Myślę, że granie w kabarecie to jest to, co wychodziłoby mi najbardziej:)
Czuję, że minęłam się z powołaniem ale skąd miałam wiedzieć, że tak się zorientuję?:)
Poza tym to tylko przeczucie i nie wiadomo, jakby to było gdybym faktycznie grała...
Najbardziej wyobrażam sobie taki kabaret Olgi Lipińskiej (bo od dziecka go oglądałam nie rozumiejąc za grosz wszelkich aluzji publicznych czy politycznych, ale śmiałam się do rozpuku w tych momentach, co moja mama się śmiała-a ja się zawsze jej dawałam zarazić:) z poczuciem absurdalnego humoru w stylu Monty Pythona...
Monty Pythona rozumiem o wiele bardziej niż aluzje polityczne nadal, ponieważ polityka jest sferą absolutnie przeze mnie niezbadaną... co nie znaczy, że jej afery nie docierają do mnie via media (jakoś trudno się przed tym obronić żyjąc w tak zwanej cywilizacji, próbuję selektywnie wycinać zbędne mi informacje-to wszystko, ale jeśli są śmieszne, to zostawiam... śmiesznych informacji nigdy dość:))
Nie gram w kabarecie, ponieważ:
primo: nie wiedziałam, że można grać i zawód aktora nie mieścił się w zasięgu moich możliwości wyobrażeniowych (mogłam sobie wyobrazić tylko zawód prawnika, inżyniera-górnika, marynarza, nauczycielki i architekta, bo takich dorosłych miałam w pobliżu i nikt z nich by mnie nie poparł w aktorstwie;)
secundo: grałam na skrzypcach, trochę na pianinie i potem gitarze i też śpiewałam, a tego nie da się robić równocześnie, więc nie mogłam ćwiczyć min i pozorów:)
tertio: w moim domu stawiano na rozwój intelektualny i głównie intelektualny a nawet przede wszystkim intelektualny i to było preferowane ewolucyjnie, a ja się chciałam rozwijać w stronę akceptowaną, bo wtedy zyskiwałam wolność niezbędną mi do życia w warunkach tlenowych
Więc zamiast historii, co podobno magistra vitae est (przecież nie tylko wg mojej mamy:) czy matematyki, co uczy logicznego myślenia (nie lubię logicznego myślenia) uczyłam się biologii, bo na coś się musiałam zdecydować:)
i nie żałuję, nie żałuję... Biologia magistra vitae est! A wiedza o społeczeństwie jest strasznie dołująca i nie napawa optymizmem, a wręcz przeciwnie...
Ja sobie wolę o przyrodzie gadać i śpiewać piosenki, których nikt nie rozumie skoro słyszy je po raz pierwszy a potem sama się wysyłam do sekcji sportowej, coby nabrać jeszcze więcej optymizmu i nigdy mi się nie znudzi ten polski Rejs, on nie może utonąć, to nie Titanic... nic nam nie grozi, bo jeszcze Polska nie zginęła:)
-Kto Ty jesteś?
-Polak mały (...)
-A w co wierzysz?
-W Polskę wierzę!
No naprawdę... Artur Andrus, Andrzej Poniedzielski, Piotr Bałtroczyk, Kabaret Moralnego Niepokoju, Ani Mru Mru, Kabaret Kaczka Pchnięta Nożem, Łowcy B. Kabaret Hrabi, Grupa MoCarta i cała polityczna świta krewnych i znajomych bliźniaków oraz radio ojca trwającego wiecznie jak telewizja... nigdy mi się tu nie znudzi!!!:)))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

trudno tu coś skomentować.W sumie nie ma się o co zaczepić.W większośći za mały łeb mam na to ale w miarę rozumiem.Mnie nigdy nie śmieszyły tak zupełnie naturalnie te nasze kabarety.co jedynie to właśnie Andrus i tego typu ludzie albo Mann też.Też mi kiedyś Pani mówiła ,ze lubiła manna i materne.Czasem jednak ja śmieje sie z naprawde durnych rzeczy.Wielu ludzi mówi mi ,że nie rozumie z czego to ja sie śmieje-chyba powinienem być z tego dumny.Ale moze nie jestem z tym sam.Tak właściwie wiele jest śmiesznych rzeczy.Na co dzień śmieje się z młodzieży do,której przeca należę.Śmieje się z ich mody ,do której z kolei nie należę.Oni wyglądają jak wyciągnieci z TVN-u czy coś.Oni wszyscy wyglądają tak samo.No naprawde.To sie odnośi nawet do zachowania,mowy ciała,mowy z paszczy pochodzącej itp.A może się myle.Może oni jak wchodzą do domu to sie przebierają i juz nikogo nie udają i są sobą.A moze ja jestem zbyt nietolerancyjny.Nie wiem.To tyle jeśli chodzi o marudzenie.Wracając do tematu poprzedniego to mnie ostatnio prawie nie śmieszy nic co pochodzi z telewizorów i radio i gazet.bardziej juz jeśli chodzi o jakieś skretyniałe filmiki w internecie.No bo tak mam.Tak naprawde śmieję się do rozpuku z rzeczy ogólnie mówiąc idiotycznych.Reszta mnie po prostu bawi.A i jeszcze bawią mnie grube dziewczyny ,które myśla że jak wciśną na siebie obcisłe dżinsy to sie szczupłe wydają.Więc taki ze mnie nietolerancyjny gbur.Przepraszam wszystkich grubasów i trendi ludzi.Nie ma sensu kupować kredensu.A i jeszce uważam,że owy kometarz jest głupi i należy go zlikwidować.
OdpowiedzUsuńhttp://grdykoplasnamorzyn.blogspot.com/ to mój nowy blog
OdpowiedzUsuńhej, nie usuwa się takich fajnych komentarzy, to absolutnie niedopuszczalne;)
OdpowiedzUsuńzawsze byłeś największym krytykiem samego siebie, nie wiem, kto cię tego nauczył albo powiedzmy... nie wnikam:)
ważne, żebyś sobie odpuścił, bo można sobie przez taką krytykę bardzo spieprzyć życie (to z autopsji wiem;) można je dopieprzyć za bardzo, a przecież jest więcej smaków:)
masz słodki, słony, kwaśny i gorzki oraz ten od glutaminianu sodu (najbardziej uzależniający, co wiedzą wszyscy producenci żywności oraz specjaliści od chińskiej kuchni pięciu przemian:))
też tak spoglądam na ludzi i widzę ten teatr ale mam też wielu przyjacół, co go widzą, więc myślę, że to może tak zawsze było, że byli tacy, co grali i tacy, co się temu przypatrywali, krytykowali, pisali książki, sztuki teatralne i kręcili o nich filmy oraz robili komedie i kabarety, z których wszyscy się śmiali 'jak gdyby to o kimś innym było' ...
a na to Gogol rzekł uniwersalnie "Z kogo się śmiejecie, z samych siebie się śmiejecie!"
dobrze jest potrafić się z siebie samego śmiać, bo jak ktoś się tak serio traktuje, to nigdy nie będzie się zachowywał naturalnie, bo będzie uważał, że musi być poważny, bo inaczej 'nie wypada' ...
cokolwiek komukolwiek wypada (zęby, włosy, paznokcie w porywach do narządów płciowych, ale to okropny, medyczny humor 'lekarzy bez granic' bez granic przyzwoitości ma się rozumieć;))
myślę, że człowiek zachowuje się tak jak się czuje i tak jak o sobie myśli i tym samym spełnia kryteria własnego o sobie mniemania...
dlatego trzeba o sobie myśleć dobrze i próbować temu sprostać:)
a najgorsze z tego, co podejrzewasz jest wątpliwość, czy jest taka przestrzeń, w której ludzie przestają się kreować i naprawdę czują, że 'są sobą'
czy sami się nie nabierają na rolę, w których ktoś ich obsadził i już nie potrafią żadnej innej, ta maska przyrosła i nie można jej zdjąć, źle się czują sami ze sobą ale nie wiedzą dlaczego nie mogą spać...
a Bajor miał taki fajny tekst w piosence "Świat jest o wiele bogatszy, gdy nam się zdaje, że nikt nie patrzy"
to złudzenie mnie w ogóle trzyma przy życiu:)
pozdrawiam serdecznie!
Jeśli chodzi o to zlikwidowanie mojego komentarza to jest to zaczerpnięte z monty pythona kiedy to pułkownik(grany przez niezbyt żyjącego Grahama Chapmana)wchodzi w trakcie jakiegoś skeczu i oznajmia widzom,że ten skecz jest głupi i należy go przerwać.
OdpowiedzUsuńNo właśnie jestem jakiś taki krytyczny.W sumie do siebie jak i do innych tyle ,że innym to nie szkodzi za bardzo.W sumie to ile bym myslał to bym nie wymyślił co mi sie we łbie tam układa.Ten glutaminian to całkiem logiczne.Ja też coraz częściej węszę spisek.Ogólnie wszędzie jesteśmy truci.Tak mi się wydaje-i to nie tylko żywnością ale to co ogólnie sie nieźle sprzedaje czyli wiadomo tam tv w sumie większość gazet,no w sumie ta muzyka w tej telewizji to też nie najwyższa półka no i to truje.Dlatego mam własną muzykę na własnym komputerze i na własnych płytach i mp3.Kiedys mówiłem,że najbardziej to chyba lubie filmy.Zdaje się,że nawet tak mogło kiedyś być. Teraz bez mojej teraz ulubionej muzyki i mojej w przyszłości ulubionej muzyki to sobie życia nie wyobrażam.Prawie zawsze mam na uszach mp3 gdy gdzieś ide i wtedy na pół ide i na pół tańczę-to chyba nawet widać.Rzaden film nie wywołuje u mnie takich pozytywnych emocji co muzyka.Chociaż film to rzecz jakby osobna bo na to się składają zdjęcia,gra aktorska,muzyka.Są oczywiście arcydzieła filmowe ale to inne emocje wtedy budzi i nie wraca sie do tego tak często jak do muzyki.Oczywiście ulubionych utworów też słucham rzadziej-wiadomo.
Więc wracając do tematu wydaje mi się,że większość rzeczy które teraz ogólnie mówiąc się produkuje dla szarego człowieka to w większości gówno z "śladowymi ilościami orzechów"i glutaminianem sodu-mówie tu też o progaramach w telewizji,muzyce w popularnych radiach itp.Strasznie strzelam banałami i nie lubie tego za bardzo ale tak chciałem tylko dodać,że poprostu moja wiara w cokolwiek zanikła.Wierze chyba w ludzi i to ,że ktoś tam może mi dać to co chcę i ja komuś mogę dac coś tam i to może być wpaniałe,piękne,staszne,ciekawe itp.Ogólnie przestałem przestałem/albo bardzo słabo wierze,ze coś tam dynda nad światem i "pilnuje".Ale to jest już dłuższy temat.Może wracają do filmów.Był taki okres,że oglądałem ich dużo w krótkim czasie.Powybierałem ich sobie bardzo dużo i oglądałem.Ogólnie to były filmy z takiego jakby kanonu tych co "trzeba obejrzeć" i te moich ulubionych reżyserów i te które dostały dobre recenzje w odpowiednich magazynach.Wiele z nich pozapominalem i sam nie wiem które mi się podobały najbardziej i jakby mi się ktoś zapytał jakie są moje ulubione filmy to bym mu nie odpowiedział.Potem miałem chyba z miesięczną przerwę i obejrzałem bardzo fajny film "opowiedz mi o deszczu".Francuski reżysera tego co zrobił "gusta i guściki".Tak więc polecam ,a o tamtych filmach napiszę później bo sobie je muszę przypomnieć może je na sowim blogu przedstawię.Poza tym odkąd prawie nie oglądam telewizji czuję się bezpieczniej.
wiesz...ja nie węszę wszędzie spisku, ja już go wyniuchałam:)
OdpowiedzUsuńjak coś śmierdzi, to mi szkodzi
próbuję się tak zachowywać, żeby sama sobie nie szkodzić, bo wtedy jest szansa, że nie zaszkodzę innym, choć nie jestem pewna:)
jak coś jest głośne, to uszkadza słuch, nie słuchaj tego mp3 zbyt głośno...
uwielbiam tego, co wymyślił mp3:)
a jeszcze bardziej tych wszystkich, co wymyślają wciąż muzykę i tych co piszą teksty, komponują i tych, co śpiewają... i też słucham i to też nigdy mi się nie znudzi, nie sądzę, to jest zbyt bogaty świat, pewnie nigdy nie przesłuchamy wszystkiego z fizycznej niemożliwości i czasoprzestrzennego ograniczenia umysłowego:))
Muzyka wpływa na nastrój i odwrotnie... można sobie czasem pomóc, ale można też zaszkodzić i się czymś 'zatruć' też o tym pamiętaj, po prostu sprawdzaj, co się z Tobą dzieje, jak czegoś słuchasz i czy czasem nie rośnie Ci tętno i nie skacze ciśnienie, ja nie żartuję-taki wpływ też może mieć, inaczej nie powstałyby szkoły muzykoterapii...
Muzyka może być bardziej osobista niż filmy... i możesz ją ze sobą zabrać wszędzie jak masz mp3 więc może Ci towarzyszyć w różnych momentach, a tego z filmem nie zrobisz;)
Jeśli chodzi o monitoring, to mi zdecydowanie wystarczy policja naziemna... nie czuję się bezpieczna, ale zagrożona też nie, po prostu mam mieszane uczucia w zależności od sytuacji:)
POZDRAWIAM!!!
o co chodzi z tą szkołą muzykoterapii.Nie rozumiem jaka muzyka może mi zagrozić.Obecnie słucham łagodniejszych klimatów niż dawniej.Poza tym jak słuchałem ostrzejszych to też nie czułem niczego złego.A moze nie o to chodzi.Nie wiem.Poza tym nie mam głowy zeby na wszystko tak uważać.Ostatnio trochę bardziej dbam o siebie tzn.jem lepiej,chodzę szybciej.W trudniejszych chwilach jedzenie byle czego,robienie byle czego było dla mnie zbawienne.Ale to niegdyś było.Obecnie jest git.
OdpowiedzUsuńMuzyka chyba nie może zaszkodzić, tylko odzwierciedla jakiś taki stan emocjonalny autora i wpływa na stan emocjonalny słuchacza... i czasem się można tak w niej odnaleźć i utopić... a chodzi o to, żeby jednak pływać:)
OdpowiedzUsuńCzyli zmieniać... bo wszystko się zmienia i my też, więc potrzebujemy coraz nowych wrażeń, chyba?
Chyba że się rozpływasz w czymś niezwykle miłym i sympatycznym, ale to przecież nigdy nie trwa wiecznie?;)
Muzyka może Cię wyciszyć lub pobudzić w zależności od potrzeby-można jej w tym celu użyć i wykorzystać jej wpływ i zwracać tylko uwagę na to, że właśnie tego właśnie w tej chwili potrzebujesz i nie pogrążasz się w jakimś niefajnym stanie... nie,nie trzeba się aż tyle nad tym zastanawiać, to tylko trudne do opisania wrażenie, bo wrażenia mają to do siebie, że tak trudno je opisać:) i właściwie to nie wiadomo nigdy, czy to będzie zrozumiałe zgodnie z intencjami;)
pozdrawiam!