do pielęgniarek w dyżurce... Wybrykiem okazała się być pizza, którą zamówiłyśmy sobie z dziewczynami na kolację, bo tak nas jakoś poniosło w tę ostatnią sobotę karnawału... Pizza z pieczarkami, koleżanka nie musiała już tłumaczyć adresu ('ul. Smoluchowskiego-tak, tak, wiemy, sala numer 425, Was tam chyba w ogóle nie karmią?')
Przyjechał znajomy pan i dzwoni domofonem, akurat był taki niesympatyczny duet pielęgniarski-i one do niego-'A do kogo pan tu przyjechał?'; 'To chyba jakaś pomyłka' a my krzyczymy spod naszej sali-że 'tutaj, tutaj, to do nas!' a pani pielęgniarka- 'a wy otrzymujecie kroplówki z glukozy?' (to na wątrobę ewentualnie:) a my-'nieee' a ona- 'a nie wiecie, że pizza jest bardzo ciężkostrawna i też obciąża wątrobę?!' (a my mamy jeszcze zdrowe wątroby lub miałyśmy do wczorajszej pizzy;) więc ja jej na to (a to ciągle przez cały korytarz, bo nikt do nikogo się nie pofatygował:) 'to może mi pani coś załatwi na kolację, bo ja tu dostaję codziennie chleb z dżemem i potem jakoś głodna jestem' -pani pe-'a ja nic do tego nie mam' no i ja-'a widzi pani' w między czasie koleżanka zapłaciła panu z pizzerii, odebrała naszą pizzę i schowałyśmy się do sali. Pizza była taka sobie, ale ciepła i miała pieczarki, więc można było ją zjeść (ja wiem, że to zupełnie nie jest zdrowa kolacja ale przecież raz na rok jest ostatnia sobota karnawału a za nią już tylko post i post i post:) Około godziny 22 weszła do nas pani pielęgniarka i opieprzyła, że za głośno się zachowujemy (nie tańczyłyśmy, nie, nie, nie śpiewałyśmy gromkimi głosami także, po prostu rozmawiałyśmy i wybuchałyśmy co chwilę śmiechem jak co wieczór-nigdy nikt nie zwrócił nam uwagi!) a jest przed ciszą nocną i niektórzy już chcą spać a przez nas na pewno nie mogą (chciałam jej powiedzieć, żeby im powyłączała telewizory, bo mogą im też przeszkadzać, a oni o tym nie wiedzą, ale się mężnie powstrzymałam) Wyszła, więc obgadałyśmy ją po cichu, ja poszłam po ręcznik i kosmetyczkę, żeby się wykąpać, wróciłam i jeszcze usiadłam, bo tam się nie da inaczej, a panie pielęgniarki o 22 zapalają 'zabójcze lampy' czyli ultrafioletowe lampy bakteriobójcze w przedsionkach do każdej sali-i oczywiście znowu do nas włazi i do mnie po nazwisku-że mam wracać na swoją salę. A ja, że za chwilę, bo muszę się jeszcze wykąpać, a ona, że nie mogę się kąpać, bo jest już cisza nocna, a ja, że ja się bardzo cicho kąpię (tutaj nie śpiewam pod prysznicem) a ona, że taki jest regulamin. A ja-'czy w regulaminie jest zapis, że nie można się kąpać po 22?' a ona-'po 22 każdy pacjent powinien znajdować się na swojej sali i proszę tam natychmiast wracać'-wstałam i wyszłam (ale tętno mi się podniosło, więc poszłam sobie poćwiczyć moje rehabilitacyjne ćwiczenia oddechowe:) ale oczywiście wszystko tam zostawiłam i wiedziałam, że zaraz wrócę. Podczas ćwiczeń obmyślałam zemstę i się bardzo odprężyłam:) Najpierw chciałam na poważnie pani rzec, że 'nikomu tu dotąd nie przeszkadzało nasze przebywanie w trójkę ani to, że się kąpię po 22 a zawsze tak jest i pani jest pierwszą i jedyną osobą, której to przeszkadza, więc musi się pani głęboko nad sobą zastanowić, bo to oznacza, że problem jest w pani i może skontaktować z najbliższą poradnią psychologiczną...' Potem jakby się wkurzyła, to myślałam, że też się wkurzę i powiem, że jak chcę, to ja naprawdę mogę sprawiać dużo problemów i wzywać ją przez całą noc, bo jak mnie tak zdenerwowała, to ja i tak na pewno nie zasnę, więc pani też nie zaśnie, zapewniam panią;) Potem pomyślałam, że mogę zadzwonić po nią i powiedzieć, że mi się przypadkiem włączyło i nie wiem jak to wyłączyć, a ja chciałam lampę zapalić... Potem, żeby zebrać resztę śniegu z parapetu, wezwać i rzucić w nią kulkę i zawołać 'bałwan!' ale najlepszy pomysł wpadł mi podczas moich ćwiczeń, bo dołączam do nich odrobinę jogi i mam taką pozycję, która mi wychodzi w pełni tylko wieczorem, jak jestem dobrze rozgrzana i rozciągnięta-to jest zarzucenie nóg za głowę tak że kolana są przy ramionach a głowa między kolanami i jestem zwinięta jak ślimak i chciałam ją wtedy wezwać i powiedzieć, że się zaplątałam i nie mogę sobie poradzić i że chciałam tylko się tak przewrócić i widzi pani-zupełnie mnie pogięło:) Jak opowiadałam to Pawłowi, to moja współsalowiczka zaczęła się tak śmiać (a ja szeptem opowiadałam, a ta kurde-podsłuchuje!:) i powiedziała, że to ona by wezwała i powiedziała, że 'sąsiadka się zaplątała i tak leży od 15 minut i się nie rusza a ona nie jest pewna, czy ja oddycham' -to było dobre, to naprawdę było dobre. Naśmiałam się dziś w nocy! A głupich piguł nie wezwałam, bo patrzeć na nie nie mogę i i tak mi przyszły zmierzyć rano temperaturę o szóstej (a ja już od dwóch tygodni nie mam mierzonej, bo nie gorączkuję!) co za pindy mściwe! Nie nakryły mnie na nocnej kąpieli ale może podejrzewały, że i tak zbiegnę ze swojej sali. A mogłyby się zająć paleniem w łazience na korytarzu... piciem po salach (od niektórych pacjentów tak 'wali' że nie ma wątpliwości, że sobie 'poużywali') ale nie, regulamin to regulamin!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Monitor muszę wyczyścić przez Ciebie :))) Pisz, pisz, pisz Słońce!!! Buziaki i uciekaj już z tego jakże regulaminowego szpitala!
OdpowiedzUsuńoch, komentarz! Komentarz, ach to TY!:))
UsuńBardzo się cieszę, podziałało to na mnie wzmacniająco i mobilizująco:) Jedno czego się obawiam, to że po powrocie do domu znów braknie czasu na tego bloga... Ale może nie?:) Zobaczymy! Buziaki!!!