do kogo należy życie osobiste?
no jasne, że do dziennikarzy, to oczywiste!
do prawników, psychologów, księży i... LEKARZY:)
do wróżek, astrologów, jasnowidzów i czarowników-polityków...
do rodziców, krewnych i znajomych, koleżanek i kolegów, partnerów seksualnych lub czasopism:)
przynajmniej za dorosłego życia możemy już mieć wpływ na wybór tego zainteresowanego grona, ale post mortem? Post mortem zrobią z nami co się komu żywnie będzie podobało, co się komu przyda, albo kto na tym może zarobić i jeszcze wykorzystać znajomości...
Piszę to wszystko myśląc o Ryszardzie Kapuścińskim.
Nie mam wielu autorytetów, ale trudno mi znaleźć większy...
Cieszę się, że go odkryłam jak jeszcze żył i mogłam czytać na gorąco każde kolejne 'Lapidarium' natychmiast po jego opublikowaniu, nie mogłam się tego doczekać, cieszę się, że mogłam go zobaczyć osobiście na spotkaniu autorskim w księgarni i posłuchać jego głosu, bo mam tendencję do ugłaśniania czytanych myśli i jak znam czyjś głos naprawdę, to nie muszę go sama wymyślać:)
Cieszę się, że ktoś TAKI istniał i podróżował i zdawał prawdziwe relacje z tak wielu miejsc i był tak bardzo w tych relacjach autentyczny, myślący i mądry!!!
A przecież takich ludzi nie ma zbyt wielu... Tak jak niewielu chce czytać i uczestniczyć w tym czynnie (czyli myśleć o tym, co czyta bardziej niż przyjąć jakąś kolejną informację do krzyżówki) te książki są trudne, ale nic łatwego nie bywa inspirujące! I teraz ktoś nagle się porywa na tworzenie autobiografii non-science fiction, żeby jakąś swoją prawdę ogłosić, że potrafi lepiej odtworzyć historyczne fakty, których autentyczność wynika z ich adekwatnego umieszczenia w czasie.
I co to zmienia?
Fakty historyczne są tak bardzo niezmienne jak bardzo niezmiennym być można.
Przedstawienie ich w kolejności co do daty i godziny ma taki sam sens jak według kolejności alfabetycznej występujących w nich postaci.
Rzetelność co do określania czegokolwiek w szerokości i długości geograficznej jest cechą GPS-ów i to może być skrót od GłuPtaSów, którzy tracą orientację przestrzenną bez takich akcesoriów...
Autor tego pamfletu o Kapuścińskim zarobi sporo kasy dzięki temu rozgłosowi i na pewno wykorzysta ją w tak szczytnych celach, jak pomoc medyczna dla krajów Trzeciego Świata i walkę o przeciwdziałanie masowej produkcji broni lekkiej dla dzieci-żołnierzy, bo przecież niemożliwe, żeby go zgłębianie lektur swojego obiektu zainteresowania nie zainspirowało do jakichś działań 'pro publico bono'...
Czasem niemożliwe jest możliwe-mawia mój domowy dzieciak-i ma rację:)
Głupio że nikomu jakoś nie wstyd
Głupio że nie ma oparcia w prawie w dobie tej wolności i demokracji i każdego sobie można obsmarować jak się tylko chce i wykorzystać bez zgody rodziny materiały, których ujawnienie rzuca cień na światło ale jakie to jest niesmacznie intrygujące, jak kusząco śmierdzi na podobieństwo spleśniałych serów...
Już nikt nie czuje, że to zepsute... Zepsucie jest najbardziej pożądane, jest modnie trendy i na topie.
Ale to nic.
To i tak ostatecznie szkodzi i odbija się bezmyślnym konsumentom wolnego rynku zbytu.
Czas przeznaczony na inwigilację, lustrację, konfrontację z przeszłością zaprzeszłą jest czasem straconym zarówno dla tego, kto wchodzi buciorami w czyjeś życie jak dla tych, co o tym potem z wypiekami na twarzy czytają i podniecają się tym z braku własnych seksualnych doznań (ktoś jeszcze zbiera głosy w sprawie pornografii???)
Więc nawet jeżeli dzieło Kapuścińskiego mogłoby zostać potraktowane przez kogoś niepoważnie pod wpływem prób podważenia jego autentyczności, to świadczy to niepoważnie o tym kimś a nie o dziele i nie powinno mu zaszkodzić...
Zaszkodzi natomiast wielu ludziom, bo zabierze im czas i może podważyć poczucie pewności, że są jeszcze na tym świecie książki, których wartość nie podlega dyskusji ze względu na uniwersalną treść przekazu, a takie są dla mnie wszystkie książki Kapuścińskiego i nikt mi tego poczucia nie jest w stanie wyperswadować!
Nie wydaje mi się również, żeby ktoś taki jak Ryszard Kapuściński kiedyś jeszcze się powtórzył, tak samo jak nie zdarzył się wcześniej i nikt go nigdy nie zastąpi, bo się nie da, stąd czuję nie do opisania radość, że dzięki wynalazkowi Gutenberga (ach, ten cholerny unijny europocentryzm, ruchoma czcionka była podobno znana tysiące lat wcześniej na Dalekim Wschodzie-ale jakoś nie ma komunikacji z Dalekim Wschodem chyba nadal niezależnie od istnienia druku...) no więc radość, że dzięki temu, że mam te wszystkie książki, które on napisał, mogę sobie podróżować przez jego wyobraźnię i odnajdywać jego spostrzeżenia w swoich własnych, nikt mi tego zaufania nie podważy ale czy innym mógłby? Nie wiem, trochę się o to obawiam i to byłaby taka szkoda...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

uważasz, że ta książka nie powinna była powstać? bo dla mnie nie ma w tym nic złego, że ktoś pisze biogafię pisarza. rzetelnie. a znając domosławskiego - to jest rzetelne. pisarza, który wykreował pewien swój mit, ale mit ma to do siebie, że czasem nie oddaje rzeczywistości. wydaje mi się,
OdpowiedzUsuńże domosławskiemu nie chodzi o to, aby zrzucić kapuścińskiego z tronu i podważyć jego dorobek, raczej - aby pokazać go w innym wymiarze.
jego książki nadal będą zachwycać, mimo iż - co sugeruje domosławski - stosował wańkowiczowską "poszerzoną konwencję reportażu". i co z tego?
najwyżej opuścimy reportaż jako gatunek dziennikarski i przeniesiemy się na niwę literatury.
nie czytałam tej książki, no bo jak, ale czytałam spory wywiad z
domosławskim w polityce i na jego podstawie formułuje swoje sądy.
tak jak się "podkręca" artykuł, reportaż, tak się "podkręca" swoje życie.
wiele osób tak robi. w zasadzie niemal każdy, gdy sięga do lat dawniejszych.
każda historia podkręca się sama, gdy przestaje być już tylko twoją
historią, gdy należy do innych i inni nadają jej swoje sensy. i chcą widzieć ciebie takim, jakim sobie wyobrazili.
ja nie wiem, czy książki powinny powstawać czy nie powinny, to chyba nie ma znaczenia...
OdpowiedzUsuńchyba powinny, bo tak ze sobą gadamy na przestrzeni wieków, w sensie 'oczytanej części ludzkości'
a naszej 'natury' i tak to nie zmieniło, fascynacja złem i mieszaniem wszystkich wartości z błotem też pewnie nie rośnie, tylko jest taka sama, a że rośnie liczba ludzi, to jest to tylko medialnie eskalowane, ja tam nie wiem...
Kapuściński nie ma dla mnie wartości jako człowiek, który pisał prawdę
Zupełnie mnie to nie obchodzi szczerze mówiąc, bo dla mnie prawda nie jest wartością
Kapuściński mnie zaczarował i zainspirował
Głównie w "Lapidariach" które przewertowałam kilkakrotnie z podkreśleniami i nie mogłam uwierzyć, że ktoś mógł coś tak niezwykle celnie spostrzec i ująć i ja się w tym nieraz sama odnajdywałam, próbowałam tak patrzeć na świat po 'reportersku' gdziekolwiek nie byłam-żeby nie pominąć żadnego detalu, żeby zauważyć i zapamiętać, nawet nie zawsze zrozumieć...
To uniwersalne utwory tych czasów, najbardziej aktualne i adekwatne do świata, jaki jest 'teraźniejszością' według mnie
Demitologizacja mitów nie psuje mitów, masz rację
Ale psuje atmosferę tajemniczości, dzięki której mity 'działają'
Kapuściński wierzył w możliwość porozumienia się człowieka z człowiekiem pomimo jego odmienności kulturalnej w tym wielokulturowym świecie i próbował wyjaśnić dlaczego różnice są i dlaczego są ważne i cudowne...
Nie przewidział, że największym problemem jest być może porozumienie człowieka z człowiekiem z tego samego kręgu kulturowego, żyjącego drzwi w drzwi o tym samym nieznośnym kolorze skóry i tych samych zbyt niebieskich oczach (zbyt jasne, żeby mogły być prawdziwe:(
I bardzo dobrze, że tego nie przewidział...
Cool blog! Is your theme custom made or did you download it from
OdpowiedzUsuńsomewhere? A theme like yours with a few simple adjustements would really make my blog shine.
Please let me know where you got your theme.
Kudos
Check out my web site; may quay phim